Mistrzostw pamięci żałobny rapsod

Mistrzostw pamięci żałobny rapsod

Dodano:   /  Zmieniono: 
Święta Wielkiej Nocy to czas nadziei. Z tej okazji chciałbym złożyć wszystkim czytelnikom „Wprost” serdecznie życzenia właśnie tego, abyśmy nadal mieli tę nadzieję – nadzieję na coraz więcej fajnej, oryginalnej polskiej kultury, zarówno tej masowej, jak i niszowej; takiej, która sprawi, że będziemy czerwienić się z podekscytowania, a nie ze wstydu. Takiej, której będziemy chcieli kibicować i w której będziemy chcieli uczestniczyć. Jest jej już trochę, ale niech będzie jej dziesięć razy więcej. Wesołego Alleluja!
Święta Wielkiej Nocy to czas nadziei. Z tej okazji chciałbym złożyć wszystkim czytelnikom „Wprost" serdecznie życzenia właśnie tego, abyśmy nadal mieli tę nadzieję – nadzieję na coraz więcej fajnej, oryginalnej polskiej kultury, zarówno tej masowej, jak i niszowej; takiej, która sprawi, że będziemy czerwienić się z podekscytowania, a nie ze wstydu. Takiej, której będziemy chcieli kibicować i w której będziemy chcieli uczestniczyć. Jest jej już trochę, ale niech będzie jej dziesięć razy więcej. Wesołego Alleluja! Polska ma już swój, wyłoniony drogą konkursu, oficjalny hymn Euro 2012. Utwór zespołu Imish idealnie obrazuje zarówno możliwości naszej reprezentacji, jak i stan przygotowań przed Euro – ma kroczące, powolne tempo, funeralne wycia w refrenie, aurą zaś mocno przypomina „Bema pamięci żałobny rapsod” śp. Niemena. Trudno o lepszy wybór, dlatego szczerze gratuluję komisji. Problem może być jeden – po  odsłuchaniu „Euro hymnu” nasza reprezentacja może nie wyjść nawet nie  tyle z grupy, ile z szatni. Ale kto wie, czy nie byłoby to najlepsze rozwiązanie.

 Program „Bitwa na głosy" zawsze da widzowi jakąś niespodziankę. Najnowszą zgotował raper Mezo, który prowadzi jedną z drużyn w nowej edycji programu. Mezo doszedł do wniosku, że ma za mało szacunku na  osiedlu i wdział na występ obcisłe srebrne rajstopolegginsy. Respekt, ziom – przyznam, że tak hardcore'owego rapu nie widziałem od czasu „Pana Kleksa w kosmosie”. Niestety, „Bitwę na głosy” wygra podobno drużyna Kamila Bednarka – rdzennego Jamajczyka z Wrocławia. „Bitwa na głosy” –  kultura młodzieżowa w twoim domu.

Weronika Rosati wystąpiła w amerykańskim serialu „Luck", który przestał być produkowany ze względu na śmierć koni na planie (choć nikt by się końmi nie przejął, gdyby serial oglądało więcej niż 500 tys. osób). Na osłodę w ostatnim odcinku Rosati wystąpiła w stroju Ewy. Niektórzy są wzburzeni, że pokazała swoje uroki dopiero za oceanem. Ludzie, przecież rozebrać się w polskim filmie to jak zrobić striptiz po  pijaku i za 20 zł.

Tomasz Lipiński, człowiek z piękną, punkrockową kartą, lider Tiltu, Brygady Kryzys i Fotoness, wyznał w magazynie „Pani", że od wielu lat cierpi na depresję. I niby można się zżymać, że stary punkowiec wypłakuje swoje problemy psychiczne w ciepłą pierś pani redaktor z  kobiecego pisma, ale fakt faktem – depresja to ciężka choroba, a nie poranna chandra, jak wielu Polakom się wydaje. I może teraz będzie się tak wydawało paru Polakom mniej.

Ponad tysiąc ludzi teatru z całej Polski podpisało się pod listem otwartym przeciwko degradacji polityki kulturalnej w Polsce, a  konkretniej – konsekwentnemu zmniejszaniu dotacji dla teatrów i  obsadzaniu w roli odpowiedzialnych za dotacje decydentów ludzi, dla  których teatr jest jak spożywczak – ma utrzymać się sam albo zwinąć interes. To dobra, liberalna polityka. Doprowadzi nas do wspaniałego momentu, w którym za parę lat w Warszawie będą dwa spektakle do wyboru –  ta sztuka Allena z Wojewódzkim i „Jak kochać, to Cygana" w teatrze Potockiej. Smacznego wyboru.

Z Krakowa znika zasłużone i świetne kino Ars, w którym piszący te słowa obejrzał dziesiątki filmów i dlatego trochę mu przykro. Jak mogło upaść kino, które nie dość, że miało świetny repertuar, było tanie, i co najważniejsze, mieściło się tuż przy Rynku Głównym w Krakowie, a nie na  rogatkach Wieliczki – nie wiadomo. To znaczy wiadomo – część protestujących na Facebooku przeciwko jego zamknięciu (ok. 12. tys. osób) mogła się również do niego od czasu do czasu po prostu przejść.

Miałem napisać coś o przedziwnej chorobie ust, jaka dotknęła celebrytkę Iwonę Węgrowską, ale wolę napisać o przeuroczym teledysku „Bo my, Polacy", nakręconym z inicjatywy fundacji Afryka Inaczej, w którym śpiewa Mamadou Diouf, wokalista znany ze współpracy z Voo Voo i Djolof Man. Absolutnie kapitalny i przeuroczy numer emanuje sympatią, jaką darzą nas, Polaków, przyjeżdżający do nas Afrykanie. Ja słucham w kółko i zastanawiam się po cichu, czy naprawdę zasługujemy na takie prezenty.

Więcej możesz przeczytać w 14/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także