"Kaczyński nie będzie Orbanem, a PO czekają bratobójcze wojny"

"Kaczyński nie będzie Orbanem, a PO czekają bratobójcze wojny"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zdaniem Migalskiego polską politykę czekają zmiany, zmiany, zmiany... (fot. PAP/Andrzej Hrechorowicz) 
Platforma Obywatelska się kończy, kończy się cały system - wszystko trzeszczy w szwach i widać już koniec obecnego układu sił - przekonuje na swoim blogu Marek Migalski, wiceszef PJN.
Migalski zapowiada m.in. koniec SLD. "Nie można odbudować partii z przewodniczącym (Leszkiem) Millerem, wiceprzewodniczącymi (Józefem) Oleksym, (Krystyną) Łybacką, (Joanną) Senyszyn czy innymi mastodontami lat 90-tych" - pisze Migalski. "Jak można wierzyć, że ta sama ekipa, która posłała SLD do grobu, teraz dokona jego wskrzeszenia?" - dziwi się wiceszef PJN.

Analizując sytuację innych partii obecnych w Sejmie Migalski podkreśla, że PO się kończy, a "taka sytuacja zawsze powoduje wewnętrzne napięcia i wzmacnia wojny bratobójcze wewnątrz partii". "I właśnie z tym będziemy mieli do czynienia w najbliższych miesiącach. Zbyt wielu było  upokorzonych i poniżonych  wśród poważnych platformersów, by dzisiaj nie wykorzystali oni  tej okazji, by wybić się na niepodległość wewnątrz partii. Lub nawet poza nią" - dodaje Migalski.

Z kolei PiS - zdaniem eurodeputowanego - "stacza się po równi pochyłej – wolno, ale systematycznie Jarosław Kaczyński idzie drogą Wladimira Meciara i okopuje się na pozycjach skrajnych". "Po prezydenckiej  kampanii wyborczej  stracił na zawsze zdolność do otwarcia się na wyborcę centrowego i dzisiaj może już tylko umacniać się na prawej  flance. Nie będzie żadnym Orbanem" - przewiduje eurodeputowany PJN.

"A więc – system trzeszczy. Wszystko wydaje się stałe i stabilne, a w istocie jest labilne i osadzone na ruchomych piaskach. Za dekadę może nie być już w polskiej polityce Kaczyńskiego i Tuska, może nie być partii chłopskiej i ziobrystów. Na pewno nie będzie dwugłowej  lewicy, z jaką mamy do czynienia obecnie – Miller może być na emeryturze, a Palikota może w ogóle nie być w życiu publicznym.  Im bliżej jest się serca polskiej polityki, tym wyraźniej słychać, że bije ono w dziwnie przyśpieszonym tempie. System trzeszczy i się sypie. Nie wiadomo, kto wyjdzie z tego żywy, a kogo przywali zawalający się  gmach polskiego systemu partyjnego" - kończy swój wywód Migalski.

arb