Elektryczny minister

Elektryczny minister

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bartosz Arłukowicz powtarza: żeby zreformować służbę zdrowia, trzeba iść na wojnę ze wszystkimi. Z koncernami, lekarzami, szpitalami, lobby. Czy ma do tego predyspozycje?
Od czasu, kiedy Bartosz Arłukowicz (lat 40) wszedł do gmachu Ministerstwa Zdrowia, coraz mniej widać w nim wojownika. Twarz mu poszarzała, ma podkrążone oczy. Wypala po kilka papierosów w ciągu godziny. Współpracownicy często biegają po nie do pobliskiego kiosku. – Polityczne ADHD. On cały czas się wierci, czegoś szuka – mówi były minister zdrowia Marek Balicki.

Katarzyna Piekarska, niegdyś bliska koleżanka Arłukowicza: – Nie potrafi usiedzieć w miejscu dłużej niż dziesięć minut. Wstaje, chodzi po pokoju w tę i z powrotem, pali jak smok. Jeśli nie może zapalić, to przynajmniej trzyma papierosa w ręku. Często się zastanawiam, jak on wytrzymuje długie spotkania w resorcie.

Nie stroni od kofeiny. Kawa i coca-cola. Ostatnio ministerstwo zamówiło jej 1500 puszek. – On jest taki ciągle rozdygotany. Elektryczna osobowość – podsumowuje inny z naszych rozmówców.

Tę elektryczność o czasu do czasu na własnej skórze odczuwają jego współpracownicy. Druga w nocy, środek kryzysu z protestującymi lekarzami. W resorcie toczy się burzliwa narada. Minister ma pretensje, że brakuje pomysłów. W pewnej chwili zaczyna rzucać długopisami.
Więcej możesz przeczytać w 28/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także