Niezwykłe kulisy pobicia wiceszefa KNF. Szef SKOK Wołomin zlecił morderstwo?

Niezwykłe kulisy pobicia wiceszefa KNF. Szef SKOK Wołomin zlecił morderstwo?

Niezwykłe kulisy pobicia wiceszefa KNF. Szef SKOK Wołomin zlecił morderstwo? (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Portalowi tvn24.pl udało się ustalić, w jakich okolicznościach doszło do pobicia Wojciecha Kwaśniaka, wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego, nadzorującego kontrolę wszystkich kas spółdzielczych. Atak miał zlecić członek władz SKOK Wołomin, zatrudniając do tego "zlecenia" Krzysztofa A. ps. "Twardy", który spędził w więzieniu łącznie 25 lat za napady i pobicia. Ostatni, 15-letni wyrok, skończył odsiadywać raptem kilkanaście dni wcześniej.
- Podczas ataku nie padło nawet jedno słowo - mówił oficer stołecznej policji w rozmowie z tvn24.pl. Wiceszefa KNF prawdopodobnie uratowali sąsiedzi, którzy zauważyli zajście. Napastnik był zamaskowany i oczekiwał Kwaśniaka na terenie posesji, gdy ten wrócił z pracy. „Twardego” miał zabrać z miejsca wspólnik, również z przeszłością kryminalną. Jego rolą była obserwacja terenu, bezpieczne odwiezienie sprawcy z miejsca napadu. On kontaktował się ze zleceniodawcą.  - To był pierwszy od wielu lat tak brutalny atak na urzędnika państwowego. Od początku nie mieliśmy wątpliwości, że napad miał związek z pracą ofiary w Komisji Nadzoru Finansowego - ujawnił oficer policji.

Jednym ze słynnych napadów "Twardego" był atak na jednostkę wojskową na warszawskim Bemowie w połowie lat 90., gdzie dotkliwie pobito magazyniera i skradziono 75 sztuk broni. A. trafił do więzienia, a policjanci latami odzyskiwali skradzione pistolety.

Policja przyjęła dwie hipotezy co do zleceniodawców ataku - albo była to grupa inwestycyjna, związaną z rosyjskim kapitałem, albo środowisko kas spółdzielczych, które także było przedmiotem drobiazgowej kontroli nadzoru. Przełom nastąpił, gdy stołeczni policjanci zaczęli współpracę z gorzowskim wydziałem Centralnego Biura Śledczego, którzy badali już sprawę udzielania podejrzanych kredytów przez SKOK Wołomin. Po zatrzymaniu kilkunastu osób, w tym szefa rady nadzorczej SKOK Wołomin Piotra P. orz osób z zarządu i dyrekcji, niektórzy zgodzili się zeznawać. Wtedy ujawniono, że napad zlecił P., a stołecznym policjantom wkrótce udało się namierzyć wykonawców.

- Piotr P. miał wiele kontaktów w środowiskach przestępczych. Wykorzystywał je do znajdowania osób-słupów, na które następnie kasa udzielała milionowych kredytów - wyjaśnia rozmówca portalu. Takim kredytem został "obdarowany" mężczyzna, który wynajął "Twardego". Prokuratura analizuje zeznania i niedługo stwierdzi, czy postawić mu zarzut zlecenia zabójstwa urzędnika KNF.

Według ustaleń gorzowskiej prokuratury i CBŚ, to także Piotr P. był mózgiem machinacji finansowych w SKOK Wołomin, który uchodził za jeden z lepszych w rodzinie kas spółdzielczych. Rozwijał się dynamicznie, miał ponad 80 tysięcy członków, którzy zdeponowali w blisko 100 placówkach na terenie całego kraju ponad 2,5 mld zł.

To Piotr P., szef rady nadzorczej SKOK miał stworzyć mechanizm, który pozwolił na wyprowadzenie z depozytów w kwocie ponad 2,5 mld zł około 300 mln zł. Według tvn24.pl, ta kwota może wzrosnąć nawet do 600 mln.

"Bezdomnych myto, ubierano i wysyłano po wysokie kredyty. Bankierzy nie weryfikowali ich zdolności kredytowej, bo nie mieli tego robić. Bezdomni pieniądze natychmiast oddawali organizatorom procederu, sami otrzymując niewielkie wynagrodzenie" – pisze w oficjalnym komunikacie prokuratura w Gorzowie.

Dlatego P. usłyszał zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, a pięciu innych członków zarządu SKOK - zarzuty udziału w grupie przestępczej. Wszyscy jesienią trafili do aresztów. Są one uchylane tylko wobec tych osób, które zdecydują się współpracować ze śledczymi.
Piotr P. do 1995 roku był etatowym oficerem Wojskowych Służb Informacyjnych. Nawiązywał kontakty z czołówką prawicowych polityków: Janem Olszewskim, Janem Parysem, Romualdem Szeremietiewem, czy Lechem Kaczyńskim. Z raportu wynika, że robił to, aby rozpracowywać polityków prawicy. Również WSI badała P. Później zaangażował się w fundację Pro Civili, założoną rzekomo przez oficerów austriackiego kontrwywiadu, prowadzących sieć firm do spółki z mafiosami "Pruszkowa". Piotr P. w latach 1999-2002 wyprowadził nawet 113 mln zł na konta cypryjskich spółek. Pieniądze pochodziły z IV oddziału banku PKO BP, a gwarantem pożyczek była Wojskowa Akademia Techniczna.

Wiąże się z tym niezwykła historia - według ustaleń prokuratury, bank musiał pożyczki wpisać w rubrykę ze stratami. Jako zabezpieczenie kredytów, PKO BP przetrzymywało - i nadal przetrzymuje - słoik z... jadem syberyjskich pszczół. Przyjmując go pod zastaw, bank był przekonany, że to niezwykle rzadka substancja, która może zostać wykorzystana w przemyśle farmaceutycznym. Tajemnica słoika pozostanie jednak nierozwiązana na zawsze, gdyż dyrektor oddziału tego banku wkrótce po wyjściu na jaw afery zmarł.

W komunikatach Krajowej Kasy poinformowano, że już w 2012 roku informowała KNF o nieprawidłowościach w działaniu SKOK Wołomin, odcinając się od placówki.

TVN24 informuje, że CBŚ trafiło na listy polityków i osób publicznych zaciągających w tej kasie kredyty na bardzo korzystnych warunkach. Aktualnych i byłych posłów ma być nawet 40. Są również dziennikarze i urzędnicy różnych szczebli. Dotąd nie wiadomo jednak, czy te listy są prawdziwe, trwa ich weryfikacja.

TVN24.pl

Czytaj także

 3
  • metronom IP
    Jakoś nie słychać komentarzy ze strony PIS w obronie SKOKów. Niby tacy prawi i sprawiedliwi a tak mocno powiązani ze SKOKami, że jak piszą media, następcą Kaczyńskiego ma być obecny prezes SKOK. Jeszcze niedawno PIS gwałtownie protestował, gdy Komisja Nadzoru Finansowego śmiała objąć swym nadzorem sieć SKOKów. Może rzecznik PIS jakoś to wszystko wyjaśni?