Kasjerzy na granicy wytrzymałości, tak widzą okres przed świętami. „Tyramy w sklepie jak woły”

Kasjerzy na granicy wytrzymałości, tak widzą okres przed świętami. „Tyramy w sklepie jak woły”

Kasjer w Biedronce kasujący produkty, zdjęcie ilustracyjne
Kasjer w Biedronce kasujący produkty, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Katarzyna Ledwon
Pracownicy dyskontów narzekają na czas tuż przed świętami i zachowania klientów. Zwracają uwagę na ich zachowania i fakt, że muszą trzymać nerwy na wodzy.

Święta Wielkanocne to wzmożony okres zakupów dla Polaków. O swoich doświadczeniach WP opowiedzieli pracownicy dyskontów. – Przed świętami czy długimi weekendami, kiedy sklepy miały być zamknięte, ludzie wpadali w zakupowe szaleństwo – stwierdziła Klaudia. Dodała, że pracowała w sklepie w niewielkiej miejscowości i ludzie „zapominali przy tym o dobrym wychowaniu i takich podstawach jak »dzień dobry«”, co w innych okolicznościach było standardem.

Ludzie są również wtedy mniej cierpliwi, bo spieszą się poświęcić koszyczek lub dokończyć sprzątanie. – Komentarz jednej z kobiet w średnim wieku zapamiętam chyba do końca życia. Powiedziała pod nosem: „Uczyć się nie chciało, a i do stania na kasie się nie nadaje”. Starałam się trzymać nerwy na wodzy i udawałam, że tego nie słyszałam. Jak wróciłam do domu, to się popłakałam – przyznała Klaudia. Jak wyjaśniła, zaraz po szkole musiała znaleźć pracę, aby utrzymać siebie i dziecko.

Tak wyglądają zakupy przed świętami oczami pracowników. Oto najgorsi klienci sklepów

Kolejnym problemem jest także nagminne odkładanie produktów w inne miejsce niż to, z którego zostało wzięte. Klienci czasem rozsypują lub rozlewają coś na podłogę i roznoszą to po całym sklepie, zamiast powiadomić o tym obsługę sklepu. – Okres przedświąteczny to inny wymiar. Na kilka dni przed ludzie dostają jakiejś gorączki i traktują sklep jak pole bitwy. Niestety kultura w tym przypadku często pozostaje przed wejściem do sklepu – oceniła z kolei Maria.

Swoją frustrację klienci często rozładowują na kasjerach. – Najgorsi są jednak ci wzdychający przy kasie – przyznaje kobieta. Radzi też, by nie pytać kasjerów o to, gdzie coś znaleźć, bo to tylko prowadzi do jeszcze większego zamieszania. Marlena żali się, że pracownicy przed świętami „tyrają jak woły”. Do tego muszą zachować zimną krew i nie mogą wdawać się w dyskusje z klientami, bo grozi im np. nagana. – W takich przypadkach dumę trzeba po prostu schować do kieszeni – zakończyła kobieta.

Czytaj też:
Polacy robią świąteczne zakupy na ostatnią chwilę? „Starają się przejąć kontrolę”
Czytaj też:
Co trzeci Polak wyda na Wielkanoc więcej niż rok temu. Jest raport

Źródło: Wirtualna Polska