Teraz grzebania ma nie być. Projekt dotyczy tylko dwóch spraw - zaproszeń i pełnomocników, a popierają go wszystkie partie. Politycy przyznają, że projekt ma też poprawić klimat wokół partii, których wizerunek jest fatalny.
Frekwencja w wyborach spada od lat. W ostatnich parlamentarnych ledwo przekroczyła 40 proc., w I turze prezydenckich nie dociągnęła do 50 proc. W wyborach europejskich było jeszcze gorzej - 20 proc. Autorzy projektu szacują, że z pomocy pełnomocników będzie miało prawo skorzystać ok. 2 mln osób. Frekwencja pewnie się zwiększy, ale czy nie będzie nadużyć? - Próby kupowania głosów byłyby bardzo ryzykowne i mogłyby się skończyć kompromitacją partii - uspokaja senator PO Dariusz Bachalski.
Pełnomocnicy i zaproszenia to nie koniec. ISP rozmawia już z Pocztą Polską o możliwości głosowania listownego, jest też pomysł głosowania przez internet. Ale to kiedyś.
ss, gazeta wyborcza