Grupa ITI żąda Jarosława Kaczyńskiego przeprosin, m.in. w głównych
dziennikach oraz wpłaty 100 tys. zł na cel charytatywny. Chodzi o wypowiedź Kaczyńskiego z kwietnia, w której dziwił się on, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nie odbierze pół miliarda złotych przyznanego przez miasto na budowę stadionu Legii (klub jest własnością grupy ITI), w sytuacji, gdy budowany właśnie Stadion narodowy znajduje się zaledwie niecałe 4 km od Legii. "Skala i częstotliwość powtarzanych kłamstw oburza i dowodzi, że jest to
efekt zamierzonych działań, prowadzonych przez polityków PiS" - napisano w
komunikacie koncernu poprzedzającym wystąpienie przeciwko Kaczyńskiemu na drogę prawną.
PiS zainteresowane wyrokiem
REKLAMA
Proces zaczął się w sierpniu. Pełnomocnicy Kaczyńskiego wnoszą o oddalenie
powództwa. Chcą by PiS było tzw. interwenientem ubocznym w sprawie. Interwenient
to uczestnik postępowania cywilnego przystępujący do procesu po jednej ze stron, a
mający "interes prawny" w tym, aby dana sprawa była rozstrzygnięta na jej
korzyść. Mecenas Piotr Sadownik przekonywał, że partia ma
interes w przyłączeniu się do sprawy, bo Kaczyński nie wypowiadał się jako osoba
prywatna, ale w ramach debaty publicznej jako prezes PiS i podczas konferencji
prasowej w siedzibie partii. Jako dowód przytoczył dołączone do pozwu doniesienia
mediów, że to "partia polityczna prowadzi nagonkę na ITI". Zdaniem adwokata, w
przypadku uznania pozwu ITI wobec prezesa PiS, spółka mogłaby też pozwać i samą
partię, a sąd byłby w takim przypadku związany pierwszym wyrokiem.
"Kaczyński to nie PiS"
Pełnomocnik
ITI mecenas Jerzy Naumann podkreślał z kolei, że pozwanym jest Kaczyński jako osoba fizyczna, a
nie jako prezes partii. - Nie wszystko, co mówi osoba zajmująca takie stanowisko,
wypowiada w imieniu partii, na której czele stoi - dodał adwokat. - Tak samo
prezydent Lech Kaczyński nie wypowiada się za każdym razem w imieniu państwa, ale w
imieniu własnym - argumentował. Zdaniem Naumanna, wniosek byłby zasadny, gdyby
wypowiedź Kaczyńskiego brzmiała: "PiS uważa, że....". Dodał, że z niczego nie
wynika, by także PiS groziło powództwo ze strony ITI. Sąd podejmie decyzję w
kwestii udziału PiS w procesie 10 grudnia. Od decyzji tej będzie można się odwołać,
co zapewne przedłuży całe postępowanie.
To miasto buduje stadion
W sierpniu członek rady dyrektorów Grupy
ITI Paweł Kosmala mówił w sądzie, iż nieprawdziwą informacją jest, że ITI otrzymała
pół miliarda zł w ramach niejasnych powiązań z urzędem miasta. - Sformułowania takie
naruszają naszą renomę, wizerunek i zaufanie potrzebne do realizacji zadań - mówił.
Kosmala zaznaczał, iż klub korzysta ze stadionu na podstawie umowy dzierżawy
obowiązującej do 2029 r., a rozbudowywany obiekt jest własnością miasta. - Standardem
jest, że stadiony budują samorządy, a dzierżawione są one przez kluby -
zaznaczył.
PAP, arb