Swą narodową walutę Amerykanie zawdzięczają brakowi wystarczającego zainteresowania seksem ze strony jednego z Jagiellonów
Dla wielu starszych osób przyzwyczajonych do przechowywania przynajmniej części swych oszczędności w amerykańskich dolarach minione cztery lata były okresem wielkiego rozczarowania. Dokładnie 23 października minęła czwarta rocznica ustanowienia przez dolara rekordowo wysokiego kursu względem polskiej waluty (4,70 złotego). W tym czasie jego kurs spadł o 28 proc., do najniższego od siedmiu lat poziomu - 3,38 zł w połowie października. W ostatnich czterech latach tempo inflacji w USA i Polsce mierzone zmianami wskaźników cen detalicznych było zbliżone (ok. 11,2 proc. w Polsce, 9,3 proc. w USA). Za złotym przemawiała jednak przede wszystkim różnica poziomu stóp procentowych, która - dla stóp banków centralnych - wahała się od 13,5 do 4 proc. na korzyść polskiej waluty. Na załamanie kursu PLN/USD oprócz wzmocnienia złotego wpłynął przede wszystkim spadek ceny dolara o jedną czwartą względem innych głównych walut. Na jego zagrożoną w długim terminie pozycję wskazuje m.in. astronomiczny deficyt obrotów bieżących USA (570 mld dol. rocznie!).
O ile siła złotego względem dolara może zadziwiać, o tyle w ujęciu bezwzględnym dolar amerykański jest walutą raczej słabą: od czasu powstania Rezerwy Federalnej w 1913 roku stracił już ok. 95 proc. swej siły nabywczej. Swoją dobrą reputację zawdzięcza głównie temu, że, po pierwsze, większość innych walut świata jest jeszcze gorsza, a po drugie, USA wykazały w minionym stuleciu wielki talent do wygrywania wojen.
Nawiasem mówiąc, pierwsze dolary USA były emitowane na bazie srebrnych dolarów hiszpańskich. Samo słowo "dolar" jest zaś zniekształceniem słowa "talar", które wywodzi się od końcówki nazwy miejscowości Sankt Joachimsthal ("tal" to po niemiecku "dolina"), czyli czeskiego Jachymova, gdzie od 1518 roku do bicia srebrnych monet zaczęto wykorzystywać wynalezione pod koniec XV wieku urządzenie. Królami Czech i Węgier byli wtedy Władysław II Jagiellończyk, a następnie jego syn Ludwik Jagiellończyk. Bezpotomna śmierć tego ostatniego spowodowała jednak przejęcie korony Czech i Węgier przez dynastię Habsburgów, wraz z którymi thalar/talar/dolar trafił do Hiszpanii, a potem do hiszpańskiej Ameryki i wreszcie do USA. I pomyśleć tylko, iż Amerykanie zawdzięczają swą narodową walutę li tylko nadmiernej skłonności do brawury i brakowi wystarczającego zainteresowania seksem (czy też płodności) ze strony jednego z Jagiellonów!
Wracając jednak do teraźniejszości, wypada się zastanowić, czy ostatnia słabość dolara nie jest aby przesadna i jak zakupy dolarów podczas obecnej promocji rokują na przyszłość. Pierwsze w miarę dobre przybliżenie "uzasadnionego" poziomu kursu PLN/USD można uzyskać, uwzględniając roczne zmiany dynamiki podaży pieniądza w USA i Polsce oraz dynamikę różnicy poziomu stóp procentowych. Taki model sugeruje raczej lekką deprecjację złotego w skali roku, co pozwala szacować fair value dolara w najbliższych miesiącach bliższą raczej 4 PLN niż obecnemu kursowi. Po drugie, obecna fala bessy dolara jest już najdłuższą z tych, które występowały od czasu przejścia światowego systemu walutowego na system kursów płynnych na początku lat 70. Po trzecie, od dawna można było oczekiwać, że obawy rynku o losy dolara powinny kulminować w okolicach listopadowych wyborów prezydenckich w USA, szczególnie jeśli ich zwycięzcą okaże się cechujący się kosztownym imperialnym zacięciem dotychczasowy lokator Białego Domu. I po czwarte, można spekulować, że analogicznie siła złotego nie dotrwa do przyszłorocznych wyborów w naszym kraju.
Tak więc rok 2005 rokiem dolara.
O ile siła złotego względem dolara może zadziwiać, o tyle w ujęciu bezwzględnym dolar amerykański jest walutą raczej słabą: od czasu powstania Rezerwy Federalnej w 1913 roku stracił już ok. 95 proc. swej siły nabywczej. Swoją dobrą reputację zawdzięcza głównie temu, że, po pierwsze, większość innych walut świata jest jeszcze gorsza, a po drugie, USA wykazały w minionym stuleciu wielki talent do wygrywania wojen.
Nawiasem mówiąc, pierwsze dolary USA były emitowane na bazie srebrnych dolarów hiszpańskich. Samo słowo "dolar" jest zaś zniekształceniem słowa "talar", które wywodzi się od końcówki nazwy miejscowości Sankt Joachimsthal ("tal" to po niemiecku "dolina"), czyli czeskiego Jachymova, gdzie od 1518 roku do bicia srebrnych monet zaczęto wykorzystywać wynalezione pod koniec XV wieku urządzenie. Królami Czech i Węgier byli wtedy Władysław II Jagiellończyk, a następnie jego syn Ludwik Jagiellończyk. Bezpotomna śmierć tego ostatniego spowodowała jednak przejęcie korony Czech i Węgier przez dynastię Habsburgów, wraz z którymi thalar/talar/dolar trafił do Hiszpanii, a potem do hiszpańskiej Ameryki i wreszcie do USA. I pomyśleć tylko, iż Amerykanie zawdzięczają swą narodową walutę li tylko nadmiernej skłonności do brawury i brakowi wystarczającego zainteresowania seksem (czy też płodności) ze strony jednego z Jagiellonów!
Wracając jednak do teraźniejszości, wypada się zastanowić, czy ostatnia słabość dolara nie jest aby przesadna i jak zakupy dolarów podczas obecnej promocji rokują na przyszłość. Pierwsze w miarę dobre przybliżenie "uzasadnionego" poziomu kursu PLN/USD można uzyskać, uwzględniając roczne zmiany dynamiki podaży pieniądza w USA i Polsce oraz dynamikę różnicy poziomu stóp procentowych. Taki model sugeruje raczej lekką deprecjację złotego w skali roku, co pozwala szacować fair value dolara w najbliższych miesiącach bliższą raczej 4 PLN niż obecnemu kursowi. Po drugie, obecna fala bessy dolara jest już najdłuższą z tych, które występowały od czasu przejścia światowego systemu walutowego na system kursów płynnych na początku lat 70. Po trzecie, od dawna można było oczekiwać, że obawy rynku o losy dolara powinny kulminować w okolicach listopadowych wyborów prezydenckich w USA, szczególnie jeśli ich zwycięzcą okaże się cechujący się kosztownym imperialnym zacięciem dotychczasowy lokator Białego Domu. I po czwarte, można spekulować, że analogicznie siła złotego nie dotrwa do przyszłorocznych wyborów w naszym kraju.
Tak więc rok 2005 rokiem dolara.