Według "Le
Figaro" Van Rompuy wybrany został w atmosferze nerwowych negocjacji trwających do
ostatniej chwili - i to mimo braku jego wyraźnej obecności na arenie
międzynarodowej. "Jego wielkim atutem jest to, że nikogo nie drażni" - ocenia
gazeta. "Pochodzący z kraju założycielskiego, mistrz kompromisu, konserwatysta jak
większość krajów UE, mówiący po francusku i wyróżniający się dyskrecją - co jest
plusem dla wielkich państw, które obawiały się wysłać do Brukseli gwiazdę mogącą je
przyćmić. W pewnym sensie Van Rompuy to przeciwieństwo Tony'ego Blaira" - zauważa
"Le Figaro".
Dziennik pisze też, że prawdziwym problemem dla szwedzkiego
przewodnictwa UE, po "dwóch rundach bezowocnych rozmów telefonicznych", było
znalezienie równowagi "między krajami wielkimi i małymi, prawicą i lewicą, Północą i
Południem, mężczyznami i kobietami".
REKLAMA
Zdaniem "Le Figaro", skupienie na
funkcji prezydenta UE zepchnęło nieco w cień stanowisko nowego szefa unijnej
dyplomacji, które objęła brytyjska baronessa Catherine Ashton. Gazeta ocenia, że po
wprowadzeniu nowych funkcji UE będzie musiała nauczyć się działać zwrócona w cztery
strony: przewodniczącego Rady Europejskiej, wysokiego przedstawiciela ds. polityki
zagranicznej, szefa Komisji Europejskiej i rotacyjnego przewodnictwa. "Nie jest
pewne, czy to wystarczy, by stać się przeciwwagą dla Europy państw, która na nowo
podjęła grę" - podsumowuje francuski dziennik.
PAP
Czy Van Rompuy to Mr Europa?
2009-11-20 07:23
Według "Le
Figaro" Van Rompuy wybrany został w atmosferze nerwowych negocjacji
trwających do
ostatniej chwili - i to mimo braku jego wyraźnej obecności na arenie
międzynarodowej. "Jego wielkim atutem jest to, że nikogo nie drażni"
- ocenia
gazeta. "Pochodzący z kraju założycielskiego, mistrz kompromisu,
konserwatysta jak
większość krajów UE, mówiący po francusku i wyróżniający się dyskrecją - co
jest
plusem dla wielkich państw, które obawiały się wysłać do Brukseli gwiazdę
mogącą je
przyćmić. W pewnym sensie Van Rompuy to przeciwieństwo Tony'ego Blaira" -
zauważa
"Le Figaro".
Dziennik pisze też, że prawdziwym problemem dla szwedzkiego
przewodnictwa UE, po "dwóch rundach bezowocnych rozmów
telefonicznych", było
znalezienie równowagi "między krajami wielkimi i małymi, prawicą i lewicą,
Północą i
Południem, mężczyznami i kobietami".
Zdaniem "Le Figaro", skupienie na
funkcji prezydenta UE zepchnęło nieco w cień stanowisko nowego szefa unijnej
dyplomacji, które objęła brytyjska baronessa Catherine Ashton. Gazeta ocenia,
że po
wprowadzeniu nowych funkcji UE będzie musiała nauczyć się działać zwrócona w
cztery
strony: przewodniczącego Rady Europejskiej, wysokiego przedstawiciela ds.
polityki
zagranicznej, szefa Komisji Europejskiej i rotacyjnego przewodnictwa. "Nie
jest
pewne, czy to wystarczy, by stać się przeciwwagą dla Europy państw, która na
nowo
podjęła grę" - podsumowuje francuski dziennik.
PAP