Jeszcze dwadzieścia lat temu Halloween był praktycznie nieznany we Francji. Dzisiaj sondaże wskazują, że będzie go obchodzić 30 proc. Francuzów. Włosi wydadzą 200 mln euro, by przebrać się za czarownice, trupy czy monstra pijące krew.
W Holandii Halloween jest prawie równie ważny jak obchodzony 11 listopada dzień świętego Marcina. Zwyczaj ten występuje również w państwach Europy Wschodniej, m.in. w Rumunii.
Jednak dochody, jakie osiągną sprzedawcy w Europie, będą daleko mniejsze niż 3 miliardy dolarów w Stanach Zjednoczonych. Niezbyt przychylnie nastawieni do obchodów tego święta (w nocy z 31 października na 1 listopada) są katolicy i prawosławni. W Kościele katolickim 1 listopada obchodzi się Wszystkich Świętych.
W czwartek na ulice Paryża wyszli ludzie, protestujący przeciw "naigrywaniu się z uroczystości Wszystkich Świętych". Zdaniem demonstrantów, Halloween to "wychwalanie kultury śmierci i ciemności". W Holandii zaś jedna z organizacji protestanckich ostrzegła przed "duchowa potęgą zła".
Tymczasem katolickie ugrupowanie Paroles (Słowa) opowiedziało się za większą tolerancją. "Społeczeństwo nie powinno wykluczać śmierci z ludzkiego życia, a Halloween mógłby nam o niej przypominać" - napisali przedstawiciele organizacji w paryskim dzienniku "Le Monde".
W tradycji celtyckiej noc z 31 października na 1 listopada, zwana także "małą śmiercią", oznaczała początek zimy. Wierzono, że w tę noc duchy zmarłych wracają na ziemię. Aby odegnać złe duchy, wkładano maski odstraszające, a by przyciągnąć dobre - składano ofiary ze zwierząt i plonów.
sg, pap