To komentarz historyka do oświadczenie
oficera SB
Edwarda Graczyka, który - jak wynika z powyższej książki autorstwa
Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka - w 1970 r. zwerbował
Lecha Wałęsę jako agenta.
W oświadczeniu Graczyk zaprzecza, by zwerbował do
współpracy
Lecha Wałęsę i deklaruje, że nie dawał mu pieniędzy.
REKLAMA
"Graczyk przedstawia w tym
oświadczeniu swój pogląd na wydarzenia
z przeszłości i w żaden sposób takie oświadczenie, które zresztą
znalazło się w prasie dopiero w momencie, kiedy jego osoba
zagościła w mediach, nie może być uważane ani za jakiś koronny
dowód w sprawie ani za rzecz, która coś definitywnie rozstrzyga" -
powiedział Chojnowski.
Jak zaznaczył, oczywiście każdy uczestnik wydarzeń ma
prawo
wypowiadać się na temat swojej roli, ale nie ma to tutaj mocy
obowiązującej. "Tacy świadkowie jak on mają prawo wypowiadania
się, a historycy mają obowiązek wzięcia tego pod uwagę, ale nie
jest to rzecz, która ma charakter jakichś definitywnych
rozstrzygnięć" - dodał Chojnowski.
Według niego, z punktu widzenia metodologii
pracy historyka
absurdalne jest twierdzenie, że jedno oświadczenie wydane po
kilkudziesięciu latach ma wartość jakiegoś dowodu.
W opinii historyka, trzeba
brać także pod uwagę, że pamięć ludzka
jest zawodna, że ludzie żyją zawsze w jakimś kontekście
politycznym i ich stanowisko, co do wydarzeń z przeszłości jest
"zmienne w zależności od jakichś koniunktur".
"To oświadczenie nie powoduje
żadnych konsekwencji obalających w
sposób kategoryczny i jednoznaczny twierdzeń, które były
wypowiadane w debacie o Wałęsie na temat okoliczności jego
działalności w grudniu 1970 roku" - uznał Chojnowski.
Kilka dni temu IPN ujawnił
protokół przesłuchania Graczyka z 19
listopada - jako świadka w śledztwie IPN w sprawie fałszowania
przez SB akt mających dowodzić, że Wałęsa był agentem o
pseudonimie "Bolek". Graczyk zeznał, że nie dostawał "żadnych
pokwitowań" od Wałęsy, a także, że "w dokumentach, które
sporządzał, L.W. (dane osobowe zanonimizowano - PAP) był
przypisany pseudonim +Bolek+".
W książce "SB a Lech Wałęsa - przyczynek do
biografii"
Cenckiewicz i Gontarczyk napisali, że Edward Graczyk nie żyje.
Kiedy Instytut Lecha Wałęsy ujawnił, że Graczyk żyje, Cenckiewicz
replikował, że informację o jego śmierci uzyskał z orzeczenia Sądu
Lustracyjnego.
Sąd Apelacyjny w Warszawie - którego wydziałem był nieistniejący
dziś Sąd Lustracyjny - podał z kolei, że informację, iż Graczyk
nie żyje sąd dostał z UOP wraz z dokumentami, jakie Urząd miał nt.
ewentualnej współpracy Wałęsy z SB.
pap, keb