BIG skok na PZU (aktl.)

BIG skok na PZU (aktl.)

Stanąłem na drodze "klubu biznesowego Krakowskie Przedmieście", czyli otoczenia Pałacu Prezydenckiego, odpowiedzialnego za dwie najgorsze prywatyzacje - PZU i Banku Handlowego - stąd moje kłopoty - oświadczył przed komisją śledczą b. prezes PZU Życie Grzegorz Wieczerzak.
Grzegorz Wieczerzak rozpoczynając wygłaszanie swojego oświadczenia zadeklarował, że będzie mówił całą prawdę, bo - obawia się o swoje bezpieczeństwo.

Nieważna prywatyzacja, nielegalny zarząd

Jego zdaniem, umowa prywatyzacyjna PZU jest nieważna, bo została zawarta z naruszeniem prawa. BIG Bank Gdański wiedział, że nie będzie mógł - zgodnie z prawem - kupić akcji PZU w 1999 roku - powiedział w  Wieczerzak sejmowej komisji śledczej badającej prywatyzacje PZU. Jego zdaniem, ówczesne kapitały własne banku (1,6 mld zł) nie pozwalały mu wydać 1 mld zł na kupno akcji PZU i bank "negocjował w złej wierze" umowę prywatyzacyjną. Ponadto bank tak ułożył swoje umowy ze spółkami zależnymi - m.in. z BIG BG Inwestycje, który odkupił od banku po podpisaniu umowy prywatyzacyjnej akcje PZU - by ominąć przepisy prawa bankowego.

"BIG BG jest bankiem nietykalnym" i popełnił "oszustwo negocjacyjne" w rozmowach ze Skarbem Państwa - oświadczył Wieczerzak, opowiadając o "symptomach układu klubowego", w który zamieszana jest - jego zdaniem także b. prezes NBP Hanna Gronkiewicz-Waltz. Twierdził też, że przedstawiciele NBP zasiadali we władzach BIG BG. Nie podał jednak żadnych szczegółów.

Nieważne - jego zdaniem - było także powoływanie władz w PZU przez ostatnie cztery lata. Zgodnie z umową prywatyzacyjną z 5 listopada 1999, sprzedaż 10 proc. akcji PZU kupionych najpierw przez BIG Bank Gdański na rzecz BIG BG Inwestycje (to możliwość przewidziana w umowie) spowodowała wygaśnięcie uprawnień tego akcjonariusza do uczestniczenia w mianowaniu członków władz PZU. W grudniu 2004 roku, tych 10 proc. akcji zostało odkupionych przez Eureko (które w 1999 roku kupiło 20 proc. akcji PZU).

Dlatego też uprawnienia dotyczące delegowania członków władz PZU przez Eureko i BIG BG wygasły tuż po zawarciu umowy prywatyzacyjnej w związku ze zmianą w strukturze akcjonariatu. "Powoduje to w konsekwencji nieważność powołania wszelkich władz PZU i członków zarządu i Rady Nadzorczej ze strony Eureko", a obecny minister skarbu powinien w sądzie rejestrowym dostosować statut PZU do zmian w akcjonariacie - uważa Wieczerzak.

Ponieważ - jak twierdzi Wieczerzak - nieważna jest umowa prywatyzacyjna PZU, nie należy prowadzić żadnych negocjacji z Eureko. Dążąc do zawarcia ugody z tą firmą w sporze toczącym się przed Trybunałem Arbitrażowym w Londynie - rząd "chce nam fundnąć" nieuzasadniony niczym kolejny aneks do umowy prywatyzacyjnej.

Niemiecka kontra

B. prezes PZU Życie twierdził, że został zawieszony w pełnieniu obowiązków członka zarządu PZU za to, że w imieniu PZU Życie nie  wykonał polecenia ówczesnego ministra skarbu Emila Wąsacza i nie bronił prywatnych akcjonariuszy i prezesa BIG BG Bogusława Kotta na walnym zgromadzeniu BIG BG. Wieczerzak (podobnie jak b. prezes PZU Władysław Jamroży) w styczniu 2000 roku razem z Jamrożym wstrzymał się od głosowania na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy BIG BG. Działania Jamrożego i Wieczerzaka umożliwiły wówczas przejęcie na okres kilku miesięcy przez Deutsche Bank kontroli nad BIG BG, który wtedy miał 10 proc. akcji PZU.

Przyznał, że to posunięcie miało na celu zmianę układu sił w konsorcjum prywatyzacyjnym PZU. Jak zeznał równolegle do ustalania z Eureko składu zarządu PZU i PZU Życie po prywatyzacji wraz z Jmrożym prowadził rozmowy z Deutsche Bankiem w sprawie przejęcia kontroli nad BIG Bankiem Gdańskim. Po jednym ze spotkań z przedstawicielem Eureko ówczesny prezes PZU Władysław Jamroży zaproponował Wieczerzakowi powrót do  wcześniejszych rozmów z Deutsche Bankiem w sprawie sprzedaży przez PZU i PZU Życie posiadanych przez te spółki akcji BIG BG (który miał stać się akcjonariuszem PZU).

"Mówiłem, że to może skutkować tym, że będziemy mieli inną kontrolę, a równocześnie jeśli kontrolę nad BIG BG przejmie Deutsche Bank (...) to może się zmienić układ sił dotyczących konsorcjum prywatyzacyjnego. Po części również był taki zamysł. Natomiast z drugiej strony wydaje mi się, że chodziło panu Jamrożemu o pewne rozegranie polityczne sprawy" - powiedział Wieczerzak.

Umowę z z Deutsche Bankiem sfinalizowano 4 listopada, choć niemiecki bank ostatecznie chciał kupić mniej akcji, niż początkowo zakładał, jednak po cenie trzy razy wyższej niż cena giełdowa. Po równej liczbie akcji miało wówczas sprzedać PZU i PZU Życie. Termin podpisania umowy z Deutsche Bankiem został określony zupełnie przypadkowo - zapewniał Wieczerzak, twierdząc, że 4 listopada, czyli w przeddzień podpisania umowy prywatyzacyjnej, tak się złożyło, że wszyscy zainteresowani byli obecni w Warszawie.

Na mocy umowy podpisanej przez Deutsche Bank z PZU i PZU Życie, Deutsche Bank przejął w 2000 roku na kilka miesięcy kontrolę nad BIG BG. Zaalarmowany przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego wrócił wówczas do kraju z Forum Ekonomicznego w Davos ówczesny doradca prezydenta Marek Belka i członek zarządu BIG BG.

Kilkakrotnie Wieczerzak podkreślał, że różnił się w swoich poglądach z b. prezesem PZU Władysławem Jamrożym. Przekazał np. członkom komisji projekt kontraktu jaki Talone przedstawił Jamrożemu jako prezesowi zarządu PZU. Kontrakt przewidywał stałe roczne wynagrodzenie dla Jamrożego w wysokości 250 tysięcy dolarów rocznie, do tego dochodziło 30 tysięcy dolarów zwrotu kosztów. W  projekcie kontraktu przewidziano także 1-procentowy bonus od zysku netto spółki PZU. Wieczerzak wyjaśnił, że 1 proc. zysku PZU to  było około 1 mln euro. Tym samym potwierdził zeznania Joao Talone, który mówił o propozycji kontraktu dla Jamrożego w wysokości 1 mln dolarówo, a czemu zaprzeczał podczas swoich zeznań przed komisją Jamroży.

Axa wpuszczona w maliny

Wieczerzak nie sądzi, by konsorcjum Eureko i GIG BG zostało z góry wskazane jako wygrany oferent w przetargu, ale widoczne były różne działania wspierające. Zeznał, że w trakcie składania ofert prywatyzacyjnych miał kontakt z jednym z oferentów - francuską firmą Axa, która twierdziła, że na skutek sugestii z ministerstwa skarbu i za pośrednictwem swojego doradcy zmieniła ostateczną ofertę dla PZU zmniejszając cenę za zakup 30 proc. akcji PZU. "Axa dała się wpuścić w maliny, mieli pretensje, że negocjowali co innego a co innego było przedmiotem negocjacji" - posumował.

Klub TV Familijnej

B. prezes PZU Życie podczas przesłuchania opowiadał o udziale grupy PZU w finansowaniu TV Familijnej. Zeznał m.in., że podczas spotkania w Paryżu 11  stycznia 2000 roku z prezesem Eureko Joao Talone była omawiana sprawa TV Familijnej. W spotkaniu udział wzięli także prezes BIG BG Bogusław Kott i prezes PZU Władysław Jamroży.

Wieczerzak mówił też o kontaktach ówczesnego szefa AWS Mariana Krzaklewskiego z prezesem Talone, także o spotkaniu z 11 stycznia, podczas którego "jednym z podstawowych elementów" negocjacji była kwestia inwestycji PZU w TV Familijną. Twierdził, że udział Krzaklewskiego w prywatyzacji PZU był "wysoki", natomiast nie da się określić, jaki miał na nią wpływ.

Wspomniał również, że słyszał o spotkaniu Talone z b. premierem Jerzym Buzkiem. Zeznał, że słyszał o tym spotkaniu od b. ministra skarbu Andrzeja Chronowskiego. Wieczerzak sugerował też, że wpływ na wybór inwestora dla PZU miała katolicka organizacja Opus Dei (z którą są związani m.in. przedstawiciele Eureko) oraz polski episkopat.

Kto za tym stoi

Członkowie "klubu Krakowskiego Przedmieścia", który miał - według Wieczerzaka - wpływ na prywatyzację PZU, to grupa osób wywodzących się z określonej historycznie grupy ludzi związanych ze Szkołą Główną Handlową - jeśli chodzi o wykształcenie, znajomości, związanych z działalnością w strukturach wtedy dogorywającej PZPR lub związanych z nią organizacji młodzieżowych, "która w sposób naturalny przez ostatnie dziesięć lat była skupiona wokół Kancelarii Prezydenta". Potem, już po przesłuchaniu w rozmowie z dziennikarzami do "klubu Krakowskiego Przedmieścia" Wieczerzak zaliczył m.in. premiera Marka Belkę, ministra finansów Mirosława Gronickiego i ministra skarbu Jacka Sochę.

Choć "PZU prywatyzował układ AWS", to długofalowe korzyści odnieśli ludzie z przeciwnej opcji politycznej. Politycy AWS skoncentrowali się na krótkoterminowych celach bądź korzyściach własnych. "Natomiast jeśli chodzi o grupę, która miała osiągnąć z tego tytułu długoterminowe cele, związane z prywatyzacją PZU i która realizuje pewne działania konsekwentnie od pięciu lat, to w tej chwili widzimy to choćby w kwestii dążenia tego rządu do zawarcia ugody z Eureko, wbrew wszelkiej logice prawnej" - powiedział Wieczerzak.

Według niego, układ związany z Kancelarią Prezydenta piastuje urzędy "począwszy od Komisji Papierów Wartościowych poprzez Kancelarię Prezydenta, skończywszy na Narodowym Banku Polskim, pewnych urzędnikach Ministerstwa Finansów, przez urzędy nadzoru ubezpieczeniowego". W KPWiG "od kilkunastu lat istnieje pewien układ stabilnego związku personalnego z określonymi osobami, niezależny od układu politycznego". Sympatie tych osób są jednoznacznie wyrażone przez udział byłego przewodniczącego KPWiG, a obecnie ministra skarbu Jacka Sochy, w obecnym rządzie. "Pan minister Socha nie dostał propozycji uczestniczenia w żadnym z rządów AWS, natomiast dostał propozycję uczestniczenia w rządzie tworzonym przez pana Marka Belkę" - podsumował Wieczerzak.

Jego zdaniem, ktoś zatrudnił firmę doradczą Deloitte-Touche, aby znalazła na niego haki. Jak twierdził, z zeznań pracowników policji przed prokuraturą wynika, że prokuratura, w czasie kiedy był zatrzymany, nie rozważała wydania postanowienia o zatrzymaniu go ani postawieniu mu zarzutów. Mieli oni wiązać jego zatrzymanie z osobistą znajomością między gen. Komendy Głównej Policji Adamem Rapackim, a ówczesnym prezesem Deloitte-Touche nieżyjącym już Lesławem Pagą, pierwszym przewodniczącym KPWiG. Wieczerzak uważa też, że spędził dodatkowy rok w areszcie dlatego, że dysponuje wiedzą o istnieniu zorganizowanej grupy przestępczej, która na przełomie roku 2003-2004 uwłaszczyła się na trzech Narodowych Funduszach Inwestycyjnych (VII, X i XIV).

"Obecny rząd składa się, jeśli nie z członków, to wykonawców bądź sympatyków i współpracowników "klubu Krakowskiego Przedmieścia". Nie ma co ukrywać, że obecny rząd z panem premierem Belką jest rządem prezydenckim" - mówił Wieczerzak dziennikarzom po  posiedzeniu komisji. Do powiązanych z klubem zaliczył ministrów Gronickiego i Sochę. Jego zdaniem, ciężko znaleźć decyzję Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (przez 10 lat jej przewodniczącym był Jacek Socha - PAP), która nie sprzyjałaby członkom "klubu".

Wieczerzak mówił, że do sympatyków "klubu" należał też Leszek Miller, który "ostatnio został w sposób przykładowy i szkolny zniszczony przez ten klub"; do "sympatyków lub członków stowarzyszonych, którzy kiedyś współpracowali, a obecnie są na  czarnej liście, należy też Wiesław Kaczmarek.

Według świadka, "klub" stale zabiega, by mieć wpływy w  organizacjach, które dysponują dużymi funduszami. Jego członkowie chcą mieć coraz większą władzę, wiedzą, że poparcie prezydenta kończy się w tym roku "i trzeba wykreować nowy podmiot, który będzie stanowił oparcie polityczne".

Komisja ma przesłuchać ponownie Wieczerzaka 17 marca. Wieczerzak był prezesem PZU Życie w latach 1998 - 2001. W roku 2001 został zatrzymany i trzy lata spędził w areszcie. Prokuratura zarzuca mu spowodowanie szkód w PZU Życie w wysokości ponad 170 mln zł.

em, pap

Czytaj też: Polityczny Zakład Ubezpieczeń; Pałacowy Zakład Ubezpieczeń

Czytaj także

 0

Czytaj także