Rachunek za ocieplenie

Rachunek za ocieplenie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Właściwie mamy „pozamiatane”. Pętla gazowa wokół Polski się zaciska, dywersyfikacja z Kataru jest tak samo prawdopodobna jak inwestor polskich stoczni, jesteśmy zadłużeni po uszy albo i dalej. Na dodatek, jak słusznie napisał redaktor Janecki, Polska nareszcie skorzystała z okazji by siedzieć cicho, dzięki czemu nasz premier pojechał do Brukseli „robić za paprotkę”, a jako że ludzie lubią dekoracje , szczególnie przed świętami zwanymi do niedawna Bożym Narodzeniem, naszą delegację przyjęto jak na stroik przystało. Cała nadzieja w hakerach
Mały Jasio wstał z kolanek, ścisnął w piąstki małe dłonie
mówiąc „ proszę koleżanek, kurcze, ktoś nas tutaj robi w konia”
Ten tekst Wojciecha Młynarskiego powraca do mnie natrętnie, gdy czytam doniesienia z wielkiego świata, z Brukseli i okolic.

Władze Unii wybrały się same, bez naszego udziału i głosu. Najważniejsze stanowiska otrzymali ludzie bez właściwości, za to z lewacką przeszłością. Żaden z poważnych, znanych polityków nie przeszedł w tym castingu. Przepadły kandydatury takich osobistości jak: Jose Maria Aznar ,Holender Jan Peter Balkenende czy Jean-Claude Juncker z Luxemburga . Przewodniczącym Rady Unii został zupełnie nieznany szerszej publiczności były premier Belgii Herman Van Rompuy, a szefową dyplomacji Catherine Ashton .

Wybór tej ostatniej obala mit jakoby kobiecie w karierze pomagała uroda, a i pan przewodniczący nie potwierdza zasady, że wielkość polityka mierzy się w centymetrach. Tak więc mamy dwie niekonwencjonalne postaci, o których dowiadujemy się coraz więcej. Pani baronessa Ashton( odkąd gwiazdy rocka uzyskały szlachectwo w UK, powodem nobilitacji może być wszystko), jak donoszą brytyjskie media ma za sobą lewacką przeszłość i w latach '70 i '80 należała do komunizujących ruchów na rzecz rozbrojenia. Są to te same korzenie ideologiczne, z których nieco wcześniej wywodziła się osławiona niemiecka dziennikarka, a później terrorystka, Ulrike Meinhoff. Ich wspólną właściwością było to , że były finansowane przez KGB, w przypadku pani Meihoff via Stasi.

Tymczasem, pan prezydent Van Rompuy 12.XI. czyli mniej więcej w przeddzień wyboru, zjadł był obiad. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo chłopina szczupły, gdyby nie okoliczności.

Obiad odbył się na przedmieściach Brukseli, dokładnie w Val Duchesse, a przy posiłku towarzyszyła panu Rompuyowi grupa przemysłowców, były i wciąż aktywny Sekretarz Stanu USA, Henry Kissinger i co najważniejsze prezes klubu Bildenberg, Etienne Davignon.Tego, kto płacił rachunek, możemy się tylko domyślać. Podczas obiadku belgijski premier miał się zdeklarować, co do wizji finansowania opieki socjalnej w krajach Unii. Według jego opinii najlepszym, nowym źródłem pozyskiwania środków na ten cel mają być wysokie opłaty za działanie na szkodę klimatu , bo system tak zwanych „green taxes” nie sprawdził się w stopniu wystarczającym.

Co prawda pojawiły się głosy, o niestosowności takich wypowiedzi w zamkniętym, nieformalnym gronie. Kraje niechętnie odnoszące się do idei federacji , takie jak Wielka Brytania czy Dania zaprotestowały przeciwko tym deklaracjom w obawie, o przyszła wspólną politykę gospodarczą i fiskalną Unii, na którą nowy prezydent będzie miał niemały wpływ. Od niego w dużej mierze będą zależały te sprawy w sfederalizowanej wspólnocie , pozbawionej nie tylko granic, ale także flag i symboli narodowych. Protest przeszedł bez skutku.

W tym kontekście zupełnie klarownie przestawiają się intencje wpływowych kręgów zatroskanych o zmiany klimatu na naszej planecie. Należą do nich tak znakomite rody jak: Rothschildowie,czy Rockefellerowie.

Żyjemy w dobie rozwoju, internetu coraz więcej informacji skrzętnie skrywanych przed opinią publiczną wycieka na zewnątrz. Na szczęście są na świecie hakerzy. Oni to przypuścili atak na uniwersyteckie serwery placówki we wschodniej Anglii specjalizującej się w tematyce globalnego ocieplenia klimatu. Ściągnęli dane , w tym kilka tysięcy maili i dokumentów, w których „uczeni” bez nadmiernego skrępowania wymieniali uwagi kwestionujące prawdziwość oficjalnych wyników badań, a także w mało elegancki sposób wyrażali się o naukowcach negujących powszechnie panującą doktrynę.

Może się okazać, że cały misterny plan wyciągnięcia z naszych kieszeni niemałych pieniędzy w celu sfinansowania kolejnej utopijnej wizji świata, może ulec komplikacji. Jeśli tak się stanie, to nie będzie to zasługa polityków, ani dyplomatów ze szczególnym uwzględnieniem naszego rządu dbającego o ocieplenie wizerunku Polski za granicą. Stanie się tak za sprawą , jak to się kiedyś wyrazić miała redaktor Ewa Milewicz, hołoty gardłującej w internecie.

Dla zainteresowanych podaję źródło:
http://euobserver.com/843/28993

Czytaj także