Mars po raz enty

Mars po raz enty

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wrzucenie sześciu ochotników do symulatora rakiety kosmicznej na trzy miesiące i ochrzczenie tej operacji „pierwszym krokiem na Marsa” zakrawa na tragikomiczną karykaturę. Choć eksperyment może przynieść odpowiedzi na pewne pytania, to podobnych akcji było już do tej pory przynajmniej kilka. Tymczasem data załogowego lotu na Czerwoną Planetę jest odwlekana w nieskończoność. Nie wiadomo czy w ogóle do niego dojdzie.
Eksperyment Mars-500 nie jest ani drogi ani szczególnie pracochłonny. Na urządzanie różnego rodzaju naukowych „Big Brotherów" stać praktycznie każdego. Tymczasem w przełamywaniu fizycznych ograniczeń w lotach kosmicznych (jak choćby postępów w projektowaniu nowych napędów) nadal nie widać.

Od czasu zakończenia Zimnej Wojny eksploracja kosmosu wydaje się zamierać. Owszem prowadzone są eksperymenty, powstała Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, a na Marsa poleciało kilka bezzałogowych sond, ale rządy nie podejmują przełomowych decyzji, lecz ogłaszają wieloletnie, kosztowne programy. Pewne przedsięwzięcia, takie jak ambitny Prom Kosmiczny, okazały się ślepą uliczką. W ich miejsce wracają rakiety i pojazd Orion, który przywodzi na myśl zarzuconego w latach siedemdziesiątych Apolla.

W 2004 roku np. G. W. Bush ogłosił z dumą, że Amerykanie polecą na Marsa „przed" 2037 rokiem. Była to nie tyle atrakcyjna obietnica, co odwleczenie dotychczasowych prognoz o kolejne lata. Podobnie można interpretować plany założenia bazy księżycowej. Do 2012 roku ma powstać... projekt takiego obiektu. On sam zostałby ukończony jeszcze dekadę później.

W programie NASA i ESA brakuje wizji, śmiałych pomysłów, a nie jak chcą szefowie tych agencji - brak odpowiednich funduszy. Odrobinę zamieszania wprowadzają Rosjanie, którzy na Marsie chcą się znaleźć już za lat kilkanaście. Biorąc pod uwagę kondycję ich kraju i propagandę nierozerwalnie łączoną z faktami, trudno brać ich zapewnienia na poważnie.

Kto pobudzi świat do nowego wyścigu? Być może uczynią to nadganiający przepaść technologiczną Chińczycy. Wieczne duszenie się na naszej rodzimej planecie da nam niewiele ponad problemy z coraz większą liczbą ludności, brakiem surowców i podupadającą ekologią planety. Aby zapewnić rodzajowi ludzkiemu przyszłość i rozwój musimy sięgnąć gwiazd.

[[mm_1]]