Condoleezza Rice: nie zostawimy Afganistanu talibom i terrorystom

Condoleezza Rice: nie zostawimy Afganistanu talibom i terrorystom

Była sekretarz stanu Condoleezza Rice i dowódca sił NATO w Afganistanie nawołują do utrzymania kursu w Afganistanie, w którym nasilił się opór wobec wojsk koalicji (fot. EPA/JALIL REZAYEE /PAP)
Była sekretarz stanu Condoleezza Rice i dowódca sił NATO w Afganistanie nawołują do utrzymania kursu w Afganistanie, w którym nasilił się opór wobec wojsk koalicji; wielu kongresmenów żąda wycofania się USA z tej najdłuższej wojny w historii Ameryki.
Była sekretarz stanu w administracji prezydenta George'a W. Busha powiedziała w programie telewizji NBC, że mimo wstrząsów politycznych, które ogarnęły Afganistan i wzmożonych ataków talibów politycy muszą "zachować zimną krew" i nie decydować się na  przedterminowe wycofanie wojsk z Afganistanu. - Musimy pamiętać o tym, jak wyglądał Afganistan 10 lat temu, gdy rządzili tam talibowie - powiedziała Rice, której zdaniem ich powrót do  władzy oznaczałby zagrożenie nie tylko dla samych Afgańczyków, ale też dla amerykańskich interesów w regionie. Była sekretarz stanu powtórzyła z naciskiem, że Ameryka nie może zostawić Afganistanu talibom i terrorystom.

"USA nie mogą wycofać się z Afganistanu"

Według AP, która cytuje wysokiej rangi wojskowych znających treść wystąpienia generała Johna Allena, dowódcy sił NATO w Afganistanie, przed komisją sił zbrojnych Kongresu USA, Allen podziela opinię, że USA nie mogą w przyśpieszonym trybie wycofać wojsk z Afganistanu. Amerykańska wywiadownia Stratfor pisze, że interwencja w Afganistanie - najdłuższa wojna, w której walczyła dotąd amerykańska armia - weszła w  wyjątkowo trudną fazę. Zabicie przez amerykańskiego żołnierza 16  afgańskich cywilów jest jednym z "krytycznym momentów tej wojny", wydarzeniem tragicznym, ale zarazem sygnałem, że zawodowa armia walcząca na kilku frontach od paru lat osiągnęła "limit wytrzymałości".

"Długa wojna" w Afganistanie

Administracja byłego prezydenta Busha juniora ukuła w pierwszych latach interwencji w Afganistanie i Iraku koncepcję "długiej wojny", czyli działań wojennych, których celem jest walka z terroryzmem. Walka z  talibami i filiami Al-Kaidy jest elementem "długiej wojny", ale  zwycięstwo na lokalnym froncie - w Iraku, czy Afganistanie - nie stanowi końca tej kampanii. Kryterium sukcesu jest pokonanie - w bliżej nieokreślonej przyszłości - islamskich terrorystów, nie zaś zwycięstwo w  określonym regionie. "Doktryna długiej wojny, głoszona między innymi przez byłego szefa Pentagonu Donalda Rumsfelda powstała, gdy nie brano jeszcze pod uwagę kosztów inwazji w Iraku i Afganistanie, ani tego, jakim wysiłkiem dla  wojska, podatników i opinii publicznej będzie 10 lat konfliktu" -  komentuje Stratfor.

"Wojny wyczerpały budżet USA"

"Teraz widoczne stały się błędy w założeniach o długiej wojnie" -  pisze wywiadownia; jednym z nich było przewidywanie, że Ameryka będzie mogła kontynuować taką strategię niezależnie od wydarzeń na świecie, znużenia amerykańskiej opinii publicznej i bez przystosowania społeczeństwa do wysiłku wojennego na taką skalę. "Dekada wojny wyczerpała budżet i inne rezerwy Ameryki, włącznie z  cierpliwością obywateli, którzy płacą podatki, rachunki i - prócz kosztów - nie widzą wpływu tej wojny na swe codzienne życie" - wylicza Stratfor.

Tymczasem walka z terroryzmem pozostaje ważna, choć nadzieja na jego wyeliminowanie jest iluzją - komentuje Stratfor. Ale szczególnie trudnym aspektem strategii "długiej wojny" - z jej frontem w Afganistanie -  jest teraz to, że armia osiągnęła niemal kres swych możliwości, a  powody, dla których prowadzona jest ta kampania znalazły się na  marginesie narodowej świadomości Amerykanów. "Taka wojna nie może być skuteczna" - konkluduje Startfor.

ja, PAP

 0

Czytaj także