Spróbowaliśmy pro domo sua sporządzić listę wybitnych pod względem zawodowym, a równocześnie powszechnie szanowanych polskich biznesmenów. Ciężka sprawa. Najpierw okazało się, że nie tak łatwo wskazać menedżerów idących od sukcesu do sukcesu. Istnieje też pewien problem z szacunkiem: otóż uczciwi profilaktycznie wolą pozostać w ukryciu. W efekcie bohaterami masowej wyobraźni nie są polscy Michael Dell czy Richard Branson, lecz konsekwentnie w mediach przedstawiani jako biznesmeni kandydat na zleceniodawcę zabójstwa Mazur, podejrzany Wieczerzak, łapówkarz Dochnal i naftowy baron, niejaki Grochulski. Słowem dream team przedsiębiorczości (Zgniła twarz biznesu, s. 12).
Najpewniejszą drogą do bycia biednym jest być uczciwym - twierdził cynicznie Napoleon. Nie jest to pogląd odosobniony. Realiści zauważają, że uczciwość nie zawsze popłaca, jakoś trzeba żyć, konkurencja wymusza nieczyste reguły gry etc. Po drugiej stronie targowiska opinii skupili się fundamentaliści. By przeciwstawić cesarzowi prezydenta, zacytujmy Herberta Hoovera, który twierdził, że "żadna postać publiczna nie może być troszeczkę nieuczciwa. Jest albo, albo. Nie ma ziemi niczyjej między uczciwością i nieuczciwością".
Opublikowany we wtorek raport Ministerstwa Gospodarki i Banku Światowego podaje, że wśród barier administracyjnych dla rozwoju przedsiębiorczości na pierwszych miejscach w Polsce są przestępczość i korupcja. Przy czym korupcja to dziś już nie staromodne łapówki, lecz networking w postaci nieformalnych układów z urzędnikami, organizatorami przetargów itd. To kwestie o różnym ciężarze gatunkowym, ale mają punkt wspólny. Przecież żeby ktoś mógł wziąć, ktoś musi dać. Do zaprzyjaźniania się i uzyskiwania przewagi konkurencyjnej za pomocą nieformalnych układów też potrzebnych jest dwóch partnerów. Tym drugim jest przedsiębiorca. Granica między koleżeńską pomocą a wspieraniem znajomych dostawców - wbrew obiektywnemu interesowi kupującego i wolnej konkurencji - jest cienka. Milczenie w tej sprawie środowiskowych autorytetów to błąd. A może takie nie istnieją?
Na szczęście doniesienia z pierwszych stron gazet nie opisują całej rzeczywistości. Przedsiębiorcy w tysiącach firm byli, są i będą uczciwi. Ciężką pracą dochodzą do sukcesów. Z każdym rokiem łatwiej tworzyć nam będzie listę powszechnie szanowanych biznesmenów. Taką mamy nadzieję przed wiosennymi świętami.
Najpewniejszą drogą do bycia biednym jest być uczciwym - twierdził cynicznie Napoleon. Nie jest to pogląd odosobniony. Realiści zauważają, że uczciwość nie zawsze popłaca, jakoś trzeba żyć, konkurencja wymusza nieczyste reguły gry etc. Po drugiej stronie targowiska opinii skupili się fundamentaliści. By przeciwstawić cesarzowi prezydenta, zacytujmy Herberta Hoovera, który twierdził, że "żadna postać publiczna nie może być troszeczkę nieuczciwa. Jest albo, albo. Nie ma ziemi niczyjej między uczciwością i nieuczciwością".
Opublikowany we wtorek raport Ministerstwa Gospodarki i Banku Światowego podaje, że wśród barier administracyjnych dla rozwoju przedsiębiorczości na pierwszych miejscach w Polsce są przestępczość i korupcja. Przy czym korupcja to dziś już nie staromodne łapówki, lecz networking w postaci nieformalnych układów z urzędnikami, organizatorami przetargów itd. To kwestie o różnym ciężarze gatunkowym, ale mają punkt wspólny. Przecież żeby ktoś mógł wziąć, ktoś musi dać. Do zaprzyjaźniania się i uzyskiwania przewagi konkurencyjnej za pomocą nieformalnych układów też potrzebnych jest dwóch partnerów. Tym drugim jest przedsiębiorca. Granica między koleżeńską pomocą a wspieraniem znajomych dostawców - wbrew obiektywnemu interesowi kupującego i wolnej konkurencji - jest cienka. Milczenie w tej sprawie środowiskowych autorytetów to błąd. A może takie nie istnieją?
Na szczęście doniesienia z pierwszych stron gazet nie opisują całej rzeczywistości. Przedsiębiorcy w tysiącach firm byli, są i będą uczciwi. Ciężką pracą dochodzą do sukcesów. Z każdym rokiem łatwiej tworzyć nam będzie listę powszechnie szanowanych biznesmenów. Taką mamy nadzieję przed wiosennymi świętami.