Rzesza Nieopłacalnych

Rzesza Nieopłacalnych

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy opłaca się hodować pomarańcze na Grenlandii? Tak, jeśli tamtejszy rząd dopłaci do ogrzania szklarni i oświetlenia ich w noc polarną.
Oczywiście taniej będzie w Hiszpanii. Niczego nie trzeba ani doświetlać, ani dogrzewać. I taniej będzie polskie plantacje buraka cukrowego zastąpić importem - cukier z brazylijskiej czy kubańskiej trzciny jest znacznie tańszy. Kilogram białego proszku w Polsce kosztowałby połowę tego, ile kosztuje dziś, gdybyśmy przestali dotować polski biznes cukrowy.

W światowym rolnictwie obowiązują jednak sprzeczne z logiką reguły. Wygrywa nie tańszy i lepszy, a ten, któremu większą dotację zapłaci zatrudniony w innych gałęziach gospodarki rodak. Zyskują na tym polscy producenci buraków cukrowych, tracą polscy producenci jabłek i truskawek. Pierwsi, bo nie wpuszczą do Polski taniej konkurencji; drugim - zysków i premii za sukces rynkowy odmówią blokujący swój rynek rolnicy z Francji i Niemiec.

Póki co - wygrywa wymuszająca dotacje Rzesza Nieopłacalych. Zyskują fałszywi obrońcy miejsc pracy, przegrywają ludzie umiejący liczyć. Przegrywają z dotacjami rządów. Tracą i oni, i płacący za utrzymanie granic celnych konsumenci; i handlowcy (bo najwięcej zyskują na łączeniu taniej podaży z drogim popytem). Tracą wszyscy, nie zyskuje nikt.

Bartłomiej Leśniewski