Głośniej nad tą aferą!

Głośniej nad tą aferą!

Afera FOZZ, czyli Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, kosztowała skarb państwa, czyli nas podatników przynajmniej 350 mln zł! Mimo, że cała sprawa miała miejsce 15 lat temu, do dziś mało komu zależy na tym, aby ukarać winnych. Ława oskarżonych nie dość, że jest niepełna, to na dodatek większość zarzutów się przedawni. Dlaczego? Aby ci, którzy naprawdę zarobili na aferze FOZZ mogli spać spokojnie.
FOZZ powstał na mocy ustawy w lutym 1989 r. Od samego początku jego istnienie było niezgodne z prawem. Oto bowiem państwo polskie chcąc wykorzystać to, że dług polski był wyjątkowo tani (każdego dolara, który pożyczyliśmy nasi wierzyciele sprzedawali wówczas po 15-20 centów) i przez podstawione osoby i firmy likwidować nasze zadłużenie płacąc 5-6 razy mniej. Działalność funduszu podlegała ograniczonemu nadzorowi. Wykorzystały to osoby, które zarządzały FOZZ. Tworzono spółki w rajach podatkowych, które znikały wraz państwowymi pieniędzmi, udzielano poręczeń prywatnym firmom itp. Kiedy w grudniu 1990 r. nieprawidłowości zaczęły wychodzić na jaw: Sejm zlikwidował FOZZ. W styczniu 1991 r. sprawę FOZZ zaczęła badać Najwyższa Izba Kontroli. Inspekcją kierował 32-letni Michał Faltzmann. Rok później Faltzman umiera na zawał serca, chociaż nigdy nie miał kłopotów z krążeniem. Sprawę FOZZ zaczyna nazdorować prezes NIK prof. Walerian Pańko, który chwile później ginie w wypadku samochodowym. Pańko zginął na dwa dni przed tym jak miał referować w Sejmie wyniki śledztwa NIK-u. Żona Pańki oraz jego kierowca (przeżyli wypadek) zeznali, że do wypadku doszło na skutek wybuchu ładunku w samochodzie. Sąd Wojewódzki w Piotrkowie Trybunalskim orzekł jednak winę kierowcy i skazał go na trzy lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Dziś na ławie oskarżonych FOZZ znajdują się jedynie Grzegorz Żemek, szef FOZZ i Janina Chim, główna księgowa funduszu. Mogą spać spokojnie. Jakikolwiek wyrok skazujący nie zapadnie i tak się odwołają, a za nim skończy się proces w apelacji wszystkie zarzuty się przedawnią. Wszystko dlatego, że nikt nie próbuje dociec co naprawdę się stało z pieniędzmi FOZZ. Nikt nie chce wiedzieć kto pozwalał na to, aby z funduszu każdy brał pieniądze jak chciał. Jeden ze świadków w procesie zeznał przed sądem, że według jego wiedzy niego na ławie oskarżonych powinni zasiąść politycy z pierwszych stron gazet (obecnie i wówczas). Sędzia nie zadawał już więcej pytań.

Jan Piński

Czytaj także

 0