Rachunek za Rywina

Dodano:   /  Zmieniono: 
Prokuratura chce wystawić Sejmowi rachunek na 300 tys. zł za zlecone jej przez komisję śledczą czynności ws. afery Rywina. Sejm nie zamierza płacić.
O takim zamiarze stołecznej prokuratury napisała piątkowa "Trybuna". Wśród ekspertyz zleconych przez komisję są między innymi: sprawdzenie billingów Lwa Rywina i prezesa TVP Roberta Kwiatkowskiego oraz zbadanie przepływów finansowych na linii Heritage Films - telewizja publiczna.

Ponadto komisja zażądała przeszukania pomieszczeń domowych i  służbowych Rywina i Kwiatkowskiego, przeprowadzenia wywiadu środowiskowego w miejscowości, gdzie Rywin ma posiadłość, oraz analizy kilkudziesięciu kaset wideo dotyczących produkcji "Pianisty".

"Na razie jest oczywiste, że prokuratura wykonuje zlecenia i musi płacić" - odpowiada na te sugestie marszałek Sejmu Marek Borowski.

Rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Zbigniew Jaskólski twierdzi, że koszty przeprowadzanych na wniosek komisji śledczej ekspertyz przekroczą znacznie roczny budżet prokuratury, wynoszący nieco ponad 200 tys. zł.

"W takim razie prokuratura musi się zwrócić do premiera lub  ministra sprawiedliwości, żeby poszukali tych pieniędzy. Sejm nie  ma w swoim budżecie takich środków " - mówi marszałek. Jednocześnie sugeruje komisji, by ta ograniczyła ilość zlecanych ekspertyz.

"Wydaje się, że taka próba dochodzenia do rozwiązania zagadki jest niezmiernie atrakcyjna dla wszystkich z nas. Często rozmawiamy na ten temat, zastanawiamy się kto stał za Rywinem. My czynimy to jednak na własny użytek i bezkosztownie, a komisja chciałaby tej prawdy dociec, ale musi się liczyć z kosztami" - uważa.

Szef komisji śledczej Tomasz Nałęcz powiedział, że jej prace pokazały, że potrzebne jest doprecyzowanie przepisów ustawy. "Sprawy finansowe są najbardziej oczywiste, ale przecież nie jedyne. Tych mankamentów, na które napotykamy jest więcej".

Ustawa o komisji śledczej nie określa kto finansuje wydatki powstałe w wyniku działań takiej komisji, a nie wiążących się z jej bezpośrednim funkcjonowaniem. "Ekspertyzy wykonane na zlecenie szefa Kancelarii Sejmu wskazują, że najlepiej jest znowelizować ustawę i tam to jednoznacznie rozstrzygnąć. A zgodnie z obecnym stanem prawnym, te wydatki powinny być ponoszone przez prokuraturę, czyli Ministerstwo Sprawiedliwości" - powiedział Nałęcz.

Dodał też, że z pewnym zdumieniem przeczytał publikację, nagłaśniającą - jak powiedział - wątek finansowy. Według niego, "Trybuna" dała się użyć "w pewnej kampanii agitacyjnej za tym, aby te wydatki były pokryte z Kancelarii Sejmu, a nie z Ministerstwa Sprawiedliwości".

"Nie chodzi o dramatyczną sytuację, że nie ma w budżecie ministerstwa sprawiedliwości, czy w budżecie Sejmu 300 tys. zł, bo to jest kwota ogromna dla obywatela, ale dla dużej instytucji państwowej nie taka wielka. Tu chodzi o rozstrzygnięcie w majestacie prawa tej kwestii" - uważa szef komisji śledczej. - Trzeba też pamiętać, że są już wnioski o powołanie kolejnych takich komisji.

em, pap