Do 28 września Stołeczna Operacja Referendalna ma czas, aby zebrać ok. 132 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum ws. odwołania prezydenta Warszawy i Rady Miasta. W ostatni poniedziałek Maciej Wilk, jeden z inicjatorów akcji, poinformował, że zebrano już „grubo” ponad 100 tys. podpisów. „Jednak celowo nie podajemy dokładnej liczby – nie chcemy demobilizować ani w jedną, ani w drugą stronę” – napisał na portalu X (dawnym Twitterze – red.).
Trzaskowski zostanie odwołany? Tajemnica ws. podpisów pod wnioskiem o referendum
O to, jakie scenariusze są możliwe i jakie konsekwencje będzie miała ich realizacja, został zapytany dr hab. Olgierd Annusewicz. – Jeśli nie uda się zebrać podpisów, to jego lokalna pozycja w zasadzie się nie zmieni. A pozycja Rafała Trzaskowskiego w Warszawie jest silna. Mam wrażenie, że inicjatywa referendalna jest słaba, sprowadza się w sumie do tego, że na „patelni” przy metrze Centrum i w paru innych miejscach Warszawy stoją jacyś ludzie i zbierają podpisy. Referendum nie przebiło się do świadomości Warszawiaków jako realna perspektywa – twierdzi politolog w rozmowie z „Wyborczą”.
– Gdyby do referendum jednak doszło, moim zdaniem Trzaskowski mógłby z tego zrobić plebiscyt. Wezwać swoich wyborców, żeby poszli go bronić przy urnach. Czyli odwrotnie, niż zrobił Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa, który wzywał, by jego zwolennicy nie szli na referendum – i przeliczył się. Zrobienie plebiscytu, moim zdaniem, dla Trzaskowskiego byłoby dobrym wyjściem, to by jego pozycję wzmocniło, dałoby mu legitymację – komentuje ekspert.
Ekspert o przyszłości Rafała Trzaskowskiego. Wskazał potencjalne stanowiska
W ocenie eksperta, gdyby doszło do referendum, a Rafał Trzaskowski by je przegrał, „to byłaby katastrofa”. A jeśli prezydent Warszawy pozostanie na stanowisku? – Trzaskowski funkcjonuje w trzech wymiarach politycznych: jako prezydent Warszawy, jako lider samorządowców i jako polityk szczebla ogólnokrajowego. W tym pierwszym wymiarze upadek referendum będzie jego sukcesem, pozwala mu dalej pracować – mówi dr hab. Annusewicz.
– Nie widzę wielkich szans na comeback Trzaskowskiego do krajowej polityki. Referendum nie jest takim pretekstem. Może w przyszłej kadencji parlamentu, gdyby KO utrzymała władzę, mógłby zostać ministrem, na przykład ds. administracji i samorządu. To jest szczebel, o którym powinien myśleć. Bo oczywiście mógłby wystartować w wyborach do Sejmu, na bank się dostanie. Ale nie powinien tego robić, większą sprawczość ma jako prezydent Warszawy – analizuje politolog.
Jak dodaje, gdyby Trzaskowski po prezydenturze w Warszawie chciał pozostać w polityce, poza wejściem do rządu mógłby ubiegać się o stanowisko marszałka czy wicemarszałka województwa mazowieckiego.
Czytaj też:
Trzaskowski zostanie odwołany? Ma sprytną strategię. „Konkretna kalkulacja” Czytaj też:
Ryzykowna gra o przyszłość Trzaskowskiego. „To taki syreni śpiew opozycji”
