Jeszcze kilka dni temu analizując wylot Steve Witkoffa i Jared Kushnera najpierw do Moskwy, a później do Kijowa, nie patrzyłem na tę podróż jak na zwykłą misję dyplomatyczną. Dzisiaj wiemy już więcej.
Amerykańscy wysłannicy spotkali się z Władimirem Putinem w Moskwie. Rozmowa trwała ponad trzy godziny. Kreml określił ją jako użyteczną i konstruktywną, ale nie ogłoszono żadnego przełomu. Następnego dnia Witkoff i Kushner pojechali do Kijowa i rozmawiali z Wołodymyrem Zełenskim. Była to ich pierwsza oficjalna wizyta na Ukrainie w ramach obecnej misji pokojowej.
I właśnie teraz cała sprawa staje się jeszcze bardziej interesująca. Bo pytanie na chwilę obecną nie brzmi: po co Amerykanie lecą do Moskwy?
Teraz brzmi: co usłyszeli w Moskwie, co przekazali w Kijowie i czy na tej podstawie rzeczywiście można zbudować kolejny etap negocjacji?
Przełomu nie ma. Ale proces znów ruszył
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
