Syria gra w kolory

Syria gra w kolory

W Syrii trwa wojna domowa połączona z wojną o flagę (fot. EPA/STRINGER TURKEY/PAP)
Zamiast czerwieni, jest zieleń. Zamiast dwóch zielonych gwiazd, są trzy czerwone. Niby niewiele, a jednak przepaść. Obok krwawej wojny domowej, w Syrii toczy się jeszcze jeden konflikt – między zielono-biało-czarnymi i czerwono-biało-czarnymi, czyli konflikt o flagę.
Starcie o flagę, jak każde tego typu starcie, nie dotyczy wyłącznie sympatii do kolorów. Walka toczy się o coś znacznie ważniejszego – odwołanie do różnych przeszłości, a co za tym idzie - do różnych przyszłości.

Od początku konfliktu rebelianci robią wszystko, aby podkreślić jak bardzo odrzucają reżim Baszara al-Asada. Odrzucili więc również oficjalną flagę państwową - tak jak w ubiegłym roku zrobiła to libijska opozycja z zieloną flagą Muammara Kadafiego. O tym, jak dramatyczne jest to zerwanie z reżimem świadczy znaczenie kolorów.

Na fladze rebeliantów biały to kolor Umajjadów, dynastii rządzącej imperium muzułmańskim od VII do VIII w. Biały pas na fladze rządowej to „świetlana przyszłość narodu”. Czarny u rebeliantów to kolor kolejnej wielkiej dynastii muzułmańskiej – Abbasydów. Na oficjalnej fladze czarny to „mroczna przeszłość”.

Dalej różnią się również kolory pasów. U rebeliantów zielony to kolor flagi pierwszych czterech prawowiernych kalifów. Na wersji rządowej jest czerwony – czyli krew przelana za ojczyznę. W końcu różnią się też gwiazdki. Na fladze oficjalnej są dwie zielone – kiedyś oznaczały Syrię i Egipt, bo te dwa kraje tworzyły w pewnym momencie związek państwowy. Dziś symbolizują jedność. A ich kolor – zielony – to islam. Na fladze noszonej przez rebeliantów są trzy czerwone gwiazdy – jak trzy krwawe powstania przeciwko Francuzom, którzy w latach 1920-1946 okupowali Syrię (choć nazywało się to wówczas sprawowaniem mandatu Ligi Narodów). Tym bardziej komicznie brzmi dziś przedstawianie przez reżim flagi rebeliantów jako „flagi mandatowej”, narzuconej Syryjczykom przez zachodnie mocarstwa. Damaszek sugeruje w ten sposób, że dziś historia się powtarza i że rebelianci to tylko narzędzie w rękach przyszłych okupantów Syrii - czyli Amerykanów i Izraelczyków, wspieranych przez Arabię Saudyjską i Katar. Używanie przez rebeliantów „flagi mandatowej” ma być dowodem na potwierdzenie tych oskarżeń.

To oczywiście kompletny absurd. Flaga, używana przez przeciwników reżimu, pierwszy raz stała się flagą syryjską w 1932 r., podczas jednego z antyfrancuskich powstań, którego przywódca - Ibrahim Hananu - do dziś jest Romualdem Trauguttem oficjalnej propagandy. W dodatku flaga ta obowiązywała - z przerwami - aż do 1964 r., czyli długo po tym, gdy w wyniku zamachu stanu władzę w Syrii przejęła rządząca do dziś Partia Baas.

To właśnie Partia Baas w ciągu 49 lat swoich rządów stopniowo doprowadziła do sytuacji, w której w Syrii panuje miszmasz flagowy. Z jednej strony nowe władze w 1964 r. wprowadziły nową flagę – tę z czerwonym pasem i dwiema gwiazdami. Ale i ona wkrótce na oficjalnych uroczystościach ustąpiła miejsca fladze Partii Baas, identycznej z palestyńską. Było to zjawisko do tego stopnia powszechne, że wielu Syryjczyków wychowanych w latach 80., do dziś jest przekonana, że to właśnie flaga Partii Baas jest flagą państwową.

Za radą Turcji, to pomieszanie po 2000 r. zaczął odkręcać Baszar al-Asad – w imię odbudowy poczucia ogólnosyryjskiej wspólnoty. Nowe władze zalały Syrię czarno-biało-czerwonymi flagami. Niestety, nadgorliwi klakierzy reżimu w miejsce dwóch czerwonych gwiazdek często wstawiali wizerunek Baszara. Gdy 17 miesięcy temu wybuchła rewolta, było już za późno na budowanie wspólnoty. Siły opozycji przyjęły starą, zielono-biało-czarną flagę i szybko okazało się, że Syrie są dwie. Wkrótce potem w Syrii były już dwie armie syryjskie. A dziś w Syrii zielony lub czerwony pasek na sztandarze może dla chorążego oznaczać życie albo śmierć.

Czytaj także

 0