Czy jedzie z nami szofer?

Czy jedzie z nami szofer?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Nie męczy się, nie popełnia błędów i nie podsypia, nawet bez kawy. Nie daje się ponieść emocjom i nie dostaje mandatów. Samochód bez kierowcy – już wkrótce na twojej ulicy.
W garażu pachniało nowością. Na podłodze zamiast plam smarów kłębiły się pęki komputerowych kabli. Ściany zamiast kalendarzy z gołymi dziewczynami przytulającymi klucz francuski (jak przystało na warsztat) zdobiły białe tablice z gąszczem wykresów i ręcznie rozwiązywanych równań różniczkowych. Wokół stały dziesiątki ekranów i urządzeń pomiarowych. – Pewien lekarz powiedział mi, że to miejsce nie wygląda jak warsztat, lecz jak sala operacyjna ekskluzywnego szpitala dla samochodów – żartuje dr Seth Teller. Kiedy naukowiec zapala kolejne lampy, jasny snop oświetla jedynego pacjenta tej kliniki – land rovera LR3. – Nazywamy go Talos – mówi „Wprost” uczony.

Mityczny Talos był siostrzeńcem Dedala, jednym z pierwszych lotników, który w dodatku umiejętnościami przewyższył mistrza. Talos z Massachusetts Institute of Technology (MIT), którego operuje dr Teller, latać nie musi – ma tylko jeździć na czterech kołach. Ale za to sam. Bez kierowcy.

Komputery na kołach

– Autonomiczny samolot, choć robi wrażenie, nie jest aż takim wyzwaniem dla inżyniera jak samoprowadzące się auto – zapewnia mnie naukowiec, kiedy oglądam jego uniwersyteckie laboratorium samochodowe w Cambridge pod Bostonem. – Azymut, wysokość, kierunek i siłę wiatru wstawiamy do kilku prostych równań i to wystarczy, by ustawić stery. Nic dziwnego, że autopiloty montuje się na pokładach samolotów od lat. Z samochodem jest o wiele trudniej.

Kierowca musi nie tylko uważać na drogę, ale i na natłok innych pojazdów wokół niego, na pieszych, na dziury w jezdni, sygnalizację świetlną i znaki drogowe. – To dlatego pojazdów, które prowadziłyby się same – precyzyjnie mówiąc: prowadziłoby je stado komputerów schowanych w bagażniku – mimo przewidywań futurologów jak nie było, tak nie ma na naszych ulicach – tłumaczy uczony. Na razie po drogach całego świata jeździ zaledwie kilkanaście eksperymentalnych „autonomicznych samochodów”, jak lubią je określać naukowcy. A tylko w jednym miejscu na świecie prawo zezwala takim pojazdom na legalne poruszanie się po drogach publicznych. W czerwcu ubiegłego roku dopuścił do ruchu samochody bez kierowców amerykański stan Nevada.
Więcej możesz przeczytać w 25/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także