Prawo do ojczyzny

Prawo do ojczyzny

Dodano:   /  Zmieniono: 

Mój znajomy chciał wrócić do Polski. Po kilku wystarczająco długich latach spędzonych za granicą, pracy z sukcesem w swoim zawodzie, awansach. To jeden z tych, którzy za granicą odnieśli prawdziwy sukces. Pech w tym, że dla niego liczy się coś więcej, co zawiera się także w słowie „patriotyzm”.

Chciał zatem wrócić. Sądził, że wiedza i doświadczenie, kreatywność, znajomość języków obcych, kontakty ze światem mogą przydać się Polsce, ojczyźnie. Przez cały czas pobytu za granicą utrzymywał kontakty z krajem, w tym z tutejszym środowiskiem zawodowym. I wszystko było dobrze do momentu, gdy mówił o chęci powrotu na poziomie ogólnym. Czasem tylko ktoś wyraził zdziwienie, bo „kto by wracał z taką pozycją”, ktoś inny wypomniał z zazdrością, jak to udało się tym, którzy wyjechali, bo u nas tak ciężko itd.

Bańka złudzeń pękła, gdy doszło do konkretnych rozmów o powrocie, o pracy. Co się stało? Na wielu z tzw. środowiska padł strach. Poczuli się zagrożeni, bo chociaż nikomu nie zająłby miejsca, to sama jego obecność byłaby dla nich wyzwaniem. Podniosła poziom, wymagania, a zatem zmuszałaby do większego wysiłku, kreatywności, pracy. Strach i egoizm zwyciężyły. A że przy okazji straciliśmy my wszyscy, jako kraj?

Piszę o tym z dwu powodów. Mnie ta konkretna historia pokazała, że rządowe programy tworzenia różnych zachęt dla Polaków za granicą, by wracali do kraju, nie wystarczą. Taki program na lata 2015-2020 przyjęła niedawno Rada Ministrów, z różnymi inicjatywami w tym zakresie będzie zapewne wychodziło powołane przez prezydenta Andrzeja Dudę Biuro do spraw Polonii i Polaków za Granicą. Owszem, tworzenie warunków w postaci miejsc pracy, uregulowań prawnych, które ułatwiają rozwój przedsiębiorczości, jest niesłychanie ważne. Ale tak samo ważną sprawą, a może nawet ważniejszą, jest zmiana mentalności nas, tutaj, w Polsce. Przekonanie, że powracający nie są dla nas zagrożeniem, ale ogromną szansą. I nie tylko, choć także, z powodu kryzysu demograficznego i tego, że w przyszłości czeka nas zapaść systemu emerytalnego, ale dlatego że ci zdolni, odważni, kreatywni i przedsiębiorczy ludzie są wielką szansą dla rozwoju Polski, czyli naszej wspólnej przyszłości.

Piszę o tym także w kontekście fali uchodźców w Europie, która zaważy na losach całego kontynentu. Pomoc tym, którzy uciekli z powodu prześladowań i zagrożenia życia (jakże trudno oddzielić ich od emigrantów ekonomicznych), jest chrześcijańskim obowiązkiem. Ale podstawowym i pierwszym obowiązkiem jest pomoc Polakom z zagranicy, którzy chcą wrócić do kraju. Wielu z nich nie potrzebuje pomocy materialnej, oni, jak mój znajomy, potrzebują tylko nieco przestrzeni do działania. Słowem chodzi o to, aby nieco posunąć się w naszym domu, dać nieco miejsca strzeżonego zachłannie i egoistycznie. Oni mają do tego prawo. Oni mają prawo do życia w ojczyźnie.

* Publicystka, adiunkt na UKSW, prowadząca portal Areopag21.pl

Więcej możesz przeczytać w 38/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także