Niemcy w obawie przed belgijską elektrownią też rozdają jod. Polacy wydali komunikat

Niemcy w obawie przed belgijską elektrownią też rozdają jod. Polacy wydali komunikat

Pęknięcia na ścianach reaktora

Dyskusja na ten temat ewentualnych skutków awarii elektrowni toczy się w Belgii od kwietnia ubiegłego roku. Tamtejsze ministerstwa zdrowia podjęło szeroko zakrojoną akcję w związku z obawami obywateli odnośnie bezpieczeństwa dwóch funkcjonujących w kraju elektrowni atomowych w Doel i Tihange. Niepokój budziły niewielkie pęknięcia na ścianach reaktora. Według zaleceń opracowanych na polecenie rządu, tabletki chroniące tarczycę przed skażeniami planowano rozdać prewencyjnie obywatelom zamieszkującym obszar w promieniu minimum stu kilometrów od reaktorów. To prawie cała populacja tego niewielkiego kraju, dlatego tabletki ostatecznie rozdano wszystkim 11 milionom Belgów. Do tej pory tego typu środkiem ostrożności objęci byli mieszkańcy terenów położonych nie dalej niż 20 km od elektrowni. Uznano jednak, że tamte normy nie pasują do obecnego zagrożenia.

Niepokój o reaktory

Zastrzeżenia do bezpieczeństwa belgijskich reaktorów miały także władze państw sąsiednich. Niemcy od lat zwracają Belgom uwagę na temat ich bezpieczeństwa nuklearnego. Berlin zalecał wyłączenie obu elektrowni do czasu lepszego zabezpieczenia rdzeni atomowych. Kolejną kwestią są ewentualne ataki terrorystyczne. W marcu tego roku gazeta „Dernier Heure” donosiła o tym, że zamachowcy z Brukseli sprawdzali możliwość przeprowadzenia zamachu na elektrownie. Umieścili nawet kamerę przed domem dyrektora belgijskiego programu badań nuklearnych. W dniu zamachów w Belgii pracownicy obu elektrowni zostali ewakuowani, a do ochrony reaktorów wysłano wojsko.

Źródło: Wirtualna Polska