Kołodziejczak zmielony przez system. „Stracił partię i stanowisko, a na końcu twarz”

Kołodziejczak zmielony przez system. „Stracił partię i stanowisko, a na końcu twarz”

Michał Kołodziejczak w Sejmie
Michał Kołodziejczak w Sejmie Źródło: Sejm
Chciał być nowym Andrzejem Lepperem, chłopskim trybunem. I pod niektórymi względami mu dorównał. Szefa AgroUnii tak jak lidera Samoobrony zmiotła ze sceny afera z kobietami. Obaj też zostali zmieleni i odrzuceni przez partyjnych wyjadaczy. O ile jednak Lepper doszedł do funkcji wicepremiera, o tyle Michał Kołodziejczak doskoczył zaledwie do stanowiska wiceministra rolnictwa. Po drodze stracił partię, później stanowisko, a na końcu twarz.

Gdy poseł Kołodziejczak pojawił się w ABW w towarzystwie Krzysztofa Rutkowskiego, żeby złożyć zawiadomienie o przestępstwie przeciwko niemu, było oczywiste, że jego polityczna historia zmierza ku końcowi. Rutkowski, detektyw-celebryta słynący z ekscentrycznych ubrań i fryzur, a także z tego, że zawsze goni za medialnymi sprawami, nie przysparza powagi ani wiarygodności żadnemu politykowi. A tych Kołodziejczakowi i tak brakowało – od początku jego kariery politycznej.

Można powiedzieć, że założyciela Samoobrony Andrzeja Leppera wykończyła koalicja z PiS-em, a dobiła afera z Anetą K. która oskarżyła liderów tej partii o to, że dali jej pracę za seks.

Michała Kołodziejczaka wykończyła natomiast współpraca z Koalicją Obywatelską, a jego karierę być może zakończy skandal z kobietami oskarżającymi go o mobbing, agresywne zachowania i zażywanie substancji nielegalnych. Obaj chłopscy liderzy weszli w porozumienie z politycznymi wygami, którzy przemielili niejedno środowisko. I na tym polegli.

Telewizor

W grudniu 2022 r. do Przysuchy zjechała polityczna śmietanka Prawa i Sprawiedliwości. Dyskutowano o sytuacji wsi i o tym co PiS zamierza zrobić dla mieszkańców terenów wiejskich jeżeli wygra wybory w 2023 r. Do Przysuchy przyjechali też działacze AgroUnii z ówczesnym liderem Michałem Kołodziejczakiem na czele. Usiedli w niewielkiej salce i oglądali kolejne wystąpienia liderów PiS-u. Media pokazywały, jak Kołodziejczak teatralnie pienił się ze złości. Krzyczał do telewizora. A podczas wystąpienia Janusza Wojciechowskiego, unijnego komisarza ds. rolnictwa, zaczął wołać: „Nie da się tego oglądać, wyrzucić ten telewizor”. Wtedy jeden z działaczy chwycił telewizor i wyrzucił go przez okno.

– Dobrze, że ten telewizor wyleciał, bo nie mógłbym słuchać, jak kłamie – ocenił Kołodziejczak. I dodał: „Trzeba podziękować panu, że oszczędził nam tych nerwów”. Co prawda wystarczyło wyłączyć transmisję zamiast niszczyć odbiornik, ale Kołodziejczak był wtedy na etapie krzykliwego kontestowania działań rządzącego PiS-u, zatem proste wyłączenie telewizora nie wchodziło w grę.

Artykuł został opublikowany w 42/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.