Eksperymentalna metoda została opracowana w Centrum Badań nad Resuscytacją w Pittsburghu. Naukowcy przetestowali ją na kilku psach.
Najpierw spuścili z naczyń krwionośnych zwierząt całą krew i zastąpili ją roztworem soli o temperaturze niewiele wyższej od zera. Spowodowało to obniżenie temperatury ciała do 7 stopni C i spadek zapotrzebowania na tlen.
Dzięki tym zabiegom u zwierząt doszło do zatrzymania krążenia i oddechu. Ustała też czynność mózgu. Psy były więc martwe, ale - jak zaznaczają badacze - ich organy i tkanki były w idealnym stanie.
Następnie do organizmu zwierząt z powrotem przetoczono krew, a do oddychania podano im tlen. Pracę serca pobudzano za pomocą elektrowstrząsów.
Przeprowadzone po zabiegu badania wykazały, że "ożywione" psy są zdrowe, zachowują się zupełnie normalnie, a ich mózgi nie uległy uszkodzeniu.
"Rezultaty są zadziwiające. Myślę, że za 10 lat korzystając z tej technologii będziemy mogli ratować życie wielu ludziom" - powiedział jeden z lekarzy zaangażowanych w projekt.
ss, pap