W Wałbrzychu kupowali głosy? Wnioski o unieważnienie wyborów

W Wałbrzychu kupowali głosy? Wnioski o unieważnienie wyborów

Wybory prezydenckie w Wałbrzychu mogą zostać unieważnione. Do sądu wpłynęły wnioski w tej sprawie - informuje "Rzeczpospolita".
W drugiej turze wyborów w Wałbrzychu dotychczasowy prezydent Piotr Kruczkowski (PO) wygrał z niezależnym Mirosławem Lubińskim. Kruczkowski dostał 50,50 proc. głosów. Tuż przed ogłoszeniem ciszy wyborczej, dwaj przegrani z pierwszej tury (Piotr Sosiński z PiS oraz Patryk Wild z ugrupowania Rafała Dutkiewicza), niezależnie od siebie, złożyli wnioski o unieważnienie wyborów. Obaj powołali się m.in. na relacje lokalnej telewizji DAMI - pisze "Rz".

- Te wybory zostały kupione, mamy na to niezbite dowody - mówi Violetta Wojciechowska-Rybczyńska, właścicielka DAMI. Część dowodów stacja wyemitowała przed II turą. Chodzi o dziennikarskie prowokacje i ustalenia wynajętej przez telewizję agencji detektywistycznej. Jak mówi Wojciechowska-Rybczyńska, kupowanie głosów obciąża kandydatów wielu ugrupowań. - Głosy kosztowały od 10 do 50 zł - mówi właścicielka stacji. Przyznaje, że Wałbrzych "można sobie kupić za 150-200 tys. zł".

To kolejna afera wyborcza w Wałbrzychu. Niedawno sztab Mirosława Lubińskiego ujawnił nagranie rozmowy działacza sztabu z senatorem PO Romanem Ludwiczukiem. Senator oferował działaczowi posady w zamian za opuszczenie sztabu kontrkandydata PO. Po ujawnieniu nagrań Ludwiczuk wystąpił z Platformy.

zew, "Rzeczpospolita"

Czytaj także