Według niezależnego Białoruskiego Związku Dziennikarzy (BAŻ) nowe prawo
prasowe jest bardzo restrykcyjne i daje władzy nieograniczoną kontrolę nad
mediami.
Zdaniem opozycji władze chcą uchwalić nowe prawo jeszcze na tej sesji
parlamentu, która kończy się 28 czerwca, by wykorzystać je w kampanii
wyborczej. Przedstawiciel parlamentarnej komisji ds. praw człowieka i mediów
Siarhiej Szłapak twierdzi jednak, że ustawa "nie ma żadnego związku z
wyborami", bo wejdzie w życie najwcześniej za pół roku.
REKLAMA
Inny przedstawiciel komisji ds. praw człowieka i mediów Jury Kułakouski
zapewnia, że po pierwszym czytaniu uwzględniono w projekcie niektóre propozycje
oficjalnych gazet, BAŻ i biura OBWE.
Najwięcej kontrowersji wzbudza zapis, że media internetowe na Białorusi będą
musiały podlegać rejestracji, podobnie jak do tej pory inne media.
Kułakouski zapewnił jednak, że nowe zasady dotyczą jedynie
"internetowych odpowiedników" istniejących już prasowych i
elektronicznych środków masowego przekazu. "Powinny one odpowiadać wersjom
drukowanym" - zaznaczył. Nie potrafił jednak wyjaśnić, jak to osiągnąć w
internecie, także w przypadku telewizji.
Nowe prawo prasowe wprowadza zakaz finansowania mediów przez kapitał
zagraniczny; dla uzyskania rejestracji konieczny jest udział w przedsięwzięciu
podmiotu białoruskiego, a władze mogą odmówić, jeśli udział kapitału
zagranicznego przekracza 30 proc. Zaostrzono też inne zasady rejestracji mediów
i wydawania akredytacji.
Dla dziennikarzy pracujących dla zagranicznych mediów ustawa wprowadza zakaz
wykonywania działalności zawodowej bez akredytacji przyznanej przez białoruskie
MSZ.
Pojawił się także zapis o odpowiedzialności środków masowego przekazu w
przypadku "rozpowszechniania niewiarygodnej informacji, która może
zaszkodzić interesom państwowym lub społecznym".
Nowe prawo prasowe władze przygotowywały w trybie zamkniętym przez pięć lat
z inicjatywy administracji prezydenta. Do parlamentu projekt trafił 10 czerwca,
pierwsze czytanie odbyło się 17 czerwca. BAŻ otrzymał tekst nowej ustawy w
przeddzień pierwszego czytania.
W ocenie ekspertów stowarzyszenia, jeśli projekt zostanie uchwalony w
obecnej redakcji, będzie to nieodwracalny cios, który faktycznie doprowadzi do
zniszczenia niezależnych mediów w kraju, operujących niemal wyłącznie w internecie
- przekazuje na swych stronach internetowych niezależna inicjatywa Karta-97.
"Największy niepokój budzi, że władze mogą swobodnie blokować wszelkie
media internetowe" - podkreśla Karta-97.
Internet jest niemal jedynym źródłem niezależnej informacji na Białorusi z
powodu zamknięcia przez władze wielu opozycyjnych tytułów i uniemożliwiania
dystrybucji nielicznych wciąż istniejących wydań. Wiele gazet, które ukazywały
się niegdyś w wersji drukowanej, istnieje teraz tylko w formie internetowej.
pap, keb