Mglisty koniec monopolu

Mglisty koniec monopolu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Liberalizacja rynku gazu nie zachwieje pozycją PGNiG, ale  spółka profilaktycznie zdecydowała się na restrukturyzację zatrudnienia.
Wolny handel gazem pozostaje na papierze. W najbliższych miesiącach pozycja PGNiG pozostanie niezagrożona

Uwolnienie rynku gazu powinno oznaczać dla Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa wojnę o utrzymanie pozycji. Wygląda jednak na to, że w najlepszym razie dojdzie do czegoś w rodzaju potyczki. Już wiadomo, że najwięksi odbiorcy, dla których kluczową sprawą jest stabilność dostaw, nie zaryzykują dużych zamówień u niesprawdzonych i małych dostawców, a na gaz z Zachodu, chociażby od Gaz de France, nie będzie ich po prostu stać.
Poza tym długi klientów wobec PGNiG sięgają miliarda złotych i tylko od dobrej woli gazowego monopolisty zależy, czy z dnia na dzień nie postawi wierzytelności w stan wymagalności. Pozostaje jeszcze sprawa stanu technicznego linii przesyłowych, do których nie można już wtłoczyć więcej gazu. Paliwo z Tarnowa do Częstochowy płynie przez Warszawę, bo krótsze połączenia są niewydolne.
Miesiąc po prawnej liberalizacji rynku gazowego koniec monopolu PGNiG jawi się więc mgliście.
Może dlatego nerwowość, jaką wykazują niektórzy pracownicy Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, nie ma nic wspólnego z uwolnieniem rynku, tylko z trwającą w spółce restrukturyzacją. Dwa tysiące pracowników przechodzi do operatora systemu przesyłowego, a kilkadziesiąt osób z warszawskiej centrali i kilkaset w kraju już szuka sobie nowego zajęcia. W tym konkretnym wypadku zarząd jest konsekwentny. Nie wróży to nic dobrego utrzymywanym przez PGNiG lokalnym klubom sportowym, na które firma wydaje krocie (między innymi 2 mln zł kosztowały siatkarki Nafty Gazu Piła). Wydatek ten nie przynosi firmie zauważalnych korzyści marketingowych. Wzorem niemieckiej firmy Ruhrgas także PGNiG rok temu chciało zainwestować w skoki narciarskie. Polski Związek Narciarski jednak odmówił, bo chętnych było zbyt wielu.
Wizerunku PGNiG nie poprawiło wydanie setek tysięcy złotych na strategię handlową opracowaną przez McKinseya. Sens biznesowy kampanii reklamowej marki Gaz Ziemny też jest wątpliwy.
Wizerunek gazowego potentata ma odmienić nowe logo, podobnie jak orzeł zmienił oblicze Orlenu. Na razie znak firmowy PGNiG przypomina godło NRD.
Wpływ, jaki sytuacja polityczna ma na kondycję spółek skarbu państwa, widać chociażby po ślimaczącej się od miesięcy prywatyzacji firmy. Urynkowienie PGNiG opóźnia każda zmiana personalna w Ministerstwie Skarbu Państwa.
Co ciekawe, równie duży wpływ na kondycję PGNiG ma pogoda. Spadek lub wzrost rocznej temperatury o 2 stopnie wywołuje wahania przychodów samej tylko Mazowieckiej Spółki Gazownictwa o 120 mln zł.
Polityczna prognoza pogody dla PGNiG na najbliższe miesiące przewiduje w najlepszym wypadku utrzymanie w spółce status quo. Sam prezes przyznaje, że chciałby wytrwać na stanowisku do upublicznienia firmy. Oby tylko zima była mroźna.