Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
Zobacz także:
Blogbox Infotuba.pl Gover.pl Pitbul
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Wystarczy
2176Tomasz JastrunAutor: Tomasz Jastrun

Wystarczy

Do „cygańskiego lasu” idziemy z Jasiem Pichetą, poetą i trenerem piłkarskim, by popatrzeć, jak dzielnie walczy czwarta liga piłkarska. Mały stadion, kibiców garstka, która nie może, ale też nie chce zmienić się w pięść. Co za rozkosz oglądać mecz na żywo, bez chamstwa prymitywnych kibolskich plemion. Z bliska słuchać gęstwę nawoływań piłkarzy, soczystość przekleństw, trzask łamanych kości i jęki umierających.
Drużyna gości znowu nie przywiozła ani jednego kibica, dlatego klatka pusta. Prezes klubu mówi, że kosztowała go 20 tys. Aż do czwartej ligi taka klatka to wymóg. Co za czasy! Kibiców gości zamyka się jak dzikie zwierzęta. Jakie w dzikości równe człowiekowi? Dowiaduję się, że do tej pory tylko trzy razy w niej zamykano, po dwóch i po trzech ludzi. Proponuję prezesowi, by trzymał tam tygrysa. Z mniej kłopotliwych można strusia, nie zagryzie, a ma takiego kopa, że połamie żebra, o czym marzy każdy prawdziwy kibic. Ze strusiem klub stałby się słynny w Polsce. Dzisiaj nie ma to jak reklama.
Skocz do tekstu
REKLAMA

 Na balkonie honorowym, Jezus Maria, nawet tu ktoś mnie poznaje, pan poeta, jaki wstyd. A prezes ujął mnie sobą. Znany tu biznesmen, a delikatny i kulturalny, aż szkoda trochę, że nie na kulturę taki hojny. Wynik 6:4 dla gospodarzy – to jest coś! Były jednak dramaty i zmienne koleje losu. Jaś od początku lamentował: Koczur na boisko, czemu Koczur nie gra? I miał rację. Jak Koczur wszedł, to od razu wygrali.

Prezes wsadził w klub już wiele milionów, też w budowę pięknej sportowej szkoły, którą ze stadionu widać jak na dłoni. Chodzimy z nim po surowym jeszcze budynku, szkoła powinna być gotowa we wrześniu. Ale też są boiska ze sztuczną nawierzchnią, hale, hotel... Widać obok basen, już miejski, ale elegancki i nowy. To jest właśnie ta Polska w ruinie. Z prezesem mówimy o tej „ruinie", czyli jak Polska szybko się rozwija, o paranoi smoleńskiej, o monstrualnej bredni, która jednak może być groźna dla kraju. Potem przez chwilę z piłkarzami, już po prysznicu, paruje z nich zmęczenie, kulturalni często studenci, to też nowe.

*

Przy deptaku restauracja w obszernych zabytkowych podziemiach. Właściciel, błyskotliwy i serdeczny, tuczy mnie bez litości, kelnerki fruwają wokół jak motyle. „Proszę doprowadzić pana Tomasza do toalety" komenderuje. Upupiony, ale nie do końca, mówię: „Ale dalej to ja już sam”. Potem opowiada, że przedsiębiorcy nie narzekają na trudności przedsię-brania w Polsce, nawet na złe prawo czy na biurokrację, nauczyli się z tym żyć... Narzekają na brak ludzi do pracy. To główny teraz problem. Brakuje ludzi kompetentnych, pracowitych i uczciwych. Jeśli ktoś chce mieć dobrych pracowników, musi sam ich wykształcić lub dokształcić, tak słabe są nasze szkoły. Dlatego bezrobocie jest u nas faktem, ale dosyć skomplikowanym.

*

Szukam szkoły, gdzie mam wykład i warsztaty. Licealistki pokazują: ten budynek podobny do więzienia. Jestem oburzony, jak można tak potraktować zabytkową architekturę. A tam przez kilka godzin udaje mi się utrzymać uwagę uczniów. Mój zgubny wpływ na polską młodzież trwa. Coś okropnego. W jednej z sal uchylają się drzwi, z brzegu w ławce siedzi dorodne dziewczę z biustem, który uparcie chce wyjść z niewoli skąpego stanika, w krótkiej spódniczce, w gęstym obłoku perfum. Ksiądz krąży po klasie jakby wodzony na pokuszenie, ostrożny, by nie zbłądzić. Co za czasy!

Podziel się

















Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dodatek
Wszystko o Finansach
Polecamy
Czytaj Wprost na Facebooku. Sprawdź aplikację już teraz !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności