Cieszyć się, czy się nie cieszyć?

Cieszyć się, czy się nie cieszyć?

Dodano:   /  Zmieniono: 
W ostatnich dniach napłynęły z Iraku dwie wiadomości - jedna dobra druga zła.
Na przekór przyjętym zwyczajom, najpierw dobra: kilka dni temu Amerykanie przechwycili list "do jordańskiego szejka", czyli szefa Al-Kaidy w Iraku Abu Musaby al-Zarkawiego. Jeden z szeregowych członków organizacji uskarżał się na niskie morale al-Kaidy w Iraku, słabe przygotowanie i ogólny rozgardiasz w jej szeregach. Teraz zła. Trzy dni później irackim Kurdystanem wstrząsnął potężny zamach do którego przyznało się mało znane ugrupowanie ekstremistyczne Armia Obrońców Sunny. Zginęło 60 osób.

Niestety na tym właśnie polega istota al-Kaidy i tej wojny. Baza nie ma jednolitej struktury; jest zlepkiem małych, często kilkuosobowych organizacji terrorystycznych. Dlatego ta wojna - mimo jasno nakreślonego wroga, czyli terroryzmu - jest tak beznadziejnie trudna. Stare kierownictwo Bazy już od dawna jest tylko jej przywództwem symbolicznym, jedynie od czasu do czasu zagrzewającym do walki. Od kilku lat ukrywa się gdzieś w górach na pograniczu Afganistanu i Pakistanu, co jakiś czas wydając oświadczenia publikowane w arabskich mediach. Pierwszą flankę w tej wojnie - w sposób naturalny - przejęły ugrupowania powstające naprędce w Iraku, czy to do porywania zakładników, czy też do wysadzania się w powietrze. Stąd zresztą kariera Zarkawiego, który na początku przecież nie miał najlepszych relacji z bin Ladenem. Dopiero jego "sukcesy" sprawiły, że został namaszczony na szefa al-Kaidy w Iraku.

Oczywiście to bardzo dobrze, że w międzyczasie Amerykanom udało się pojmać Nr. 3 w organizacji. Pytanie tylko, na ile jest to czynna postać, będąca w stanie kierować dżihadem i na ile jego schwytanie jest wynikiem "układów" wewnątrz pakistańskiego wywiadu. Wielu ekspertów jest przekonanych, że gdyby ów wywiad chciał, dawno złapałby liderów al-Kaidy.

Faktem niezaprzeczalnym jest także to, że od zaprzysiężenia irackiego rządu w zamachach zginęło 200 osób. To oznacza, że albo należy zmienić strategię wojny, albo stworzyć strategię wyjścia.

Grzegorz Sadowski