W czwartek rosyjskie media podawały, że występując w
waszyngtońskim Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), Sikorski
zaapelował do USA o rozmieszczenie wojsk na terytorium Polski, aby bronić jej przed
możliwą agresją ze strony Rosji. Według agencji Interfax, Sikorski miał powiedzieć:
"Naszym pragnieniem byłoby otrzymać amerykańskie wojska, rozmieszczone w naszym
kraju, jako tarczę przeciw rosyjskiej agresji".
Sikorski: to przykład, jak można "nakręcić" zamieszanie
- Naszym pragnieniem byłoby otrzymać amerykańskie wojska, rozmieszczone w naszym kraju, jako tarczę przeciw rosyjskiej agresji - cytuje w swojej depeszy rzekomą wypowiedź Sikorskiego Interfax. Minister Sikorski pytany w piątek wieczorem w TVN24 o komentarz do tej wypowiedzi, odparł: "to jest właśnie ten cytat, którego nie było, zmyślony cytat i to już oświadczenie MSZ wyjaśniło". W jego opinii ta sprawa jest "kolejnym przykładem, jak można wprowadzić polityków w błąd, potem tym cytatem prosić innych o opinię i nakręcić zupełnie niepotrzebne zamieszanie". Sikorski podkreślił, że w swoim wystąpieniu, na które powołuje się Interfax "nie powiedział nic nowego". - Polska od zawsze, od czasu naszego członkostwa w Sojuszu zabiega o to, by infrastruktura Sojuszu była w miarę równomiernie rozłożona na jego terytorium, to nic nowego, a to, że nie byliśmy zadowoleni z tego, że chociażby manewry rosyjsko-białoruskie odbywały się tak blisko naszych granic, to też żadna nowość - powiedział minister.
- To raczej media się nawzajem nakręcają w Moskwie i Warszawie - ocenił Sikorski. - To jest lekcja, by sprawdzać źródła i zachować umiar - dodał.
MSZ oczekuje sprostowania
Polskie MSZ wydał stosowne
oświadczenie, w którym czytamy, że w depeszy Interfaxu w sposób zupełnie nieuprawniony
zostały przypisane ministrowi słowa, których nie wypowiedział. - Wydaje się, że w tym
przypadku mamy do czynienia z intencyjną manipulacją; zdanie zostało przytoczone
jako cytat, a więc trudno byłoby te uchybienia interpretować jako li tylko przypadek
braku należytej precyzji czy dziennikarskiej rzetelności w relacjonowaniu sensu
wypowiadanych słów - zaznaczyło polskie MSZ. Według resortu "to, czy słowa te w
rzeczywistości zostały wypowiedziane, można było z łatwością ustalić na podstawie
sporządzonego zapisu przebiegu konferencji".
MSZ: czekamy na szybkie sprostowanie tych przekłamań
MSZ oświadczyło też, że rzecznik
prasowy MSZ Piotr Paszkowski wystąpił do agencji Interfax o szybkie i jednoznaczne
sprostowanie przekłamań, ponieważ depesza wywołała, "być może zgodnie z intencją",
liczne, daleko idące reakcje. W odpowiedzi na doniesienia rosyjskich mediów
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji oceniło w piątek, że zamiar rozmieszczenia
przez Polskę na swoim terytorium amerykańskich wojsk jest sprzeczny z deklaracjami
Warszawy o budowie konstruktywnych relacji z Moskwą, opartych na wzajemnym
szacunku.
- Zwróciliśmy uwagę na te informacje. Obecnie je weryfikujemy. Jeśli
potwierdzi się, że pan Sikorski rzeczywiście tak powiedział, pozostanie nam tylko
wyrazić skrajne zdumienie - oznajmił rzecznik rosyjskiego MSZ Andriej
Niestierienko. - Wychodzi na to, że refleksy "zimnej wojny" - przy czym w ich
najgorszej postaci - wciąż są żywe w Warszawie"- zauważył
dyplomata. Poprzedniego dnia szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow
zaznaczył, że będzie "głęboko zdumiony", jeśli okaże się, że Sikorski rzeczywiście
zaproponował rozmieszczenie wojsk amerykańskich na terytorium Polski.
Rosja: wypowiedź Sikorskiego "całkowicie nie do przyjęcia"
Z kolei
przewodniczący komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego
parlamentu, Konstantin Kosaczow ocenił, że takie wypowiedzi są "całkowicie nie do
przyjęcia" i mogą doprowadzić do ochłodzenia stosunków
rosyjsko-polskich. Ambasador Rosji przy NATO Dmitrij Rogozin ocenił, że wypowiedź
przypisywana Sikorskiemu jest "mało zrozumiała". Zaznaczył, że nie jest w stanie
zrozumieć, jak podobne słowa mogły zostać wypowiedziane przez ministra, "który
miesiąc temu mówił coś wręcz przeciwnego", a mianowicie, że zadaniem zachodniej
społeczności jest wciągnięcie Rosji w sprawy Zachodu i zaproszenie Federacji
Rosyjskiej do NATO.
Jak można zapraszać Rosję do NATO, jeśli Polska zaprasza samo
NATO do obrony Polski przed rosyjskim zagrożeniem?" - pytał Rogozin. Dodał, że
"dyplomatom bardzo ciężko zrozumieć te amerykańskie meandry polskiej dyplomacji,
dyplomacji naszych kolegów z innych państw Europy Wschodniej". Zaznaczył, że takie
wypowiedzi "w żaden sposób nie sprzyjają realizacji zadania budowy wspólnej,
wielkiej, stabilnej Europy".
Rozdrapywanie starych ran
Komentując doniesienia o wystąpieniu polskiego
ministra, rosyjski dziennik "Kommiersant" napisał w piątek, że "ocieplenie między
Moskwą i Warszawą, które zarysowało się po wrześniowej wizycie premiera Rosji
Władimira Putina w Polsce, może zakończyć się nową spiralą
konfrontacji". Określając rzekomą wypowiedź Sikorskiego jako "bezprecedensowo
twardą wobec Rosji", "Kommiersant" ocenia, że "decyzja Waszyngtonu o rozmieszczeniu
w Polsce kontyngentu wojskowego bez wątpienia byłaby ciosem odczuwalnie godzącym w
rosyjsko-amerykański "reset". - Prezydentowi (Barackowi) Obamie bardzo zależy na
tym, aby przed grudniową uroczystością wręczenia Pokojowej Nagrody Nobla zawrzeć z
Rosją nowy traktat w sprawie strategicznych broni ofensywnych. Jest więc wątpliwe,
aby Biały Dom do tego czasu zdecydował się na zaostrzenie relacji z Moskwą -
konstatuje gazeta. Dziennik pisze też, że zrelacjonowane przez rosyjskie agencje
"przemówienie Radosława Sikorskiego to pierwsze oficjalne wystąpienie kraju Europy
Wschodniej wobec władz USA z prośbą o obronę przed rosyjską agresją".
Rosyjskie media: dywagacje Sikorskiego
W podobnym
duchu wypowiedział się komentator radia Echo Moskwy Anton Orech, którego zdaniem
"dywagacje ministra Sikorskiego na temat sześciu nieszczęsnych żołnierzy
amerykańskich, stojących naprzeciw 900 potężnych czołgów rosyjskich, to połączenie
manii prześladowczej z manią wielkości". - Polska nie jest dla nas tak ważna, abyśmy
z jej powodu mieli zaczynać wojnę światową - wyjaśnił Orech. Natomiast
wielkonakładowa prokremlowska "Komsomolskaja Prawda" cytuje sztandarowego
komentatora państwowej telewizji Pierwyj Kanał Michaiła Leontiewa, który nazwał
cytowane w rosyjskich mediach wypowiedzi Sikorskiego przejawem "starej,
antyrosyjskiej polityki Polski".
Z kolei dziennik "Nowyje Izwiestija" zwraca
uwagę, że "strona polska zareagowała na wspólne ćwiczenia Moskwy i Mińska dopiero
1,5 miesiąca po ich zakończeniu". Natomiast "Wiedomosti" ustami anonimowego
źródła w Ministerstwie Obrony Rosji informują, że manewry te były "zaledwie bladym
cieniem radzieckich ćwiczeń Zachód-81, w których uczestniczyło 10 razy więcej
żołnierzy i których legenda zakładała odparcie agresji z zewnątrz przeciwko Rosji i
Białorusi", a nie - jak ujął to wojskowy - "jakiś głupawy, treningowy szturm plaży".
PAP, tvn24, dar
MSZ: doniesienia Interfax to tendencyjna manipulacja
2009-11-06 19:20
W czwartek rosyjskie media podawały, że występując
w
waszyngtońskim Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS),
Sikorski
zaapelował do USA o rozmieszczenie wojsk na terytorium Polski, aby bronić jej
przed
możliwą agresją ze strony Rosji. Według agencji Interfax, Sikorski miał
powiedzieć:
"Naszym pragnieniem byłoby otrzymać amerykańskie wojska, rozmieszczone w
naszym
kraju, jako tarczę przeciw rosyjskiej agresji".
Sikorski: to przykład, jak można "nakręcić"
zamieszanie
- Naszym pragnieniem byłoby otrzymać amerykańskie
wojska, rozmieszczone w naszym kraju, jako tarczę przeciw rosyjskiej agresji -
cytuje w swojej depeszy rzekomą wypowiedź Sikorskiego Interfax. Minister
Sikorski pytany w piątek wieczorem w TVN24 o komentarz do tej wypowiedzi,
odparł: "to jest właśnie ten cytat, którego nie było, zmyślony cytat i to
już oświadczenie MSZ wyjaśniło". W jego opinii ta sprawa jest
"kolejnym przykładem, jak można wprowadzić polityków w błąd, potem tym
cytatem prosić innych o opinię i nakręcić zupełnie niepotrzebne
zamieszanie". Sikorski podkreślił, że w swoim wystąpieniu, na które
powołuje się Interfax "nie powiedział nic nowego". - Polska od zawsze,
od czasu naszego członkostwa w Sojuszu zabiega o to, by infrastruktura Sojuszu
była w miarę równomiernie rozłożona na jego terytorium, to nic nowego, a to, że
nie byliśmy zadowoleni z tego, że chociażby manewry rosyjsko-białoruskie
odbywały się tak blisko naszych granic, to też żadna nowość - powiedział
minister.
- To raczej media się nawzajem nakręcają w Moskwie i Warszawie -
ocenił Sikorski. - To jest lekcja, by sprawdzać źródła i zachować umiar -
dodał.
MSZ oczekuje
sprostowania
Polskie MSZ wydał stosowne
oświadczenie, w którym czytamy, że w depeszy Interfaxu w sposób zupełnie
nieuprawniony
zostały przypisane ministrowi słowa, których nie wypowiedział. - Wydaje się, że
w tym
przypadku mamy do czynienia z intencyjną manipulacją; zdanie zostało
przytoczone
jako cytat, a więc trudno byłoby te uchybienia interpretować jako li tylko
przypadek
braku należytej precyzji czy dziennikarskiej rzetelności w relacjonowaniu
sensu
wypowiadanych słów - zaznaczyło polskie MSZ. Według resortu "to, czy słowa
te w
rzeczywistości zostały wypowiedziane, można było z łatwością ustalić na
podstawie
sporządzonego zapisu przebiegu konferencji".
MSZ: czekamy na szybkie sprostowanie tych
przekłamań
MSZ oświadczyło też, że rzecznik
prasowy MSZ Piotr Paszkowski wystąpił do agencji Interfax o szybkie i
jednoznaczne
sprostowanie przekłamań, ponieważ depesza wywołała, "być może zgodnie z
intencją",
liczne, daleko idące reakcje. W odpowiedzi na doniesienia rosyjskich mediów
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji oceniło w piątek, że zamiar
rozmieszczenia
przez Polskę na swoim terytorium amerykańskich wojsk jest sprzeczny z
deklaracjami
Warszawy o budowie konstruktywnych relacji z Moskwą, opartych na wzajemnym
szacunku.
- Zwróciliśmy uwagę na te informacje. Obecnie je weryfikujemy. Jeśli
potwierdzi się, że pan Sikorski rzeczywiście tak powiedział, pozostanie nam
tylko
wyrazić skrajne zdumienie - oznajmił rzecznik rosyjskiego MSZ Andriej
Niestierienko. - Wychodzi na to, że refleksy "zimnej wojny" - przy
czym w ich
najgorszej postaci - wciąż są żywe w Warszawie"- zauważył
dyplomata. Poprzedniego dnia szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow
zaznaczył, że będzie "głęboko zdumiony", jeśli okaże się, że Sikorski
rzeczywiście
zaproponował rozmieszczenie wojsk amerykańskich na terytorium Polski.
Rosja: wypowiedź Sikorskiego
"całkowicie nie do przyjęcia"
Z kolei
przewodniczący komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej, niższej izby
rosyjskiego
parlamentu, Konstantin Kosaczow ocenił, że takie wypowiedzi są "całkowicie
nie do
przyjęcia" i mogą doprowadzić do ochłodzenia stosunków
rosyjsko-polskich. Ambasador Rosji przy NATO Dmitrij Rogozin ocenił, że
wypowiedź
przypisywana Sikorskiemu jest "mało zrozumiała". Zaznaczył, że nie
jest w stanie
zrozumieć, jak podobne słowa mogły zostać wypowiedziane przez ministra,
"który
miesiąc temu mówił coś wręcz przeciwnego", a mianowicie, że zadaniem
zachodniej
społeczności jest wciągnięcie Rosji w sprawy Zachodu i zaproszenie Federacji
Rosyjskiej do NATO.
Jak można zapraszać Rosję do NATO, jeśli Polska zaprasza samo
NATO do obrony Polski przed rosyjskim zagrożeniem?" - pytał Rogozin.
Dodał, że
"dyplomatom bardzo ciężko zrozumieć te amerykańskie meandry polskiej
dyplomacji,
dyplomacji naszych kolegów z innych państw Europy Wschodniej". Zaznaczył,
że takie
wypowiedzi "w żaden sposób nie sprzyjają realizacji zadania budowy
wspólnej,
wielkiej, stabilnej Europy".
Rozdrapywanie starych ran
Komentując doniesienia o
wystąpieniu polskiego
ministra, rosyjski dziennik "Kommiersant" napisał w piątek, że
"ocieplenie między
Moskwą i Warszawą, które zarysowało się po wrześniowej wizycie premiera Rosji
Władimira Putina w Polsce, może zakończyć się nową spiralą
konfrontacji". Określając rzekomą wypowiedź Sikorskiego jako
"bezprecedensowo
twardą wobec Rosji", "Kommiersant" ocenia, że "decyzja
Waszyngtonu o rozmieszczeniu
w Polsce kontyngentu wojskowego bez wątpienia byłaby ciosem odczuwalnie
godzącym w
rosyjsko-amerykański "reset". - Prezydentowi (Barackowi) Obamie
bardzo zależy na
tym, aby przed grudniową uroczystością wręczenia Pokojowej Nagrody Nobla
zawrzeć z
Rosją nowy traktat w sprawie strategicznych broni ofensywnych. Jest więc
wątpliwe,
aby Biały Dom do tego czasu zdecydował się na zaostrzenie relacji z Moskwą -
konstatuje gazeta. Dziennik pisze też, że zrelacjonowane przez rosyjskie
agencje
"przemówienie Radosława Sikorskiego to pierwsze oficjalne wystąpienie
kraju Europy
Wschodniej wobec władz USA z prośbą o obronę przed rosyjską agresją".
Rosyjskie media: dywagacje Sikorskiego
W podobnym
duchu wypowiedział się komentator radia Echo Moskwy Anton Orech, którego
zdaniem
"dywagacje ministra Sikorskiego na temat sześciu nieszczęsnych żołnierzy
amerykańskich, stojących naprzeciw 900 potężnych czołgów rosyjskich, to
połączenie
manii prześladowczej z manią wielkości". - Polska nie jest dla nas tak
ważna, abyśmy
z jej powodu mieli zaczynać wojnę światową - wyjaśnił Orech. Natomiast
wielkonakładowa prokremlowska "Komsomolskaja Prawda" cytuje
sztandarowego
komentatora państwowej telewizji Pierwyj Kanał Michaiła Leontiewa, który
nazwał
cytowane w rosyjskich mediach wypowiedzi Sikorskiego przejawem "starej,
antyrosyjskiej polityki Polski".
Z kolei dziennik "Nowyje Izwiestija" zwraca
uwagę, że "strona polska zareagowała na wspólne ćwiczenia Moskwy i Mińska
dopiero
1,5 miesiąca po ich zakończeniu". Natomiast "Wiedomosti" ustami
anonimowego
źródła w Ministerstwie Obrony Rosji informują, że manewry te były
"zaledwie bladym
cieniem radzieckich ćwiczeń Zachód-81, w których uczestniczyło 10 razy więcej
żołnierzy i których legenda zakładała odparcie agresji z zewnątrz przeciwko
Rosji i
Białorusi", a nie - jak ujął to wojskowy - "jakiś głupawy, treningowy
szturm plaży".
PAP, tvn24, dar