Prałat wystąpił do IPN o odtajnienie nazwiska tzw. kontaktu
operacyjnego "Delegat", który miał na niego donosić podczas innej akcji
SB.
Prałat otrzymał w środę od IPN nazwiska 40 z 61 agentów
rozpracowujących go podczas akcji "Zorza II" w 1987 r., związanej z
pielgrzymką do Polski Jana Pawła II. Na spotkaniu z dziennikarzami
podał jedynie dwa nazwiska tajnych współpracowników bezpieki: swojej
kucharki i jednego ze stoczniowców.
REKLAMA
Zapewniał, że ujawni nazwiska, za ok. miesiąc, kiedy zapozna
się z otrzymanymi dokumentami, i kiedy IPN zbierze wszystkie materiały
dotyczące jego inwigilacji w ramach kilku akcji SB z końca lat 70. i
80. Chodzi m.in. o akcje o kryptonimach "Klan", "Arka", "Mrowisko".
"Nota o danych identyfikacyjnych informatorów jest dla mnie
zaskoczeniem. Jestem rozczarowany i zaskoczony nazwiskami, że w ogóle
figurują ci panowie (...) Muszę mieć akta w całości, bo mogę się
pomylić i kogoś skrzywdzić" - przyznał prałat.
Pytany, czy wśród nazwisk tajnych współpracowników są księża zaprzeczył, ale - jak zastrzegł - będą.
Wieczorem "Fakty" TVN podały, że wśród odtajnionych ks.
Jankowskiemu przez IPN nazwisk agentów znajdują się biskup włocławski
Wiesław Mering oraz wikariusz generalny kurii gdańskiej ks. Wiesław
Lauer.
Ks. Jankowski potwierdził, że nazwiska obu duchownych w przekazanych mu przez IPN materiałach występują jako agenci SB.
"Trzeba jednak dokładnie powiedzieć, kim oni byli 25 lat temu.
Biskup Mering był wówczas rektorem seminarium duchownego w Pelplinie.
To wspaniały człowiek, nie wierzę, żeby mógł świadomie współpracować,
SB musiała go w to wrobić. To, co zrobiła telewizja TVN, jest
nieuczciwe" - podkreślił prałat Jankowski. Dodał, że sam zamierzał w
najbliższy wtorek ujawnić przeszłość obu duchownych.
Prałat dodał, że na jego liście agentów są jeszcze inne
nazwiska kapłanów z podobnie "wysokiej półki" jak biskup Mering i ks.
Lauer.
Według TVN ks. Lauer zaprzeczył, że był tajnym i świadomym
współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. TVN próbowała skontaktować się
także z biskupem Meringiem, ten jednak przebywa za granicą.
Prałat poinformował też w środę, że wystąpił o odtajnienie
nazwisk ponad 100 osób, w tym ok. 40 współpracowników, którzy
inwigilowali go podczas innych akcji SB. Znalazł się tam m.in. kontakt
operacyjny o ps. "Delegat" i TW o ps. Bolek.
W sierpniu "Rzeczpospolita" w artykule pt. "Kontakt operacyjny
+Delegat+" ujawniła, że SB otrzymywała informacje od ludzi, którzy
mieli bezpośredni dostęp do najwyższych hierarchów polskiego Kościoła i
Lecha Wałęsy. Jednym z nich był "Delegat". Media pisały wtedy m.in., że
środowiska opozycyjne, jako "Delegata" wskazują ks. Henryka
Jankowskiego. Ksiądz kategorycznie zaprzeczał, że to on, ale
potwierdził, że pasuje do charakterystyki "Delegata". Zapewniał, że
może śmiało każdemu spojrzeć w oczy.
Pod koniec lipca ks. Jankowski ujawnił nazwiska 56
funkcjonariuszy SB i milicjantów, którzy inwigilowali go podczas akcji
"Zorza II". Byli wśród nich m.in. wysocy funkcjonariusze SB z Gdańska i
Warszawy, m.in. szef Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Gdańsku,
gen. Jerzy Andrzejewski. Prałata inwigilowali wtedy także milicjanci z
wydziałów prewencji, ruchu drogowego oraz funkcjonariusze z wydziałów
bezpieczeństwa miejskich komend MO.
Ks. Jankowski w czerwcu otrzymał z IPN ok. 300 stron materiałów
dotyczących akcji "Zorza II" i wystąpił o udostępnienie danych osób
inwigilujących go. Dokumenty ujawniły m.in. to, że SB uniemożliwiła mu
spotkanie w Gdańsku z Ojcem Świętym podczas pielgrzymki w 1987 r.
Doszło do tego dopiero w Częstochowie.
pap, ss, ab