Bez kątów prostych

Bez kątów prostych

Jest zdeklarowanym komunistą. Kocha piękne kobiety, uwielbia beton. Oscar Niemeyer właśnie skończył 103 lata i pokazał nowe budynki własnego projektu.
Mój pomysł na architekturę to nie „forma wynika z funkcji", jak mawiali moderniści, ale „forma wynika z piękna" albo jeszcze lepiej „forma wynika z kobiecości” – mówi Niemeyer, który wciąż podkreśla swe uwielbienie dla kształtów kobiecego ciała, nazywając je najważniejszą inspiracją. Czy ktoś, kto od lat ma pracownię z widokiem na słynną plażę Copacabana, może mówić inaczej?

15 grudnia Oscar Niemeyer obchodził 103. urodziny. Z tej okazji uczestniczył w otwarciu muzeum poświęconego swojej osobie, które sam zaprojektował. Gmach zarządzany przez Fundację im. Oscara Niemeyera powstał w Niteroi, 14 km od Rio de Janeiro.

Tego samego dnia w Avilés w Asturii w Hiszpanii zostało oddane do użytku inne dzieło architekta – Międzynarodowe Centrum Kultury. Hiszpanie są przekonani, że budynek wywoła w mieście „efekt Bilbao": rozsławi miejscowość tak samo jak 13 lat temu Muzeum Guggenheima projektu Franka Gehry'ego odmieniło oblicze poprzemysłowego baskijskiego miasteczka. Na cztery budynki połączone falującą platformą władze 85-tysięcznego Avilés wydały 45 milionów euro. Jak wspomina Felipe, książę Asturii, nadzorujący projekt, wizja Niemeyera zrodziła się z kilku ruchów ołówkiem. Brazylijczyk narysował kilka falistych linii, na podstawie których zbudowano obiekt. Podobno większość projektów Niemeyera rodziła się właśnie z takich pobieżnych, spontanicznych szkiców.

Miasto na środku pustyni

Linie faliste to znak rozpoznawczy twórcy. Prawie w żadnym z jego projektów nie występują kąty proste, a do większości budynków zamiast zwykłych drzwi prowadzą wijące się platformy i falujące rampy. Budynki częściej przypominają rzeźby, abstrakcyjne kompozycje przestrzenne niż funkcjonalne obiekty.

Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Niteroi przypomina latający spodek. Muzeum w Kurytybie ma kształt oka postawionego na słupie. Niechęć do linii prostych widać też w starszych projektach. Zbudowana w latach 1968-75 siedziba Partii Komunistycznej w Paryżu to falujący szklany wieżowiec, którego wejście ukryto w stojącej obok kopule. Jeszcze bardziej tajemniczo wygląda kompleks budynków uniwersyteckich w Constantine, w Algierii (lata 1969-72). To ogromny, wyłożony białymi płytami plac, z którego wyrastają geometryczne budynki, m.in. prostopadłościan i walec; jeden z budynków przykryto dachem w kształcie skrzydeł ptaka.

Jedynym projektem Niemeyera, w którym pojawiają się linie i kąty proste, jest siedziba ONZ w Nowym Jorku, jednak tę Niemeyer zaprojektował w zespole, m.in. z Le Corbusierem. Obaj architekci brali udział w konkursie na projekt gmachu – nadesłano tyle ciekawych propozycji, że jury poprosiło kilku startujących o stworzenie wspólnej wizji budynku.

Najsłynniejszym dziełem brazylijskiego architekta jest wizja zbudowanego od podstaw miasta – Brasilii (dziś liczącego 2,5 mln mieszkańców). Nowa stolica ojczyzny Niemeyera powstała w ciągu czterech lat (1956-60) na pustkowiu w sercu Brazylii, z inicjatywy ówczesnego prezydenta Juscelino Kubitschka. Panowie poznali się na początku lat 40. XX w. gdy Kubitschek objął stanowisko mera kurortu Belo Horizonte, jednego z najbogatszych miast wBrazylii. W1941 r. Niemeyer, wówczas debiutant, zaczął tam projektowanie kompleksu Pampulha, w którego skład wchodziły m.in. kościół, kasyno, jachtklub i pole golfowe. Falujące, nietypowe kształty budynków wzbudziły kontrowersje (władze kościelne przez lata nie zgadzały się na konsekrację kościoła ze względu na jego niestosowną formę), ale wtedy właśnie Kubitschek dostrzegł niepohamowaną wyobraźnię architekta i kiedy w 1956 r. został prezydentem Brazylii, jemu właśnie powierzył zaprojektowanie budynków dla nowej stolicy. Plan urbanistyczny Brasilii stworzył nauczyciel i przyjaciel Niemeyera, Lucio Costa. Współpraca prezydenta z architektem układała się świetnie, bo cele obydwóch się dopełniały: Kubitschek, budując w ekspresowym tempie nowe miasto, wypełniał swoją wyborczą obietnicę „50 lat rozwoju w pięć", Niemeyer dzięki temu mógł udowodnić, że w Brazylii też mogą powstać nowoczesne budynki ikony.

Wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO zaledwie 27 lat po zbudowaniu Brasilia to wcielenie wżycie większości późnomodernistycznych utopii urbanistycznych iarchitektonicznych. Rozdział funkcji – osobno rozmieszczone dzielnice rządowa, urzędnicza, mieszkaniowa, rekreacyjna; ściśle zaprojektowana komunikacja (w której wykluczono właściwie ruch pieszy w centrum) oraz proste, pozbawione jakiegokolwiek ornamentu, a jednak monumentalne formy architektury – to tylko najważniejsze z nich. Budowle Niemeyera można oglądać z każdej strony – pozbawione są paradnych fasad, nie dopasowują się do otaczającej zabudowy – każda z nich jest osobną kompozycją przestrzenną. Słynna sylwetka katedry w Brasilii skonstruowana z hiperbolicznie wygiętych betonowych żeber czy minimalistyczny kompleks budynków Kongresu – to od dziesięcioleci jedne z najbardziej rozpoznawalnych struktur na świecie.

Idol Brada Pitta

– Rolą architekta jest walczyć o lepszy świat. Powinniśmy projektować budynki dla wszystkich, a nie dla wąskich uprzywilejowanych grup – mówi Niemeyer. Jego skrajnie lewicowe poglądy są powszechnie znane, podobnie jak przyjaźń z Fidelem Castro. Plotka głosi, że kubański dyktator uznaje siebie i Niemeyera za ostatnich prawdziwych komunistów na świecie. Gdy w 1964 r. władzę w Brazylii przejęła junta wojskowa, Niemeyer musiał uciekać za granicę. Architekt na kilka lat wyemigrował do Francji itam zaprojektował m.in... siedzibę Partii Komunistycznej.

Z powodu głoszonych poglądów brazylijski architekt nigdy nie dostał wizy do USA – a zapraszano go z wykładami m.in. na Harvard i do Yale. Za to w 1963 r. Niemeyer otrzymał Pokojową Nagrodę Lenina (sowiecki odpowiednik Pokojowej Nagrody Nobla); paradoksalnie, w tym samym roku Amerykańskie Stowarzyszenie Architektów (AIA) przyznało architektowi honorowe członkostwo.

Bo rzeczywiście, dorobek Oscara Niemeyera ma swoje stałe miejsce w historii światowej architektury. Jego wielką fanką jest m.in. Zaha Hadid, najsłynniejsza architektka świata. Gdy w 2000 r. zaproponowano jej zaprojektowanie czasowego letniego pawilonu dla słynnej londyńskiej Serpentine Gallery (co 12 miesięcy projektuje go inny światowej sławy architekt), Hadid poprosiła, by w kolejnym roku ten projekt mógł przygotować właśnie Niemeyer. Autor Brasilii tymczasową budowlę w Londynie postawił w końcu trzy lata później. W pracach Zahy Hadid rzeczywiście dostrzec można fascynacje podobne do tych, które charakteryzują Niemeyera: niezwykły talent do kształtowania form z betonu, lekkość i giętkość, które nie kojarzą się z tym materiałem, oraz uwielbienie dla linii falistych i obłości.

Plotkarska prasa rozpisywała się niedawno o wizycie Brada Pitta w zaprojektowanym przez Niemeyera centrum kultury w Avilés. Aktor już kilka lat temu odkrył w sobie architektoniczną pasję – najpierw pobierał nauki u Franka Gehry’ego, później razem z pracownią Graft Architects zaprojektował osiedla mieszkaniowe dla zrujnowanego huraganem „Katrina" Nowego Orleanu, teraz wyraził zachwyt nad dziełem Niemeyera.

Niemeyer ma 103 lata i wciąż bywa w swojej pracowni. Rysuje, ale też chętnie spotyka się zmłodymi adeptami sztuki projektowania, którym – ćmiąc cygaro – lubi przekazywać swoją wiedzę. Jego długowieczność na pewno obrośnie legendą, nie przyćmi chyba jednak sławy iwartości jego projektów. Tak jak mówi sam Brazylijczyk: – Moją architekturę łatwo zrozumieć. Łatwo się nią cieszyć. Mam nadzieję, że trudno ją też zapomnieć.

Okładka tygodnika WPROST: 1/2011
Więcej możesz przeczytać w 1/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także