Dzięki pracy zespołu będzie wiadomo, jak wysokie marże pobierają
m.in. handlowcy sprzedając produkty rolno-spożywcze. Podczas, gdy ceny żywności w
sklepach - np. w ubiegłym roku - rosły, rolnicy uzyskiwali niskie ceny za swoją
produkty.
- Powołanie zespołu nie ma prowadzić do
regulowania cen, ale pomóc w ich analizie - zapewnił minister rolnictwa. I dodał, że w maju tego roku złożył
wniosek na posiedzeniu unijnych ministrów rolnictwa oraz rybołówstwa o
przeanalizowanie marż w handlu, przetwórstwie i na tym tle dochodów rolników, temat
ten został podniesiony również przez Francję na czerwcowym spotkaniu ministrów.
REKLAMA
W
Polsce, w okresie ostatnich ośmiu lat, ceny producentów żywności wzrosły o 16 proc.,
ceny rolne także o 16 proc., a ceny detaliczne o 25 proc. Udział wydatków na żywność
w wydatkach ogółem jest nadal prawie dwukrotnie wyższy niż przeciętnie w UE i wynosi
26 proc. W czasach ogólnoświatowego kryzysu, kiedy gospodarstwa domowe muszą
ograniczać wydatki, w tym także na żywność, rosnące w sposób nieuzasadniony marże w
handlu detalicznym są szkodliwe społecznie, gdyż dodatkowo ograniczają konsumpcję
żywności - napisał Sawicki w swoim wniosku do KE.
Sprawą wysokości marż zajęła
się także tw. Grupa Wysokiego Szczebla ds. Konkurencyjności Przemysłu
Rolno-Spożywczego, która została powołana przez KE, składająca się z ekspertów do zbadania danego
problemu. Przygotowała ona 30 różnych rekomendacji, ale zdaniem Sawickiego,
najważniejszą sprawą jest opracowanie kodeksu handlowego. Dokument taki zalecany
jest do wprowadzenia we wszystkich krajach UE. Grupa ta zaleciła także wprowadzenia
monitoringu całego łańcucha żywnościowego.
Szef resortu rolnictwa zaznaczył, że
zgłosił także sprawę zmiany przepisów antykoncentracyjnych. Wyjaśnił, że w ostatnich
latach europejski handel opanowały cztery sieci, które dyktują warunki producentom.
Obecne przepisy uznają zaś, że dany podmiot na pozycję dominującą, jeżeli ma 40
proc. udziału w rynku. Zdaniem Sawickiego, trzeba wprowadzić ostrzejsze rygory.
Dodał, że jednocześnie nastąpiło rozdrobnienie producentów.
Sawicki zwrócił także
uwagę, że zmiany wymaga także podejście do światowego bilansu żywnościowego. Jego
zdaniem, jest niemożliwe, że z jednej strony rolnicy protestują, bo nie mogą
sprzedać nawet po kosztach, a z drugiej wiele ludzi głoduje. Warto się zastanowić
nad mechanizmem ogólnoświatowym, bogate państwa mogłyby utworzyć Fundusz, z którego
finansowane byłoby przemieszczenie żywności z miejsc, gdzie występuje nadwyżka, do
krajów głodujących.
- Jest to niemoralne, gdzie jest milion głodujących, a w Europie
stosowane są instrumenty ograniczające wielkość produkcji rolnej - mówił na
czwartkowej konferencji prasowej.
dar pap