Wybory po wyborach

Wybory po wyborach

Dlaczego politycy szydzą z demokracji?
Koalicje ogólnokrajowe i lokalne to naczynia połączone. Logika demokracji nakazuje, by sojusze lokalne odzwierciedlały układ krajowy - uważa Aleksander Hall, poseł Akcji Wyborczej Solidarność, polityk Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Zgodnie z logiką wyborca, oddając głos na AWS czy UW, powinien mieć pewność, że nie wspiera w ten sposób SLD czy PSL. Tymczasem część polityków uznała, że lepiej od wyborców wiedzą, kto powinien rządzić.
Raptem okazuje się, że sprawy lokalne mają "własną specyfikę" i nie mogą być odzwierciedleniem przymierzy parlamentarnych - tylko co w takim razie robią w samorządach "ogólnokrajowe" partie? Okazuje się też, że PSL nie jest partią w takim samym stopniu postkomunistyczną i anty- reformatorską jak SLD. Tylko dlaczego w takim razie ludowcy nie znajdują się w koalicji rządowej? Wyborcy, widząc, jak zaciekli przeciwnicy z Sejmu dogadują się w sejmikach tylko dlatego, że daje to szanse na przejęcie gabinetów i pieczątek, mają prawo poczuć się oszukani.
- Koalicje z Przymierzem Społecznym zepchną SLD do opozycji nawet tam, gdzie względnie wygrał - cieszy się poseł Piotr Żak, rzecznik Klubu Parlamentarnego AWS. - To jest koło ratunkowe rzucone w stronę PSL. Ludowcy muszą zadecydować, czy chcą przejść na prawą stronę, czy do końca pozostać sprzymierzeńcami postkomunistów - dodaje poseł AWS Andrzej Szkaradek. Dzięki "przejściu na prawą stronę" ludowcy mogą więc liczyć na pieniądze - oczywiście pieniądze dla swego elektoratu. A jeżeli dojdą do wniosku, że się przeliczyli? Wrócą "na stronę lewą".
- Koalicje lokalne nie mogą być takie same jak układ ogólnokrajowy. Są odgórne dyrektywy, ale polityka lokalna rządzi się własnymi regułami - tak z kolei Jan Lityński, poseł Unii Wolności, uzasadnia strategię swojej partii, która w terenie zawiera koalicje także z opozycyjnym SLD. Poglądy posła Lityńskiego muszą bardzo cieszyć Leszka Millera, gdyż wspierają jego działania. Cóż może być przyjemniejszego dla działacza sojuszu niż zwrócenie się do aktywisty AWS per "kolego"? - SLD, mimo olbrzymiego poparcia społecznego, ciągle jest ugrupowaniem izolowanym. Koalicje z UW, a tym bardziej z AWS przełamują pewne tabu i uwiarygadniają sojusz - stwierdza poseł AWS Jan Maria Rokita.
Łamanie logiki demokracji odbywa się na poziomie województw z inicjatywy centralnych władz partyjnych. Poniżej szczebla wojewódzkiego nikt już nie panuje nad sytuacją. Możliwe stają się wszelkie egzotyczne koalicje. Decydują o nich raczej sympatie i antypatie personalne, a nie polityczne. Prawdopodobnie Kłodzkiem będzie rządzić "Front Jedności Narodu", czyli wielka czwórka: AWS, SLD, UW i PS. Niemal równie rozległa koalicja, jednak bez polityków przymierza, ma dzierżyć ster rządów w Jeleniej Górze. Z kolei w Lubinie, Zgorzelcu, Świdnicy, Ostródzie, Darłowie, Płocku, a być może nawet w Warszawie, rządzić mają SLD z UW. Do związku AWS z SLD doszło już w Kołobrzegu i Braniewie i - wbrew protestom władz AWS - negocjowane są porozumienia w Kościerzynie i Raciborzu. Także w Bielsku-Białej oraz w powiatach bielskim, żywieckim i cieszyńskim UW nie może się dogadać z AWS, twierdząc, że akcja wyznaczyła jej funkcję dekoracyjną.


Wyborcy, widząc, jak zaciekli przeciwnicy z Sejmu dogadują się w sejmikach, mają prawo poczuć się oszukani

Centralne władze partii nie mają możliwości kontrolowania porozumień podpisywanych w ponad 2,5 tys. gmin. Wystawienie do wyborów prawdziwie pospolitego ruszenia (ponad 200 tys. osób) wymagało umieszczenia na listach ludzi luźno związanych z polityką, a tym bardziej ze strukturami partyjnymi. I to oni wyłaniają lokalne władze. - To są bardziej sojusze aptekarza z młynarzem niż partyjne porozumienia - podkreśla Tomasz Żukowski, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
We Wrocławiu, mimo że prezydent miasta Bogdan Zdrojewski otrzymał ogromną liczbę głosów, na jego reelekcję nie zgadza się AWS. W Poznaniu akcja nie chce kandydata unii na prezydenta, Wojciecha Szczęsnego Kaczmarka. Politycy AWS uważają, że akcja, deklarując w czasie kampanii zmianę sposobu zarządzania miastem, sprzeniewierzyłaby się wyborcom, zgadzając się na reelekcję jego obecnego włodarza. Bywa, że właśnie próba odzwierciedlenia układu parlamentarnego mocno uderza w zamierzenia lokalnych grup interesów. W Skarżysku- Kamiennej niektórzy nie potrafili się pogodzić z przegraną SLD i przejęciem władzy przez koalicję AWS-UW. Unici twierdzą, że otrzymują telefony z pogróżkami i żądaniami zawarcia porozumienia UW z SLD. Sprawa trafiła do prokuratury.


Kto z kim w Europie

We Francji niezwykle rzadko dochodzi do koalicji prawicy z lewicą. Działacze lokalni wolą poczekać w opozycji do następnych wyborów, niż narażać się na utratę autorytetu. Praktykowane jest natomiast zawieranie sojuszy ze skrajnymi ugrupowaniami ze swojej strony sceny politycznej. Po ostatnich wyborach lokalnych w pięciu regionach doszło do współpracy klasycznej prawicy z izolowanym na forum ogólnokrajowym Frontem Narodowym Le Pena. Przewodniczący regionów, którzy do tego doprowadzili, zostali wykluczeni ze swoich partii. Stało się to pretekstem do dyskusji o granicach mieszania się centrali w decyzje lokalnych działaczy. Pośrednim skutkiem całej sprawy było zaostrzenie podziałów "na górze" i rozmnożenie się partyjnych frakcji.

W Niemczech koalicja rządu federalnego wcale nie musi znajdować odbicia w landach, gdyż podziały polityczne z powodu odmiennej niż w Polsce historii nie są tak antagonistyczne. Większość Niemców przed ostatnimi wyborami do parlamentu chciała wielkiej koalicji chadecko-socjaldemokratycznej. W minionej kadencji Niemcami rządzili chrześcijańscy demokraci i liberałowie (CDU/CSU - FDP), a w "terenie" większość rządów tworzyli socjaldemokraci (SPD) sami, w koalicji z Zielonymi, czasami z izolowaną na szczeblu ogólnopaństwowym postkomunistyczną PDS, a nawet z rządzącą CDU. W Turyngii premier Bernhard Vogel z CDU stworzył również wielką koalicję z SPD, mimo że w Bonn były to dwie zwalczające się partie.

We Włoszech od 1992 r., kiedy w referendum mieszkańcy opowiedzieli się za dwubiegunowym systemem politycznym, koalicje lokalne są na ogół zgodne z centralną. Ostatnie przetasowania w parlamencie, włączenie do koalicji rządzącej nowego postchadeckiego ugrupowania byłego prezydenta Francesco Cossigi, mogą spowodować zmianę władzy w wielu regionach i prowincjach dotychczas rządzonych przez prawicę. Cossiga próbuje bowiem pozyskać dla siebie prawicowych radnych i postawić ich do dyspozycji postkomunistom z rządzącej koalicji. Ostatnio opozycyjna centroprawica zorganizowała w Rzymie największą po wojnie demonstrację, protestując przeciwko spiskom pałacowym - tworzeniu koalicji nie mających oparcia w woli wyborców.


Nieoglądanie się na ogólnokrajową scenę polityczną przy tworzeniu lokalnych koalicji może tym bardziej dziwić, że jest najczęściej mało opłacalne. W specyficznej sytuacji znajdują się zwolennicy SLD, którzy chcieliby zdjąć ze swej formacji piętno "lewego łoża". Równie specyficzny może być elektorat PSL, partii nieprzypadkowo określanej mianem "klasowej" czy też "związku zawodowego rolników". Działacze Unii Pracy, sprzymierzonej z PSL, mają już jednak prawo się zastanawiać, czy ich zwolennikom przypadło do gustu fraternizowanie się z Andrzejem Lepperem. Także Unia Wolności najgorsze rezultaty uzyskała tam, gdzie w ostatniej kadencji współrządziła z SLD. Bardzo słaby wynik zdobył dotychczasowy prezydent Łodzi Marek Czekalski, zwolennik sojuszu unii z sojuszem. Mimo to jego koncepcja przedłużenia rządów SLD i UW uzyskała szanse powodzenia. - Wyborcy są przywiązani do solidarnościowego rodowodu unii. Kiedy zawiera sojusze z postkomunistami, czują się rozgoryczeni - uważa Aleksander Hall. Spory o koalicje tworzą podziały wewnątrzpartyjne. Ku czyjej uciesze?
Z lepienia "Frontów Jedności Narodu" mogą być zadowoleni nie tylko przywódcy SLD i PSL. - Tworzenie wielkiej koalicji dwóch głównych sił politycznych stwarza niebezpieczeństwo, że opozycją staną się ugrupowania skrajne zarówno z lewa, jak i z prawa - przestrzega Tomasz Żukowski, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Czy prawda odnosi się tylko do układu na najwyższych szczeblach władzy państwowej?


Okładka tygodnika WPROST: 45/1998
Więcej możesz przeczytać w 45/1998 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także