„To nie prokuratura jest główną przeszkodą”. Trela wskazuje największy problem Hołowni

„To nie prokuratura jest główną przeszkodą”. Trela wskazuje największy problem Hołowni

Wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia
Wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia Źródło: Newspix.pl / TEDI
Szymon Hołownia próbuje odbudować swoją pozycję w Polsce 2050, ale droga powrotna na polityczny szczyt może być trudna. Jacek Trela, poseł klubu parlamentarnego Centrum nie ma wątpliwości, co jest główną przeszkodą w karierze politycznej byłego marszałka Sejmu. – Większym problemem są wyzwania wewnętrzne oraz jego własna osobowość i specyficzne nastawienie do polityki – pozycja lidera, który czuje się niedoceniony lub przegrany” – mówi w rozmowie z „Wprost” parlamentarzysta.

Agnieszka Niesłuchowska: „Wprost”: Podobno Szymon Hołownia chciałby być wicepremierem. Ale najpierw musi odbudować swoją pozycję w Polsce 2050. To jest możliwe?

Jacek Trela: Szymon Hołownia stracił ogromną szansę – nie tylko dla siebie, ale dla całej Polski i sceny demokratycznej. Mając duże poparcie po wyborach w 2023 roku, zmarnował potencjał i nie potrafił tego procesu zatrzymać, mimo dobrej pracy swoich współpracowników. Wystartował w wyborach prezydenckich też było całkiem nieźle, 4,9 proc. co oznacza poparcie około 800 tysięcy obywateli. To był realny kapitał, na którym mógł odbudowywać swoją pozycję i budować Polskę 2050 jako partię centrum. Niestety, uwikłał się w różne niezrozumiałe sytuacje – jak spotkanie u Adama Bielana z Jarosławem Kaczyńskim. Potem nastąpiły dziwne ruchy, kiedy zrezygnował z kandydowania na funkcję przewodniczącego partii.

Szkoda, że podjął taką decyzję, zresztą pod wpływem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Przekonała go chyba, że skoro zamierza szukać swojego miejsca w świecie jako komisarz ONZ ds. uchodźców, to nie będzie zrozumiałe, dlaczego kandyduje jednocześnie na szefa ugrupowania. Nie wszystkim politykom i wyborcom podobało się też to, w jaki sposób Pełczyńska-Nałęcz zajęła jego miejsce.

To już przeszłość. Zostanie szefem klubu parlamentarnego?

Chce odzyskać wpływ na klub, ale nie wiem, czy mu się to uda. Nie sądzę, aby panowała tam atmosfera jednoznacznie przychylna jego powrotowi na stanowisko przewodniczącego klubu, a tym bardziej szefa partii.

Rozumiem, chociaż poseł Paweł Śliz mówił w TVN24, że nie jest „przyspawany do stołka” szefa klubu. To chyba otwiera drogę do negocjacji?

Od deklaracji do czynów droga daleka. Nie ufałbym bezgranicznie w te zapowiedzi o braku przywiązania do stanowiska, choć być może rzeczywiście tak jest. Starania Szymona Hołowni o powrót na funkcję przewodniczącego klubu trwają już z półtora miesiąca. Gdyby to miejsce rzeczywiście czekało na niego wolne, pewnie dawno by je zajął.

Na drodze stoi mu szefowa partii, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz?

Nie jest jej na rękę, aby Szymon Hołownia się odbudowywał i obejmował kierownictwo w klubie, bo to automatycznie osłabiłoby jej własną pozycję w ugrupowaniu i w polityce. Nie po to we wrześniu ubiegłego roku przekonywała Hołownię do rezygnacji z kandydowania, żeby teraz oddawać pozycję, którą zdobyła.

A czy istotnym kłopotem dla Polski 2050 i samego Szymona Hołowni jest fakt, że prokuratura dąży do uchylenia immunitetu Szymonowi Hołowni w związku z aferą Collegium Humanum? Czy to nie zamknie mu drogi do ewentualnego wejścia do rządu?

Artykuł został opublikowany w 37/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.