- Sytuacja w Platformie jest napięta a Janusz Palikot zawsze mówi to, co myśli. Któregoś dnia może się okazać, że powie o dwa zdania za dużo i wtedy SLD jako odpowiedzialna i konstruktywna formacja zagospodaruje jego potencjał – mówi „Wprost" poseł SLD Marek Wikiński. To właśnie on pośredniczy w kontaktach Palikota z Napieralskim.
REKLAMA
Z naszych ustaleń wynika, że obaj politycy mają się spotkać w jednej z warszawskich restauracji zaraz po powrocie szefa Sojuszu z USA (po 23 kwietnia). Część polityków SLD nazywa już nawet przyciąganie kontrowersyjnego posła do lewica mianem „Projektu: Palikot". – Warto o niego walczyć, bo on w polityce stał się już taką marką jak Coca-cola na rynku napojów – komplementuje lubelskiego posła PO jeden z członków Sojuszu.
O możliwości współpracy z lewicą próbowaliśmy porozmawiać także z samym Palikotem. Polityk, zazwyczaj chętny do kontaktów z mediami, tym razem odmówił komentarza. – Nie chcę o tym rozmawiać – powiedział.