Rok temu odeszła Małgorzata Dydek

Rok temu odeszła Małgorzata Dydek

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rok temu w australijskim Brisbane zmarła jedna z najlepszych koszykarek w historii reprezentacji Polski Małgorzata Dydek. Miała 37 lat, osierociła dwóch synów.

"Kochała ludzi i ludzie ją kochali. Zawsze była pełna energii, pozytywnie myślała o świecie" - tak mówiła o niej najlepsza przyjaciółka, była rozgrywająca reprezentacji Beata Krupska-Tyszkiewicz.  Najwyższa koszykarka na świecie lubiła swoje przezwisko - "Ptyś", które nawiązywało do jej słabości, czyli ulubionych ciastek.

- Przepadała za słodyczami. Mogła je jeść bez końca - wspominała Krupska-Tyszkiewicz. 19 maja Dydek miała atak serca, w swoim domu w Brisbane, gdzie po  zakończeniu kariery sportowej mieszkała z mężem i dwójką dzieci, w  wolnej chwili zajmując się trenowaniem adeptek zespołu Northside Wizards.

Pierwsza próba wybudzenia podjęta kilkanaście godzin po wypadku, nie  powiodła się. Do momentu śmierci przebywała w śpiączce farmakologicznej. Była w czwartym miesiącu ciąży. Trener Tomasz Herkt, który pracował z Małgorzatą Dydek w klubie i  reprezentacji podkreśla, że była profesjonalistką i równie serio jak mecze traktowała publiczność: "Przychodziła 15 minut po meczu do szatni, tłumacząc, że nie mogła odmówić kibicom proszącym o autografy".

Zagrała w ponad 130 meczach reprezentacji Polski (1992-2003), z którą w 1999 roku osiągnęła największy sukces, zdobywając mistrzostwo Europy. Została wówczas wybrana do pierwszej piątki turnieju i była jego najskuteczniejszą zawodniczką (154 pkt). Grała w najlepszych klubach w  Europie - w Hiszpanii, Rosji oraz w amerykańskiej lidze WNBA. Karierę zakończyła w barwach Los Angeles Sparks w 2008 roku. Prezes Polskiego Związku Koszykówki, były arbiter Grzegorz Bachański, który przez wiele sezonów sędziował mecze z udziałem Dydek podkreślił, że nigdy nie nadużywała statusu gwiazdy:

- Gwieździe, którą Małgosia była niewątpliwie, zawsze wolno trochę więcej. Może podejść do arbitra, dłużej dyskutować. Nigdy tego nie  nadużywała. Nie kłóciła się na parkiecie, a wiadomo, że to wokół niej pod koszem skupiała się gra i że była narażona na częstsze faule niż  inne zawodniczki.

eb, pap

+
 0

Czytaj także