Piesiewicz tłumaczy się z zegarka za 170 tys. zł. W tle UOKiK i Zondacrypto

Piesiewicz tłumaczy się z zegarka za 170 tys. zł. W tle UOKiK i Zondacrypto

Radosław Piesiewicz
Radosław Piesiewicz Źródło: Newspix.pl / Marcin Solarz/FotoPyk
Prezes PKOl Radosław Piesiewicz miał dostać od szefa Zondacrypto zegarek wart 40 tys. euro, czyli ok. 172 tys. zł. Sam twierdzi, że zapłacił za niego gotówką.

Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, znalazł się w centrum kolejnych kontrowersji. Ze wspólnego śledztwa Wirtualnej Polski i TVN24 wynika, że miał otrzymać od Przemysława Krala, szefa Zondacrypto, zegarek Patek Philippe Calatrava 6007G-001 wart 40 tys. euro, czyli około 172 tys. zł. Według ustaleń dziennikarzy zegarek nie był jedyną korzyścią, jaką Piesiewicz i jego bliscy mieli otrzymać od Krala. W tle pojawiają się także wyjazdy do Monako i Bergamo, bilety na mecze, hotele oraz udział w wydarzeniach organizowanych przy okazji sportowych sponsoringów Zondacrypto.

Co Piesiewicz miał obiecywać Kralowi za zegarek Patek warty ponad 170 tys. zł

Z relacji rozmówców WP wynika, że jesienią 2025 roku Piesiewicz miał zapewniać Krala, że pomoże w sprawie zainteresowania UOKiK giełdą Zondacrypto. Chodziło o działania urzędu dotyczące m.in. reklam spółki i jej aktywności na polskim rynku. Prezes PKOl miał powoływać się na kontakty polityczne, w tym z Mateuszem Morawieckim, oraz deklarować możliwość rozmowy z prezesem UOKiK Tomaszem Chróstnym. Jak twierdzą rozmówcy dziennikarzy, później Piesiewicz miał przekazać Kralowi, że sprawa została załatwiona.

Z ustaleń redakcji wynika jednak, że UOKiK nie odpuścił sprawy Zondacrypto. Wręcz przeciwnie: 10 września 2025 roku przedstawiciele urzędu spotkali się z funkcjonariuszami ABW, a urząd wnioskował także o zainteresowanie giełdą Generalnego Inspektora Informacji Finansowej.

UOKiK i Morawiecki zaprzeczają w sprawie PKOl i Zondacrypto

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zaprzeczył, by doszło do jakiejkolwiek interwencji w sprawie Zondacrypto. Jak przekazał, temat giełdy wymagał wyjaśnienia przez służby i organy ścigania.

Zaprzeczenie nadeszło również z biura poselskiego Mateusza Morawieckiego. Były premier miał nie spotykać się jesienią 2025 roku z Piesiewiczem w tej sprawie ani nie zabiegać o pomoc dla Zondacrypto u prezesa UOKiK. Oznacza to, że według ustaleń WP i TVN24 obietnice składane Kralowi nie przyniosły realnego efektu. Gdy Piesiewicz miał twierdzić, że sprawa jest załatwiona, działania urzędu były już przekazywane wyżej.

Kluczowe wydarzenia miały rozegrać się pod koniec listopada 2025 roku w Monako. Piesiewicz przyleciał tam z członkiem rodziny. Z lotniska w Nicei miał odebrać ich kierowca w czapce z logo Zondacrypto. 19 listopada Kral kupił zegarek Patek Philippe. Faktura, do której dotarli dziennikarze, została wystawiona na jego nazwisko i prywatny adres. Odbiór zegarka ustalono na 28 listopada, czyli dzień, w którym Kral napisał do Piesiewicza, że musi mu "coś przekazać" w hotelu i że zajmie to 15 minut. Po spotkaniu Piesiewicz miał wysłać wiadomości: "Dziękuję", "Jesteś niesamowity" oraz "Jestem w szoku dziękuję". W korespondencji nie pada jednak słowo "zegarek".

Piesiewicz o zegarku Patek: kupiłem go z własnych pieniędzy

Radosław Piesiewicz przyznał, że zegarek ma i że przekazał mu go Przemysław Kral. Przedstawił jednak inną wersję wydarzeń. Twierdzi, że kupił go z własnych, osobistych środków, a Kral jedynie pomógł mu w zakupie. Według Piesiewicza zapłata miała nastąpić gotówką, w kilku ratach, podczas spotkań. Prezes PKOl zapewnił też, że certyfikat zegarka wystawiono na jego nazwisko, a podatku nie zapłacił, bo nie była to darowizna, lecz zakup. Tak przynajmniej twierdzi.

Redakcje zwracają jednak uwagę, że jedyny dokument zapłaty, do którego dotarły, to faktura wystawiona na Krala. Pytają też, dlaczego przy transakcji wartej 40 tys. euro nie było umowy ani pokwitowania.

Zondacrypto było sponsorem PKOl

Sprawa ma jednak znacznie szerszy kontekst. Zondacrypto zostało w październiku 2025 roku sponsorem generalnym PKOl i olimpijskiej reprezentacji Polski. Siedzibę komitetu przemianowano wtedy na "Zondacrypto Centrum Olimpijskie PKOl". Współpraca miała potrwać do igrzysk w 2028 roku, ale zakończyła się po upadku giełdy w kwietniu 2026 roku. Klienci Zondacrypto stracili pieniądze, a sprawą zajęło się Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości.

Według wyliczeń redakcji wartość korzyści, które miały trafić do Piesiewicza i jego bliskich, wyniosła od 190 do 216 tys. zł. Największą część tej kwoty stanowi zegarek, wyceniony na około 172 tys. zł. Do tego dochodzą koszty hoteli, biletów i wyjazdów związanych m.in. z meczami AS Monaco, PSG, Atalanty i Chelsea. Piesiewicz utrzymuje, że nie dostał od Zondacrypto wynagrodzenia, a beneficjentem umowy sponsorskiej był Polski Komitet Olimpijski.

Piesiewicz kontra Jadczak na X

Na platformie X doszło też do wymiany „uprzejmości” między Radosławem Piesiewiczem a dziennikarzem śledczym WP Szymonem Jadczakiem. Szef PKOl, choć zaczął od słów uznania dla Jadczaka, to napisał potem, że dziennikarz nie powinien mieć dostępu do informacji związanych ze sprawą Zondacrypto. Odpowiedź dziennikarza zajmującego się sprawą była jednoznaczna.

„Ja Pana osobiście ani trochę nie cenię. Więc proszę nie liczyć z mojej strony na kartki świąteczne, talony na papierosy z kantyny ani odwiedziny” – odpowiedział Jadczak.

Czytaj też:
Afera Zondacrypto. Założyciel giełdy kryptowalut został świadkiem koronnym?
Czytaj też:
Jej brat zaginął, siostra „króla bitcoinów” otrzymuje pogróżki. „Matka boi się, że straci drugie dziecko”

Źródło: Wirtualna Polska / TVN24