Wierzę, że sąd "oceni bolesną prawdę"

Wierzę, że sąd "oceni bolesną prawdę"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Gen. Wojciech Jaruzelski, któremu Instytut Pamięci Narodowej postawił dwa zarzuty związane z wprowadzeniem w 1981 r. w Polsce stanu wojennego, odrzuca je i liczy, że "niezawisły sąd będzie potrafił ocenić bolesną prawdę".
W rozmowie wyemitowanej w TVP3 Jaruzelski mówił, że został tylko zapoznany przez IPN z treścią zarzutu, a wkrótce - jak zapowiedziano - dostanie jego obszerne pisemne uzasadnienie. Generał zapowiedział, że złoży wyjaśnienia ok. 10 maja, na kolejnym przesłuchaniu.

Jego zdaniem, jeśli dojdzie do procesu, będzie to "sąd moralny" nad "tymi w mundurach i bez mundurów" oraz "milionami, którzy poparli stan wojenny", a jak powiedział, szczególnie leży mu na sercu dobre imię Wojska Polskiego, które realizowało stan wojenny, czyniło "z pełną świadomością, że broni społeczeństwa". O jego wprowadzeniu w 1981 r. mówi, że "ta decyzja była okaleczeniem, ale i ocaleniem" państwa polskiego.

Pytany, czy ma wyrzuty sumienia w związku z tą decyzją, Jaruzelski mówił, że z upływem czasu i  doświadczenia życiowego, utwierdza się w przekonaniu, że była ona słuszna. Przekonuje go o tym dodatkowo dokumentacja, która była m.in. gromadzona przez sejmową komisję odpowiedzialności konstytucyjnej (w 1996 r. Sejm zdominowany przez SLD umorzył postępowanie wobec Jaruzelskiego podzielając opinię komisji, że  wprowadzenie stanu wojennego było "wyższą koniecznością").

Jaruzelski, odpowiadając na pytanie, czy IPN działa w jego sprawie na "zamówienie polityczne" odparł, że nie ma "prawa ani formalnych podstaw", by formułować takie sądy. "Ale mogę mówić o  klimacie i dość czytelnych układach personalnych w IPN" - dodał, nie rozwijając tej wypowiedzi.

"Wierzę, że w państwie prawnym zadecyduje prawo - jeśli nie na  etapie śledztwa, to na etapie procesu; że niezawisły sąd będzie potrafił ocenić tę bolesną prawdę" - powiedział.

Gen. Wojciech Jaruzelski usłyszał dopiero po 25 latach zarzuty związane z wprowadzeniem w 1981 r. w Polsce stanu wojennego, którego był głównym architektem i wykonawcą. Prokuratorzy Instytutu Pamięci Narodowej postawili mu dwa zarzuty. Jak podano w piątkowym komunikacie IPN, byłemu szefowi utworzonej 13 grudnia 1981 r. Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego zarzucono zbrodnię komunistyczną polegającą na kierowaniu od 27 marca 1981 r. do 12 grudnia 1981 r. i od 13 grudnia 1981 r. do 31 grudnia 1982 r. zorganizowanym związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw. Według IPN, polegały one na pozbawianiu wolności poprzez internowanie i wykonywanie kar pozbawienia wolności orzeczonych za  czyny wcześniej niekaralne, naruszaniu nietykalności cielesnej, tajemnicy korespondencji i praw pracowniczych obywateli polskich, skupionych w ruchu społecznym związanym z NSZZ "Solidarność" -  poprzez nadzorowanie opracowywania projektów aktów normatywnych oraz planów i harmonogramów działań dotyczących wprowadzenia nielegalnego stanu wojennego.

Drugi zarzut to podżeganie 13 grudnia 1981 r. członków Rady Państwa PRL do przekroczenia ich uprawnień poprzez uchwalenie w trakcie trwania sesji Sejmu PRL i wbrew Konstytucji dekretów o stanie wojennym (datowanych formalnie na 12 grudnia). Przestępstwo to zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 3.

W piątek 83-letni Jaruzelski został przesłuchany w Warszawie przez prokuratorów pionu śledczego IPN z Katowic, którzy prowadzą śledztwo w tej sprawie. IPN nie ujawnił szczegółów przesłuchania - podano tylko, że podejrzany odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu do 8 lat więzienia. Zbrodnia komunistyczna - to według ustawy o IPN, ścigany przez Instytut czyn funkcjonariusza państwa komunistycznego, polegający na stosowaniu represji lub innych form naruszania praw człowieka, stanowiący przestępstwo w czasie popełnienia. Czyny te  przedawniają się w 2010 r. (w Sejmie są projekty wydłużenia tego o  10 lat).

Stan wojenny to nie jedyna sprawa karna Jaruzelskiego. Od 2001 r. Sąd Okręgowy w Warszawie prowadzi proces siedmiu oskarżonych o  "sprawstwo kierownicze" zabójstwa 44 robotników z Wybrzeża w 1970 r. - w tym ówczesnego szefa MON gen. Jaruzelskiego, któremu formalnie grozi nawet dożywocie.

Z kolei od połowy marca 2006 r. pion śledczy IPN w Warszawie bada, czy wszcząć śledztwo z doniesienia Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych przeciw m.in. gen. Jaruzelskiemu o "zdradę ojczyzny poprzez poddanie polskich sił zbrojnych pełnej zależności dowództwu Układu Warszawskiego".

Katowicki IPN prowadzi śledztwo w sprawie wprowadzenia stanu wojennego od października 2004 roku. Według zapowiedzi IPN, kolejne zarzuty w tej sprawie miały być postawione do końca pierwszego kwartału 2006 r., a termin upływał właśnie w piątek.

Szefowa pionu śledczego IPN z Katowic prok. Ewa Koj nie  wykluczyła, że w kolejnych dniach zarzuty będą postawione również innym osobom. Według wcześniejszych informacji, chodzi o ok. 10 osób, m.in. członków WRON (część członków WRON już nie żyje). Nie  wiadomo, kiedy śledztwo się zakończy.

W kwietniu 2005 r. zarzuty przekroczenia uprawnień w związku z  wprowadzeniem stanu wojennego postawiono pięciu członkom Rady Państwa PRL, którzy podpisali dekret o stanie wojennym. Kazimierz B., Tadeusz M., Eugenia K., Emil K. i Krystyna M. nie przyznali się do winy.

Stan wojenny został wprowadzony w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r.. Jego autorzy twierdzą, że spowodował on kilkanaście ofiar śmiertelnych; według sejmowej komisji nadzwyczajnej z lat 1989- 1991, było ich ok. 90. Tysiące osób uwięziono, wiele zwolniono z  pracy, zmuszono do emigracji. W grudniu 1982 stan wojenny zawieszono, a w lipcu następnego roku - zniesiono.

Wałęsa: dobrze, że zaczynamy czyścić historię

Dobrze, że zaczynamy czyścić historię -  powiedział b. prezydent Lech Wałęsa, odnosząc się do  sprawy postawienia przez IPN zarzutów gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu.

"Tamten okres wymaga rozliczenia. Na razie próbowaliśmy 'rękę' osądzać, a więc zomowców itd. Nie sięgaliśmy do 'głowy' i do systemu. To jest sięgnięcie szczebel niżej; system, układ komunistyczny jakoś zostawiamy w spokoju, natomiast 'głowę' wykonawczą bierzemy - to jako rozliczenie. To właściwie tu nie  chodzi o jakieś chyba więzienia; chodzi o to, żeby w przyszłości nikt nie wpadł na podobny pomysł" - powiedział przebywający w  USA Wałęsa.

Dodał, że z tego punktu widzenia rozliczenie tamtego okresu jest niezbędnie potrzebne, "od samych przywódców tamtego czasu zaczynając".

Na pytanie, czy w związku z tym dobrze się stało, że IPN postawił zarzuty generałowi, odparł: "Dobrze, tylko chciałbym znać koncepcję. Czy chodzi o to, żeby dokończył żywota w więzieniu, czy  chodzi o to, by w przyszłości nie zdarzyło się coś podobnego, i by pokazać właściwe postawy w różnych czasach".

Lech Wałęsa został internowany w grudniu 1981. Zwolniono go w  listopadzie 1982 r.

Paczkowski: 27 marca 1981 r. podpisano dokumenty stanu wojennego

27 marca 1981 r. gen. Wojciech Jaruzelski i  ówczesny I sekretarz KC PZPR Stanisław Kania podpisali trzy ramowe tajne dokumenty dotyczące wprowadzenia stanu wojennego -  poinformował historyk czasów PRL, prof. Andrzej Paczkowski.

W ten sposób wyjaśnił on, dlaczego początkową datą, objętą w zarzucie postawionym w piątek gen. Jaruzelskiemu jest właśnie 27 marca. Jaruzelskiemu zarzucono zbrodnię komunistyczną polegającą na kierowaniu od 27 marca 1981 r. do 12 grudnia 1981 r. i od 13 grudnia 1981 r. do 31 grudnia 1982 r. zorganizowanym związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw.

"Prokurator musi szukać początku przestępstwa" - powiedział prof. Paczkowski. "Chociaż można było szukać jeszcze wcześniej" - dodał.

Zaznaczył, że podpisane dokumenty nie były aktami prawnymi, lecz dokumentami ramowymi. "27 marca 1981 r. gen. Jaruzelski i  Stanisław Kania podpisali coś, co się nazywało myślą przewodnią wprowadzenia stanu wojennego" - powiedział Paczkowski.

"Tego samego dnia podpisano także dwa inne równie ogólne dokumenty o działaniu centralnej administracji państwowej w  warunkach stanu wojennego i działaniu jednostek wojskowych" -  dodał. Wyjaśnił, że dokumenty te "zawierały ogólne wytyczne do  wprowadzenia stanu wojennego: polityczne, administracyjne, organizacyjne".

"Prokurator uwzględnił przygotowanie do wprowadzenia stanu wojennego, a następnie kierowanie samym już stanem wojennym do  momentu jego zawieszenia, chociaż w zasadzie to powinno objąć okres do 21 lipca 1983 r. czyli do formalnego zniesienia stanu wojennego" - uważa prof. Paczkowski.

Drugi zarzut wobec gen. Jaruzelskiego to podżeganie 13 grudnia 1981 r. członków Rady Państwa PRL do przekroczenia ich uprawnień poprzez uchwalenie w trakcie trwania sesji Sejmu PRL i wbrew Konstytucji dekretów o stanie wojennym (datowanych formalnie na 12 grudnia).

"Rada Państwa nie była uprzedzona, że takie dekrety są przygotowywane i została zwołana w trybie nadzwyczajnym. Członkowie Rady Państwa zostali dowiezieni wojskowymi limuzynami na miejsce obrad" - powiedział prof. Paczkowski.

"Gen. Tadeusz Tuczapski, sekretarz Komitetu Obrony Kraju przedstawił im te projekty" - dodał. "Razem z Tuczapskim było jeszcze kilku, czy nawet kilkunastu oficerów" - podkreślił prof. Paczkowski. "Można powiedzieć, że członkowie Rady Państwa wbrew ich woli zostali dowiezieni na zebranie, nie wiedzieli o czym będzie mowa, a poza tym były tam obecne osoby zupełnie nie  związane z Radą Państwa i w dodatku w mundurach" - wyjaśnił.

Tuczapskiemu IPN też postawił już zarzut podżegania Rady Państwa.

Onyszkiewicz: zostawić Jaruzelskiego osądowi historii

Osąd roli generała Wojciecha Jaruzelskiego we wprowadzaniu stanu wojennego powinno się pozostawić historii -  uważa Janusz Onyszkiewicz, który w latach 1980-1981 był działaczem NSZZ "Solidarność", m.in. jej rzecznikiem prasowym.

"Wracanie już po niemal 26 latach do tej sprawy, myślę, nie jest czymś właściwym. To już trzeba pozostawić osądowi historii" -  powiedział Onyszkiewicz, internowany po wprowadzeniu stanu wojennego, zwolniony w grudniu 1982 r. W 1989 r. uczestniczył w negocjacjach Okrągłego Stołu.

Europoseł i szef Partii Demokratycznej-demokraci.pl przyznał jednak, że "z punktu widzenia formalnego, istotnie zostały złamane najrozmaitsze prawa. Nie jestem prawnikiem i trudno mi powiedzieć, do jakiego stopnia ma to dobre umocowanie prawne, ale prawdą jest, że generał Jaruzelski, działając szczególnie 12, 13 grudnia i  później, złamał prawo" - powiedział.

"Ale myślę, że trzeba na to patrzeć również w kontekście późniejszych wydarzeń, w roku 1989 r. Wobec czego myślę, że nie jest to specjalnie dobre, żeby po tak długim okresie do tych spraw wracać. Historia już swój osąd w tej sprawie wydała i na pewno jeszcze wyda. Ja bym do tego już nie wracał. (...) Wracanie do tego w tej chwili nie jest już rzeczą właściwą. I tyle" -  powiedział Onyszkiewicz.

Macierewicz: oba zarzuty dla Jaruzelskiego są trafne

Były działacz Komitetu Obrony Robotników Antoni Macierewicz jako trafne ocenia oba zarzuty postawione w  piątek gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu przez pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej.

"Te zarzuty oddają istotę przestępstwa, jakie popełnił pan Jaruzelski wraz z towarzyszami zakładając nielegalny związek Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego, który zbrojnie i przemocą działał przeciwko wolności i suwerenności Polski oraz na szkodę obywateli - aresztując ich, internując" - powiedział Macierewicz, jeden z założycieli KOR, który po wprowadzeniu stanu wojennego działał w strukturach podziemnych.

Jego zdaniem, po raz pierwszy "kwestia przestępczych działań Jaruzelskiego" została ujęta w sposób precyzyjny, trafny i zgodny z prawdą.

"Byłbym jednak zwolennikiem rozważenia, czy nie mieliśmy do  czynienia również z działaniem wymierzonym przeciwko państwu polskiemu poprzez wejście w porozumienie z obcym mocarstwem. Kontakty pana Jaruzelskiego z siłami moskiewskimi są wiadome" -  dodał dzisiejszy lider Ruchu Patriotycznego.

Bujak: mam obrzydzenie do tego typu procesów

"Może jestem przewrażliwiony, bo lata kiedy sam byłem ścigany zrobiły swoje, ale mam głębokie, wewnętrzne obrzydzenie do kontynuowania tego typu procesów" - powiedział legendarny działacz "Solidarności" Zbigniew Bujak komentując sprawę postawienia zarzutów gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu.

"Dobrze byłoby, żeby wszelkiej maści prokuratorzy i policjanci zdali sobie sprawę, że dopiero co zrzuciliśmy z siebie kulturę kraju, który wszelkie sprawy załatwiał za pomocą organów ścigania. Tkwimy ciągle w nurcie kultury kraju opresyjnego" - ocenił Bujak.

Według Bujaka, za pomocą metod prokuratorskich nie da się również wyświetlić kulisów stanu wojennego. "Ja naprawdę chciałbym poznać szczegóły polityki podczas stanu wojennego, ale wiem, że dopóki prokuratorzy ścigają, nikt niczego się nie dowie. Ścigany milczy, w dobrze pojętym swoim interesie" - przyznał.

"Jeśli prokuratorzy myślą, że zrobią dochodzenie i się czegoś dowiedzą, to znaczy, że są niepoprawnymi głupcami" - podkreślił Bujak.

"Jak się żyje w kraju procesów, gdzie latami ludzi się wciąż ściga, wytacza się od nowa procesy, to tworzy się pewną atmosferę. W tej atmosferze nie tylko ścigany się źle czuje, każdy się źle czuje. Oznacza to, że każdy, który zrobi coś złego, będzie potem przez ogromną część swego życia ścigany - powiedział. - Ja aury nagonki nienawidzę i nie znoszę, może właśnie dlatego, że sam latami uciekałem" - dodał.

Komentując wcześniejszą sprawę odznaczenia gen. Jaruzelskiego Krzyżem Zesłańców Sybiru, Bujak przyznał, że jego zdaniem "Leszek Kaczyński osobiście zapewne nie miałby nic przeciwko, aby generała odznaczyć, ale on jest uwiązany retoryką i polityką Prawa i  Sprawiedliwości".

"Gdy dowiedziałem się, że odznaczenie Jaruzelskiego to pomyłka, to uznałem, że to wtłaczanie polskiej historii w żenujący spektakl" - uznał Bujak.

Zbigniew Bujak, pracując jako robotnik w 1980 roku, organizował strajk w Ursusie. Kierował mazowieckim regionem "Solidarności". W  czasie stanu wojennego ukrywał się i uniknął internowania. W  latach 1981-86 działał w podziemiu. W 1986 roku więziony, w latach 1987-89 pracował w Krajowej Komisji Wykonawczej NSZZ "Solidarność".

Frasyniuk: Jaruzelskiego powinna ocenić historia

Generała Wojciecha Jaruzelskiego powinna ocenić historia, a nie prawnicy - uważa Władysław Frasyniuk, w  latach 1980-1981 szef regionu dolnośląskiego NSZZ "Solidarność". Według niego, IPN "zachowuje się dość dyspozycyjnie".

"Z tymi zarzutami to przesada. Wtedy mieliśmy komunizm i wszyscy, którzy wtedy żyli wiedzą o czym mówię. Jaruzelski nie musiał nikogo do niczego 'podżegać', każdy wiedział co należy do jego obowiązków i jak ma się zachowywać. Z tych wszystkich zarzutów warto by jedynie sprawdzić czy wprowadzając stan wojenny złamano konstytucję. I to jest zarzut poważny" - powiedział Frasyniuk. W stanie wojennym ukrywał się on, prowadząc działalność podziemną. W maju 1982 r. aresztowany, w więzieniu spędził cztery lata.

Według Frasyniuka, IPN "nie napracował się" przy tworzeniu zarzutów, bowiem wszystkie one są "utrzymane w starej komunistycznej retoryce". "Jak ich słucham, to mam wrażenie, że  kiedyś już je słyszałem: 'podżeganie', 'kierowanie grupą przestępczą'. Może oni to żywcem spisali od swoich poprzedników"- zastanawia się Frasyniuk. Jego zdaniem, "wszystko zostało przygotowane na zamówienie społeczne, a raczej tej bardzo radykalnej części społeczeństwa".

"To dość dziwne, że po tylu latach IPN stawia zarzuty generałowi Jaruzelskiemu. IPN zachowuje się dość dyspozycyjnie i działa na  zamówienie" - mówił Frasyniuk. "To historia oceni, i to pewnie po  naszej śmierci, kto był bohaterem, a kto zdrajcą" - mówił Frasyniuk, b. szef Partii Demokratycznej-demokraci.pl

Podejrzewa on, że to nie przypadek, iż zarzuty stawia się generałowi zaraz po tym jak administracja prezydenta Lecha Kaczyńskiego nadała mu Krzyż Zesłańców Sybiru. "To może być próba zatuszowania tej wpadki" - dodał Frasyniuk.

Gintrowski: Jaruzelski powinien zostać osądzony

Wojciech Jaruzelski, jak każdy obywatel, gdy wkroczy na drogę przestępstwa, powinien zostać osądzony i ukarany -  tak piątkową informację o zarzutach IPN wobec gen. Jaruzelskiego skomentował Przemysław Gintrowski, bard polskiej poezji zaangażowanej, współpracownik Jacka Kaczmarskiego.

"Dla mnie Wojciech Jaruzelski jest takim samym obywatelem naszego kraju, jak każdy inny. I tak jak każdy obywatel, w sytuacji, w  której wkroczył na drogę przestępstwa lub przestępstwo popełnił -  a to przestępstwo w dodatku się nie przedawniło - powinien zostać osądzony przez sąd i ponieść karę" - podkreślił Gintrowski.

Według niego, przez ponad 20 lat "nie było woli politycznej, żeby generała Jaruzelskiego oskarżyć i osądzić".

"Nie sądzę, żeby przez ponad 20 lat trzeba było zbierać dokumenty, które pozwoliłyby na postawienie mu zarzutów" -  zaznaczył Gintrowski.

Walentynowicz: bardzo czekałam na zarzuty wobec Jaruzelskiego

Bardzo na to czekałam - tak postawienie przez IPN zarzutów gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu komentuje Anna Walentynowicz, była działaczka Wolnych Związków Zawodowych i NSZZ "Solidarność".

"Czekałam bardzo na to, że ktoś jemu powie: dość już tej zbrodniczej partii" - powiedziała Walentynowicz. Ta  legendarna działaczka opozycji została internowana 18 grudnia 1981 r. Zwolniona w lipcu 1982 r., miesiąc później aresztowana. Wyszła z  więzienia w marcu 1983 r. Po raz trzeci aresztowana w grudniu 1983 r.; zwolniona w kwietniu 1984 r.

"Lepiej późno niż wcale. Przez 25 lat nie można było ich odsądzić, dlatego, że oszukali nas" - dodała Walentynowicz. Twierdzi ona, że dlatego trwało to tak długo, bo "szansę wszystkim przestępcom PRL" dał Lech Wałęsa.

Walentynowicz za niezależną działalność związkową została dyscyplinarnie zwolniona z gdańskiej stoczni, co 14 sierpnia 1980 r. wywołało strajk, w którego wyniku powstał NSZZ "Solidarność". Odeszła ze związku jeszcze w latach 80., krytykując ówczesne kierownictwo związku skupione wokół Wałęsy. Istotą sporu stało się oskarżenie Wałęsy o współpracę z SB.

Jerzy Urban oburzony postawieniem zarzutów gen. Jaruzelskiemu

Rzecznik rządu gen. Wojciecha Jaruzelskiego Jerzy Urban jest oburzony postawieniem przez IPN zarzutów autorowi stanu wojennego. Urban twierdzi, że w 1981 r. w Polsce istniało ryzyko wybuchu wojny domowej.

"Uważam wprowadzenie stanu wojennego za pożyteczne i konieczne; takiego zdania byłem wtedy, takiego zdania jestem też teraz" -  powiedział Urban. "Alternatywą wówczas była możliwość wybuchu wojny domowej, ponieważ istniały naprzeciw siebie dwie siły, z  których jedna nie mogła oddać władzy, druga nie mogła przejąć władzy, a burzyła struktury państwa" - dodał.

"Myśmy nie mogli oddać władzy, bo to była epoka Breżniewa i  doktryny Breżniewa; wówczas automatycznie nastąpiłyby interwencje" - powiedział Urban. Dodał, że "w 1981 r. nie można było dokonać takiego manewru, jaki był dokonany przy Okrągłym Stole".

"Natomiast "Solidarność" nie mogła przejąć władzy z tych samych powodów i miała tego świadomość; natomiast struktury państwa burzyła, gospodarkę burzyła i porozumieć się nie chciała" -  podkreślił rzecznik rządu PRL od sierpnia 1981 do kwietnia 1989 (dziś redaktor naczelny "Nie").

"Uważam jednak za pożyteczne to, że w ten sposób obecna władza depopularyzuje się dzień po dniu" - powiedział Urban. "Jest to  kolejny krok w zakresie wykluczania, odrzucania ze strony polityków PiS i oczywiście to im sukcesu nie przyniesie" -  dodał.

Komorowski: Jaruzelski politycznie, moralnie i prawnie odpowiedzialny za stan wojenny

Wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski uważa, że uzasadnione jest postawienie gen. Jaruzelskiemu zarzutów przez IPN. Zdaniem Komorowskiego, polityczną, moralną i prawną odpowiedzialność za wprowadzenie stanu wojennego ponosi właśnie gen. Jaruzelski.

Komorowski został pierwszy raz aresztowany za działalność opozycyjną w 1971 roku. Uczestniczył w akcjach pomocowych dla  poszkodowanych robotników Radomia i Ursusa. Współpracował z  Komitetem Obrony Robotników oraz Ruchem Obrony Praw Człowieka i  Obywatela. Był podziemnym drukarzem, kolporterem i wydawcą, m.in. Biblioteki Historycznej i Literackiej. W czasie stanu wojennego internowany. Później był redaktorem niezależnego, podziemnego pisma "ABC".

W latach 1980-1981 pracował w Ośrodku Badań Społecznych NSZZ "Solidarność" Regionu Mazowsze. W okresie stanu wojennego i  później, do 1989 roku, pracował jako nauczyciel w niższym seminarium duchownym w Niepokalanowie.

"Uważam, że jest rzeczą normalną w życiu - także w życiu politycznym - odpowiedzialność za własne czyny. Stanu wojennego nie wprowadzali ludzie anonimowi - w sensie politycznym, moralnym, a według mnie także prawnym, odpowiedzialność za ten stan ponosi głównie generał Jaruzelski" - powiedział Komorowski.

Jego zdaniem, stan wojenny powinien zostać osądzony także w  wymiarze indywidualnych decyzji.

"Uważam, że sprawy stanu wojennego wymagają nie tylko pełnego wyjaśnienia, ale także ukarania: po pierwsze - osób odpowiedzialnych za wprowadzenie w sposób nielegalny, niezgodny z  ówczesną konstytucją stanu wojennego; po drugie - osób odpowiedzialnych za śmierć i nieszczęścia ludzi, a przede wszystkim za zniweczenie narodowych aspiracji i dążeń wolnościowych" - powiedział Komorowski.

Wicemarszałek zaznaczył, że odrębną kwestią pozostaje sposób ukarania gen. Jaruzelskiego. "Zobaczymy, na razie mamy do  czynienia z postawieniem zarzutów, według mnie uzasadnionym" -  ocenił.

pap, ss, ab

 0

Czytaj także