Silny senator, słabe państwo

Silny senator, słabe państwo

Po raz kolejny ochroniarze należących do Henryka Stokłosy firm bezprawnie pozbawiają wolności dziennikarzy: w 2004 r. w podobny sposób przetrzymywali ekipę Telewizji Polskiej. Przypadek Henryka Stokłosy najbardziej świadczy o słabości polskiego państwa, które nie jest w stanie wyegzekwować przestrzegania prawa nawet gdy dochodzi do tak jaskrawych przykładów jego łamania.
Senator Stokłosa - jeden z najbogatszych ludzi w Polsce - właściciel zakładów mięsnych Farmutil daje pracę tysiącom osób. Przez to wydaje mu się, że ma prawo zachowywać się wobec nich niczym feudalny władca.

Ludzie Stokłosy sami wymierzają "sprawiedliwość" złapanym złodziejom: leją ich pasami, rozbierają do naga a nawet strzelają do uciekających z broni myśliwskiej. Senator surowy jest wobec tych, którzy naruszają jego własność. Tymczasem należąca do Stokłosy oczyszczalnia ścieków roztacza w okolicy taki fetor, że turyści omijają ją szerokim łukiem. A mieszkańcy tracą możliwość zarobienia na nich. Praca w firmach Stokłosy pozostaje jedynym wyjściem.

Skargi na zachowanie ludzi pracujących dla senatora Stokłosy są przez prokuraturę ignorowane, co utwierdza okolicznych mieszkańców w przekonaniu, że ten kto ma w Polsce pieniądze stoi ponad prawem.

Aleksander Piński

Czytaj także

 0