Pompa w ruch!

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polskie Towarzystwo Kardiologiczne (fot. materiały prasowe) 
Jeśli chodzi o leczenie ostrego zawału, polska medycyna znajduje się dziś w światowej czołówce. Pesymistyczna wiadomość jest taka, że co szósty Polak umiera w ciągu roku po zawale. Lekarze mówią zgodnie: by to zmienić, potrzebna jest rehabilitacja.

Zanim narodziła się rehabilitacja kardiologiczna, pacjent po zawale leżał w łóżku przez sześć tygodni i nie wolno mu było wstać nawet do toalety. Po wyjściu ze szpitala szedł na rentę. Z biegiem lat okazało się, że kontrolowany ruch i ćwiczenia pozwalają takiemu pacjentowi szybciej i lepiej dojść do formy i wrócić do w miarę normalnego życia. Dzisiaj pacjenci spędzają w szpitalu mniej więcej tydzień. Część z nich bierze sobie do serca wskazówki kardiologów. Ale są i tacy, którzy niweczą starania specjalistów ratujących im życie i lekceważą ich zalecenia – nadal palą, źle się odżywiają i się nie ruszają. A szkoda, bo styl życia, w tym aktywność fizyczna, to najlepsza i na pewno najtańsza oraz całkiem bezinwazyjna terapia.

Prof. Tomasz Hryniewiecki, dyrektor Instytutu Kardiologii w Aninie, kierownik Kliniki Wad Nabytych Serca

Rehabilitacja kardiologiczna jest to kompleksowa opieka zespołu specjalistów: kardiologa, fizjoterapeuty, dietetyka, psychologa, pielęgniarki. Wszyscy oni mają swoje zadania do wypełnienia wobec pacjenta kardiologicznego. Uczą go, jak żyć po zawale. Liczba pacjentów kardiologicznych trafiających do naszego Instytutu, ale także chorych w skali całego kraju, jest coraz większa. Staramy się pracować tak jak koledzy w USA – udzielić pomocy dobrze i szybko. Hospitalizacja jest krótka. I jest to korzystne, bo wiąże się z mniejszym ryzykiem zakażeń szpitalnych, pacjent szybko wraca do normalnego życia i ustępuje miejsca w szpitalu kolejnym potrzebującym. Ale chorzy leczeni kardiologicznie wymagają rehabilitacji. Dobrze, by ci w cięższym stanie przeszli ją w ośrodku, w którym byli leczeni, lub w jego pobliżu. Osoby lżej chore zapraszamy do ośrodka rehabilitacji dziennej, po czym codziennie po zabiegach wracają do domu. Trzecia grupa pacjentów kardiologicznych są to najczęściej osoby młodsze, aktywne, które chcą szybko wrócić do pracy. Jeśli są odpowiednio zmotywowane i zdyscyplinowane, mogą korzystać z tzw. telerehabilitacji, czyli rehabilitacji zdalnej, kontaktując się z wykwalifikowanym personelem medycznym w ośrodku monitorującym za pomocą mobilnych aplikacji. Oferta telerehabilitacji powinna być szeroka i przygotowana przez ośrodek referencyjny z dużym doświadczeniem, takim jak nasz Instytut Kardiologii, gdzie specjaliści potrafią kompetentnie wybrać dla danego pacjenta spersonalizowaną formę rehabilitacji czy terapii kardiologicznej. Każda z tych form rehabilitacji jest potrzebna i każdą z nich należy rozwijać. Bo rehabilitacja powinna być przede wszystkim dostępna. A nie jest. Mamy w Polsce doskonale wykwalifikowanych specjalistów, ale za mało miejsc. Zwłaszcza na Mazowszu sytuacja jest pod tym względem dramatyczna. W Warszawie istnieją zaledwie cztery oddziały rehabilitacji dziennej.

Dr hab. prof. nadzw. Edyta Smolis-Bąk, specjalista fizjoterapii z Kliniki Rehabilitacji Kardiologicznej i Elektrokardiologii Nie-inwazyjnej Instytutu Kardiologii w Aninie

Rehabilitacja kardiologiczna jest standardowym postępowaniem, które powinno się rozpoczynać w momencie zachorowania i być kontynuowane do końca życia. Składa się z trzech etapów. Już w szpitalu każdy pacjent po zawale serca lub operacji kardiochirurgicznej podejmuje ćwiczenia pod nadzorem fizjoterapeuty. Naszym celem jest jak najszybsze osiągnięcie przez chorego samodzielności i przeciwdziałanie skutkom unieruchomienia. Większość pacjentów po wyjściu ze szpitala nie jest jeszcze gotowych do podjęcia pracy czy innych aktywności, dlatego zaleca się kontynuację rehabilitacji w kolejnych etapach. Ważne, by pacjent, opuszczając szpital, poprosił lekarza prowadzącego o skierowanie na rehabilitację. Lekarz zdecyduje, czy ma być prowadzona na oddziale rehabilitacji kardiologicznej, w szpitalu uzdrowiskowym czy w warunkach ambulatoryjnych. Drugi etap poświęcamy na poprawę wydolności fizycznej oraz edukację pacjenta dotyczącą istoty choroby, diety i aktywności fizycznej. Uczymy pacjentów, jak dobierać rodzaje i intensywność ćwiczeń oraz jak rozpoznawać niepokojące objawy – ból w klatce piersiowej, duszność, zwroty głowy, które nakazują przerwanie treningu. W tym etapie rehabilitacji stosujemy szeroką gamę ćwiczeń: treningi wytrzymałościowe – bieżnia, rowery, stepery; oporowe – hantle, atlasy, taśmy; nordic walking; taniec; siatkówkę – najmniej obciążającą ze sportów zespołowych; i pływanie. Osoby po zawale, by-passach, wszczepieniu stymulatora często nie wiedzą, jaka aktywność fizyczna jest dla nich odpowiednia. Pytają o to fizjoterapeutów. Dla jednego pacjenta korzystna będzie jazda na rowerze, dla innego nordic walking. Ważne jest, by aktywność fizyczna była dla nich przyjemnością, a nie udręką, by zaproponowane przez fizjoterapeutę treningi nie tylko poprawiały tolerancję wysiłku, siłę mięśniową, ale także odprężały psychicznie.

Dr Jadwiga Wolszakiewicz, zastępca kierownika Kliniki Rehabilitacji Kardiologicznej i Elektrokardiologii Nieinwazyjnej Instytutu Kardiologii w Aninie

Najważniejsza jest profilaktyka, zdrowy styl życia oraz systematyczne leczenie. Jeśli człowiek przestrzega zasad zdrowego życia i eliminuje czynniki ryzyka już od młodego wieku – odżywia się zdrowo, jest aktywny fizycznie, ma dobrą kondycję psychiczną, to ma niższe ryzyko zdarzeń sercowo-naczyniowych. Ważne jest też okresowe wykonywanie badań kontrolnych, szczególnie tych najprostszych, jak kontrola masy ciała, pomiar ciśnienia tętniczego, pomiar cukru we krwi i poziomu cholesterolu. Najczęstsze choroby serca to te cywilizacyjne, czyli związane ze stylem życia. Ważna jest zarówno profilaktyka pierwotna, ale i mądrze prowadzona profilaktyka wtórna, czyli wszystkie działania, które dotyczą pacjentów po już przebytym incydencie kardiologicznym. Jeśli więc ktoś jest po zawale, to powinien być to dla niego dzwonek ostrzegawczy, że musi zmienić swój styl życia. Optymalne byłoby, aby taki pacjent bezpośrednio po zdarzeniu kardiologicznym zaczął realizować rehabilitację kardiologiczną pod opieką specjalistów. Zalecenia otrzymane w czasie rehabilitacji powinny być podstawą dalszych działań prozdrowotnych. Zalecamy chorym zwrócenie uwagi na zdrową dietę, redukcję masy ciała, zaprzestanie palenia papierosów i regularną aktywność fizyczną. Badania naukowe potwierdziły, że takie działania zmniejszają ryzyko kolejnego zawału, poprawiają stan psychofizyczny pacjenta i wydłużają życie. NFZ refunduje rehabilitację kardiologiczną u większości pacjentów po zdarzeniu sercowo-naczyniowym.

Prof. Ryszard Piotrowicz, kierownik Kliniki Rehabilitacji Kardiologicznej i Elektrokardiologii Nieinwazyjnej Instytutu Kardiologii w Aninie

W Europie i na świecie jesteśmy w czołówce, jeśli chodzi o leczenie zawałów w ostrej fazie. Ale trzeba zaznaczyć, że pacjent po zdarzeniu kardiologicznym przechodzi w ciągu dwóch-trzech dni ze świata zdrowia i pełnej sprawności do świata ciężkiej choroby. Często zawał jest pierwszym objawem choroby wieńcowej. Taki pacjent trafia do pracowni hemodynamicznej, gdzie jest poddany diagnostyce i terapii: koronarografii, udrożnieniu tętnicy i wychodzi stamtąd „zdrowy”. Ale on nie jest zdrowy. On jest chory, i to poważnie, mimo że nasi koledzy kardiolodzy interwencyjni pięknie mu udrożnili naczynie i przywrócili do życia. Bo jest chory na przewlekłą, nieuleczalną i postępującą chorobę, jaką jest miażdżyca. I teraz, kiedy już go uratowaliśmy, trzeba dać mu szansę, żeby żył dalej. Temu służy wczesna kompleksowa rehabilitacja kardiologiczna, czyli działanie obejmujące ocenę stanu klinicznego i optymalizację terapii, leczenie ruchem, wsparcie psychologiczne – psychoterapię, socjoterapię oraz edukację w zakresie prozdrowotnego trybu życia. Dlatego rehabilitacja kardiologiczna to zintegrowane działania kardiologa, fizjoterapeuty, psychologa, dietetyka, a nawet seksuologa. Te działania poprawiają jakość życia oraz je przedłużają, dlatego ich zaniechanie należy rozpatrywać w kategoriach błędu w sztuce lekarskiej. To smutne, ale w Polsce zaledwie 19 proc. pacjentów korzysta z dobrodziejstw kompleksowej rehabilitacji kardiologicznej. Istnieją rażące dysproporcje regionalne (od 6 proc. do 55 proc.). Duże nadzieje wiążemy z telerehabilitacją hybrydową, która umożliwi realizację tego procesu w miejscu zamieszkania pacjenta, a przez to zwiększy dostęp i wyrówna istniejące dysproporcje regionalne. Warto nadmienić, że jakość życia to także sfera życia intymnego, a nie każdy wie, że powikłaniem miażdżycy są często, u 30-40 proc. pacjentów zaburzenia erekcji. Kompleksowa rehabilitacja obejmuje pomoc pacjentowi również w tej sferze.

Dr n. med. Zbigniew Eysymontt, przewodniczący Sekcji Rehabilitacji i Fizjologii Wysiłku, dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacji i Prewencji w Ustroniu

Rehabilitacja kardiologiczna jest koniecznością, przedłuża życie i poprawia jego jakość, więc powinna być dostępna dla każdego pacjenta po zawale czy operacji serca. Badania potwierdzają, że ludzie obciążeni czynnikami ryzyka choroby wieńcowej, którzy palą, są otyli, mają wysoki poziom cholesterolu i nie są aktywni ruchowo, będą chorować, zagraża im pierwszy lub kolejny zawał, udar mózgu, są nawet zagrożeni śmiercią. Udowodniono, że jeśli osoby z chorobami serca nie zmienią stylu życia, to mimo dostępu do medycyny na najwyższym poziomie – opieki kardiologicznej i leków, będzie z nimi źle. I coś z tym trzeba robić. Według Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego sytuację tę mogą zmienić skutecznie tylko kompleksowe programy edukacji prewencji i rehabilitacji, prowadzone przez wielospecjalistyczne zespoły fachowców. I takie wielospecjalistyczne zespoły istnieją w naszym polskim systemie rehabilitacji kardiologicznej – zarówno szpitalne, jak i ambulatoryjne, czyli oddziały dzienne. Te pierwsze są kosztowne i powinny do nich trafiać pacjenci najbardziej chorzy, po operacjach serca, z niewydolnością serca, starsi, którzy nie poradzą sobie inaczej. Tych drugich ośrodków jest za mało i trzeba je stworzyć, a te, które istnieją – lepiej wykorzystać. Wciąż mamy w Polsce białe plamy w tym zakresie. Do takiego oddziału dziennego pacjent przychodzi na rehabilitację, po czym wraca tego samego dnia do domu. Są to doskonałe miejsca, ale niewykorzystane – kontrakt na przyjęcie kilku czy kilkunastu pacjentów miesięcznie jest wielokrotnie za niski. Taki kontrakt nazwałbym żałosnym. Jeżeli udało nam się stworzyć w Polsce planowo sieć pracowni hemodynamicznych ratujących życie w pierwszych dniach po zawale, to w ślad za nimi powinny planowo powstać ośrodki, które tych pacjentów nauczą, jak żyć po zawale czy po operacji serca.



Prof. Tomasz Hryniewiecki, dyrektor Instytutu Kardiologii w Aninie, kierownik Kliniki Wad Nabytych Serca

Prof. Tomasz Hryniewiecki, dyrektor Instytutu Kardiologii w Aninie, kierownik Kliniki Wad Nabytych Serca
Dr Jadwiga Wolszakiewicz, zastępca kierownika Kliniki Rehabilitacji Kardiologicznej i Elektrokardiologii Nieinwazyjnej Instytutu Kardiologii w Aninie

Dr Jadwiga Wolszakiewicz, zastępca kierownika Kliniki Rehabilitacji Kardiologicznej i Elektrokardiologii Nieinwazyjnej Instytutu Kardiologii w Aninie
Dr n. med. Zbigniew Eysymontt, przewodniczący Sekcji Rehabilitacji i Fizjologii Wysiłku, dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacji i Prewencji w Ustroniu

Dr n. med. Zbigniew Eysymontt, przewodniczący Sekcji Rehabilitacji i Fizjologii Wysiłku, dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacji i Prewencji w Ustroniu
Dr hab. prof. nadzw. Edyta Smolis-Bąk, specjalista fizjoterapii z Kliniki Rehabilitacji Kardiologicznej i Elektrokardiologii Nie-inwazyjnej Instytutu Kardiologii w Aninie

Dr hab. prof. nadzw. Edyta Smolis-Bąk, specjalista fizjoterapii z Kliniki Rehabilitacji Kardiologicznej i Elektrokardiologii Nie-inwazyjnej Instytutu Kardiologii w Aninie