Nienasyceni

Dodano:   /  Zmieniono: 
W Polsce apetyt urzędników centralnych na powierzchnie biurowe nieustannie rośnie. W gminach więcej zdrowego rozsądku i mniej Parkinsona.
Prędzej padnie demokracja, niż państwowi urzędnicy uznają, że są biurowce, które można by sprzedać. Nowa siedziba Zakładu Ubezpieczeń Społecznych będzie kosztować 113 milionów złotych. Centrala i ośrodek obliczeniowy zająć mają 25 tysięcy mkw. w dwóch nowych budynkach na warszawskim Żoliborzu. Ten jednak, komu wydaje się, że w związku z tą inwestycją ZUS opuści dotychczasową centralę przy Czerniakowskiej - jest w błędzie. To byłoby niezgodne z filozofią, według której państwowe instytucje gospodarują swymi nieruchomościami. Wchłoną każdą przestrzeń, do której można się wprowadzić, nie oddadzą żadnej.

W przyrodzie nic nie ginie
Sprzedaż nieruchomości skarbu państwa nie jest w Polsce tak prosta jak w Niemczech. Zrobić może to wyłącznie starosta, bo to on w imieniu skarbu państwa zarządza jego mieniem. Państwowy budynek może jednak trafić pod młotek tylko wtedy, gdy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie znajdzie na niego chętnych wśród urzędów i instytucji wymienionych w art. 60 ustawy o gospodarce nieruchomościami (patrz ramka). A takie sytuacje w przypadku obiektów biurowych zdarzają się niezwykle rzadko.
- Zapotrzebowanie na nowe budynki jest przeogromne i nienasycone - przyznaje Katarzyna Chojnacka, naczelnik wydziału gospodarowania nieruchomościami organów państwowych w MSWiA. To do jej biura wpływają wnioski od urzędników o nowe powierzchnie. - Najczęściej muszę odmawiać - mówi Chojnacka. - Tłumaczę wszystkim, że nie mam, więc nie dam. Nie jestem w stanie szukać dla urzędów pustych budynków, niech próbują na własną rękę.
Urząd, który nie może się doczekać prezentu z MSWiA, musi wynajmować biura na wolnym rynku. Tak robi np. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, pierwsza na liście oczekujących. - Mieścimy się w trzech różnych miejscach, przy czym tylko jeden z budynków, o powierzchni 372 mkw., należy do skarbu państwa - mówi rzeczniczka KRRiTV Dorota Jasłowska. Krążenie członków Rady między naszymi siedzibami pochłania ogromne pieniądze. Od kilku lat przygotowujemy się do budowy nowej siedziby. Jeśli dostaniemy powierzchnię biurową od MSWiA, budynek przy Sobieskiego opuścimy.
Katarzyna Chojnacka nie ma wątpliwości: pałacyk przy Sobieskiego szybko znajdzie nowego gospodarza.
Nieustający apetyt na kolejne budynki trudno zrozumieć w sytuacji, gdy od kilku lat rząd zapowiada ograniczanie biurokracji. Łatwiej - gdy przyjrzymy się bliżej temu, jak faktycznie w 2002 roku wyglądało szumnie zapowiadane likwidowanie niektórych urzędów. Formalnie znikały, ale w rzeczywistości ich pracownicy przychodzili do pracy jak gdyby nigdy nic, siadali przy tych samych biurkach, co dzień wcześniej, robili też to samo i tylko w przerwie na papierosa przyglądali się z kolegami nowym tablicom, które zawisły na ich budynkach. - Urzędy znikały, ale zadania ktoś musiał wykonywać - mówi Chojnacka. Efekt jest taki, że w ciągu ostatnich kilku lat nie zdarzyło się jeszcze, by po którymkolwiek zlikwidowanym urzędzie pozostał pusty budynek.
MSWiA nie prowadzi statystyk, jaką powierzchnię biurową należącą do skarbu państwa zajmują centralne urzędy i instytucje. Ostatnie dane na ten temat pochodzą z końca 2001 roku. Wówczas państwowe jednostki zajmowały 754 tys. mkw. powierzchni użytkowej. Rok wcześniej - 734 tys. mkw. - Podejrzewam, że ta rosnąca tendencja się utrzymała - mówi Chojnacka. Identycznie było z urzędami wojewódzkimi - z 334 tys. mkw. w ciągu 2001 roku rozrosły się do 369 tys. mkw. (dla porównania - Pałac Kultury i Nauki ma 123 tys. mkw.). Chętni znajdą się niemal na wszystko. - Gdy okazało się, że Służba Cywilna nie jest w stanie zaopiekować się przekazanym jej w zarząd ośrodkiem wypoczynkowym, chętnie zajęło go wojsko - mówi Chojnacka.
Instytucje i urzędy nie wymienione w art. 60 ustawy o gospodarce nieruchomościami muszą radzić sobie samodzielnie - kupić, wynająć lub wybudować nową siedzibę. Tę ostatnią drogę wybrał ZUS. Tę pierwszą - Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która zajęła część Babka Tower. Urząd Lotnictwa Cywilnego, który przez lata użytkował część budynku Ministerstwa Infrastruktury, przeniósł się do prywatnych biurowców przy Żelaznej i Łuckiej. Z 2894 mkw. przeniósł się na 4369 mkw. Katarzyna Krasnodębska z ULC zapewnia jednak, że koszty dzierżawy 1 m2 zmniejszyły się, bo Ministerstwo Infrastruktury pobierało od ULC normalne opłaty, choć mogło użyczyć pomieszczeń bezpłatnie.
W tych nielicznych przypadkach, gdy nieruchomości nie wzbudzają zainteresowania państwowych urzędów i instytucji, zgodnie z prawem Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przekazuje je do zasobów skarbu państwa - gospodarowanie nimi przejmują starostowie. - Staramy się do tego nie dopuszczać - przyznaje bez ogródek Katarzyna Chojnacka. - Zazwyczaj do starostów trafiają budynki niekorzystnie położone lub też w bardzo złym stanie technicznym.

Prosektorium sprzedam
Skutek tego jest taki, że sprzedaż publicznego mienia to od kilkunastu lat domena samorządowców. I choć też nie są oni wolni od biurokratycznych pokus (wystarczy obejrzeć wystawione w Warszawie ratusze poszczególnych dzielnic), to udowodnili, że sprzedaż majątku może być sposobem na załatanie budżetowych dziur. - W moim przekonaniu samorządy gospodarują swym mieniem dużo rozsądniej niż Warszawka - mówi dyrektor biura Związku Miast Polskich Andrzej Porowski. - Mamy ograniczone budżety, musimy więc oszczędzać. Często z powodów finansowych zatrudniamy mniej urzędników, niż powinniśmy.
Samorządowcy starają się znaleźć chętnych na wszystko. W grę wchodzą zarówno nieruchomości skomunalizowane w 1990 r., gdy powstały gminy, jak i te przejęte w 1999 roku po reformie administracyjnej. - Bardzo często dzięki wyprzedaży mienia samorządy ratowały się przed nadmiernym zadłużeniem - mówi Porowski. - Tego nam zazdrościli samorządowcy z Zachodu, bo oni nie dostawali takich prezentów.
Wśród ofert samorządowców można znaleźć zarówno dość typowe - jak sprzedaż budynków mieszkalnych przez zarząd województwa pomorskiego, jak i dość oryginalne - zarząd Wałbrzycha szuka np. chętnego na niedokończone prosektorium.
Zaledwie przed miesiącem Wrocław zarobił 3,25 mln zł na sprzedaży lokalu o powierzchni 93 mkw. położonego w rynku. Ponad 800 tys. złotych zyskały władze Kielc, pozbywając się ośrodka wypoczynkowego nad pobliskim zalewem. Jaworzno w ubiegłym roku znalazło nabywców 639 mieszkań, zyskując dzięki temu 1,4 mln zł. Takich przykładów są tysiące.
Dokładnych danych na temat liczby i wartości transakcji prywatyzacyjnych nie ma. Samorządowcy od kilku lat zwracają jednak uwagę, że źródło wysycha. - Z jednej strony to efekt przeróżnych pomysłów uwłaszczeniowych rządu, który chętnie rozdaje różnym grupom społecznym naszą własność. Z drugiej jednak - dowód na to, że szansa została wykorzystana - mówi Porowski.

Dla nich biura za darmo
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przekazuje w trwały zarząd nieruchomości należące do skarbu państwa tylko na cele statutowe następującym urzędom i instytucjom:
Kancelarii Sejmu, Kancelarii Senatu, Kancelarii Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Trybunałowi Konstytucyjnemu, Rzecznikowi Praw Obywatelskich, Sądowi Najwyższemu, Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu i innym sądom administracyjnym, Najwyższej Izbie Kontroli, Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, Krajowemu Biuru Wyborczemu, Państwowej Inspekcji Pracy oraz ministerstwom, urzędom centralnym i urzędom wojewódzkim.

Chętni na nowe powierzchnie biurowe
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji - 3500 m2
Rządowe Centrum Legislacji - 2000 m2
Ministerstwo Gospodarki i Pracy - 2000 m2
Urząd Transportu Kolejowego - 1200 m2

O powierzchnie biurowe wnioskują również: Krajowe Biuro Wyborcze, Krajowa Rada Sądownictwa, Naczelny Sąd Administracyjny, Urząd Komitetu Integracji Europejskiej, Naczelna Dyrekcja Lasów Państwowych, Archiwum Państwowe.
Źródło: MSWiA

Tak rośnie hydra
Gdy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji
w 1993 roku zaczynała działalność, zatrudniała kilkanaście osób do obsługi biura. Dziś pracuje tam 161 osób. Z kolei zatrudnienie w administracji państwowej wzrosło ze 135 tys. w 2000 r. do ponad 157 tysięcy obecnie.