Gen. Andrzej Błasik - inni szli na wódkę, on do biblioteki

Gen. Andrzej Błasik - inni szli na wódkę, on do biblioteki

Generał Andrzej Błasik (fot.FOCUS/newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
PiS ma nowego bohatera: generała Andrzeja Błasika, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Ale za życia dowódca Sił Powietrznych budził raczej kontrowersje niż zachwyty.

Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło w Sejmie projekt uchwały upamiętniającej generała Andrzeja Błasika

Szedł do biblioteki, gdy inni szli na wódkę

Początki kariery gen. Błasika przypadają na PRL, ale ambitny wojskowy wyjątkowo dobrze się odnalazł w nowej Polsce, w przeciwieństwie do większości kolegów świetnie nauczył się angielskiego, w latach 90. wyjechał na studia do holenderskiej akademii obrony. Edukację wojskową kontynuował w Szkole Wojennej Sił Powietrznych w Maxwell (USA). Dzięki temu w 2005 r. został najmłodszym generałem w polskiej armii. To on wprowadzał do niej samoloty F-16, zyskując uznanie Aleksandra Kwaśniewskiego. Jednak dopiero za czasów Lecha Kaczyńskiego jego kariera znacząco przyspieszyła. Kiedy po katastrofie samolotu CASA w 2008 r. minister Bogdan Klich chciał Błasika odwołać, uratował go właśnie prezydent Kaczyński. Zdaniem współpracowników po powrocie z Zachodu generał bardzo się zmienił. Wziął sobie do serca tamtejsze wzorce stylu życia wojskowych, zajął się swoją tężyzną fizyczną, schudł kilkanaście kilogramów. Rozpoczął nawet przewód doktorski. Jego koledzy żartowali, że kiedy inni idą na wódkę, on wybiera bibliotekę. W przeciwieństwie do innych dowódców nie lubił się bratać z podwładnymi. Przez to nie był lubiany. – Mąż mówił, że generał miał trudny charakter. Bywał apodyktyczny – zeznawała w prokuraturze Magdalena Protasiuk, wdowa po kpt. Arkadiuszu Protasiuku, który w czasie lotu smoleńskiego był dowódcą Tu-154M.

Żołnierze za nim nie przepadali. Kiedyś piloci pojechali na obóz szkoleniowy do Zakopanego. Wszyscy byli przekonani, że będzie to kolejny „wyjazd integracyjny”, gdzie będą ćwiczyli kondycję, jeżdżąc na nartach i przesiadując w okolicznych pubach. Pech chciał, że na zgrupowanie przyjechał Błasik. Wymyślił szkolenie surwiwalowe, w którego ramach żołnierze mieli biegać w nocy z plecakami po górach. Żołnierze byli zbulwersowani, więc sporo z nich zamiast ćwiczyć, poszło na zwolnienia lekarskie.

SKRAJNE OPINIE

Do dziś niejasna jest rola Błasika w tzw. incydencie gruzińskim w sierpniu 2008 r. Lech Kaczyński zorganizował wtedy słynną wyprawę do Gruzji przywódców Polski, Litwy, Łotwy, Estonii i Ukrainy, którzy mieli wesprzeć prezydenta Micheila Saakaszwilego. Ponieważ nie było wiadomo, kto kontroluje przestrzeń powietrzną nad Gruzją, zaplanowano, że samolot prezydentów wyląduje nie w Tbilisi, lecz w azerbejdżańskim mieście Gandża. Tam na środkowoeuropejskich przywódców czekały samochody, które miały ich dowieźć do Gruzji. Ponieważ Lech Kaczyński chciał lecieć bezpośrednio do Tbilisi, powstał konflikt między przedstawicielami Kancelarii Prezydenta a załogą samolotu. Współpracownicy Kaczyńskiego zadzwonili na skargę właśnie do gen. Błasika. Akurat był pogrzeb jego teściowej. – Mąż, stojąc nad trumną, tłumaczył, że decyzje o lądowaniu podejmuje tylko i wyłącznie dowódca statku. Bronił pilota – zeznawała później Ewa Błasik. Według relacji żony przekonał później prezydenta, że odmawiając lotu do Tbilisi, wojskowi postąpili słusznie. – Był pryncypialny, jeśli chodzi o bezpieczeństwo – wyjaśniała w prokuraturze Ewa Błasik, która od katastrofy smoleńskiej walczy o dobre imię zmarłego męża.

Z innych relacji wyłania się jednak zupełnie inna rola generała. Zdaniem Magdaleny Protasiuk, wdowy po kapitanie tupolewa, dowódca Sił Powietrznych wręcz naciskał na to, by lądowali w Tbilisi.

Cały tekst w najnowszym numerze tygodnika „Wprost”. 

Najnowszy numer "Wprost" będzie dostępny w formie e-wydania .  
Najnowszy "Wprost" będzie   także dostępny na Facebooku .  
"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania

Czytaj także

 64
  • ha, ha, ha, ... IP
    po twarzy widać, jaki to był abstynent...
    • oficer Sił Powietrznych RP IP
      on szedł do biblioteki a nie na wódkę? bzdura - ta pija na świnia jest winna tej tragedii, to on był w kabinie i stał nad głowami pilotów. Bądź przeklęty na wieki ty świński pijany ryju.
      • q--ku IP
        " a on do biblioteki"
        :-)

        no bez jaj
        • Adler IP
          I w ten sposób, w krótkim czasie będziemy mieli zapewne nowego świętego (a przynajmniej błogosławionego). Mam tylko 2 pytania - pierwsze, takie jak St. Tym : kto, jak nie Błasik potwierdził prezydentowi to, że Tupolew jest sprawny i nie występuje żadne zagrożenie (tzn. że na pokładzie nie ma np. bomby). A drugie : kto był dowódcą sił lotniczych - kiedy rozwaliła się CASA? Jeszcze może trzecie: kto odpowiadał za to, ze do jednego samolotu (mówię o CASIE) zapakowano wbrew przepisom i regulaminowi prawie całe dowództwo sił lotniczych?! Błasik?! No nie, to chyba jacyś złośliwcy, szargający jego dobre imię, tak twierdzą....
          • czarnowidz IP
            Naprawdę trzeba mieć w głowie nie po kolei albo być totalnie nieodpowiedzialnym i cynicznym , żeby z głównego współodpowiedzialnego katastrofy pod Mirosławcem i Smoleńskiem , robić bohatera . Ale jak w pisie na czarne mówi się białe, to jest całkiem możliwe . Ciemny lud któregoś dnia powie , " dość " tego oszustwa i kłamstwa , , jak długo bezrefleksyjnie można na to patrzeć . Niedługo okaże się , że Błasik zrobił to dla dobra Polski a przynajmniej pisu . W tej głupocie pisiory i część Polaków już się zapętlili

            Czytaj także