Czarne, białe i różowe

Czarne, białe i różowe

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ucieszyłem się. Okazało się, że wśród szefów 1000 największych polskich firm jest 40 kobiet (Strategia jest rodzaju żeńskiego, s. 24), a na liście Global 500 Fortune są już tylko trzy, bo Carleton S. Fiorinę właśnie zmuszono do odejścia (Czy ktoś uratuje HP, s. 16). Nazwiska 39 pań wymieniamy na naszej liście, nazwisko 40., szefowej spółki Kwitnąca, jej właściciel - firma Leclerc... - utajniła. Mniejsza z Leclerkiem, a także z Newsweekiem, który akurat w tym tygodniu napisał, że kobiety w Polsce, awansując, natrafiają na tzw. szklany sufit(?), a rolę kobiet doceniają tylko globalne koncerny. Reprezentacja pań prezesów nawet w takich branżach jak energetyka czy paliwa pokazuje, że ich kompetencje są coraz częściej doceniane przez właścicieli i rady nadzorcze. Co nie oznacza, że jest to zjawisko powszechne.
John Barrymore, znany aktor i przystojniak, powiedział, że niezawodnym sposobem na walkę z kobietą jest kapelusz. "Złap go i uciekaj" - wyjaśnił. Szefowie konkurencyjnych firm nie poddają się. Za kilka miesięcy, gdy będą znane wyniki za 2004 rok, sprawdzimy, jak sobie dają radę.
Tak jak artykuł o paniach cieszy, tak samo porusza materiał Przyjmą każdą ofertę (s. 14). Wielu posłów o mniej lub bardziej znanych nazwiskach ma umiarkowane szanse na znalezienie pracy, jeśli nie zostaną ponownie wybrani do parlamentu. Jak wynika z ocen head hunterów, przyczyna jest na ogół prozaiczna: posłowie niewiele potrafią. Retoryczne pozostaje pytanie, czy ktoś, kto niewiele umie, powinien rządzić krajem. Z kolei ci, co umieją, w politycznych i biznesowych grach stracili reputacje i nazwiska.
Więc lepiej wróćmy do kobiet. Bożena Łopacka, kobieta nazywana bez sensu przez bardziej rozemocjonowanych dziennikarzy nowym Wałęsą, procesuje się z jedną z największych firm działających w Polsce. Ona rzuciła wyzwanie, dziennikarze rzucili się na nią, zapominając, że istnieje druga strona sporu. W tym numerze racje spółki Jeronimo Martins Dystrybucja, właściciela sieci Biedronka, przedstawia jej szef Pedro Silva (s. 53). Niewątpliwie nie jest on bohaterem naszego romansu. Nie jest też specjalnie przekonujący, bo widać, że dopiero co wyszli z jego gabinetu prawnicy uczący go, co wolno, a czego nie wolno powiedzieć. Pokazuje twarz, która nie jest ani sympatyczna, ani antypatyczna - ot, twarz zawodowego menedżera. Wolimy więc panie. Ale przynajmniej daliśmy mu szansę. Świat nie jest nigdy czarno-biały, choć taka akurat panuje moda w mediach.