Zdobywcy Północy

Zdobywcy Północy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Skandynawskie fiordy, białe noce, łosie, renifery, stacje narciarskie z najbardziej znanym Lillehammer oraz Nordkapp - najdalej na północ wysunięty punkt Europy - przyciągają jesienią turystów z całego kontynentu. W rejon ten, choć często trudno dostępny, trafiają ludzie, którzy chcą się zmierzyć z przestrzenią Północy. Głównym bogactwem Skandynawii stały się dziś miejsca całkowicie pozbawione turystycznych inwestycji i otoczone niemal obsesyjną opieką ekologów
W latach 80. położono nacisk na objęcie ochroną jak największych terenów leśnych północnej Szwecji. Dziś całkowitej ochronie podlega ponad 10 proc. powierzchni kraju. Wkrótce powstanie kolejny, już 26. park narodowy (Färnebofjardens Nationalpark), oddalony zaledwie 150 km od Sztokholmu, a w ciągu najbliższych piętnastu lat poszerzane będą strefy objęte zakazem ingerencji człowieka. "Najlepiej czuję się na otwartej przestrzeni" - te słowa piosenki Ulfa Lundella, znane w Szwecji każdemu, najlepiej odzwierciedlają stosunek przeciętnego Svenssona do jego otoczenia.
Polacy coraz częściej doceniają uroki Północy, ale w głąb Skandynawii zapuszczają się dość nieśmiało. Dopiero od dwóch lat proponowane są "pakiety turystyczne". Na przykład w Sodra Bruket na szwedzkiej wyspie Öland koszt wynajęcia na tydzień pięcioosobowego mieszkania wraz z wyżywieniem, przewozem promem z Gdyni do Karlskrony samochodu i pięciu osób wynosi od 3 300 do 4 268 koron szwedzkich. Pakiety te (w ich cenę wlicza się opłaty za dojazd, nocleg, wyżywienie, saunę, wycieczki kajakiem, wynajęcie roweru górskiego, kartę wędkarską) stanowią skandynawską specyfikę, ale z tego pomysłu coraz częściej korzystają organizatorzy wypoczynku w Austrii czy Chorwacji.
Specjalnie dla Polaków Skandynawskie Linie Lotnicze (SAS) powiększyły liczbę lotów z naszego kraju do Skandynawii z 46 do 54 tygodniowo. Wprowadzono też dodatkowe kursy na trasach Warszawa-Sztokholm i Poznań-Kopenhaga; samoloty latać będą dwa razy dziennie (oprócz sobót). W 1998 r. SAS odnotowały 26-procentowy wzrost przewozu pasażerów z Polski do Skandynawii.
Coraz częściej w skandynawskiej ofercie turystycznej można znaleźć wycieczki objazdowe i krótkie wypady do Kopenhagi niż zwiedzanie fiordów lub wizytę na odległym Nordkapp znajdującym się 3200 km od Oslo. Właśnie duże odległości i konieczność korzystania z promów są głównymi przeszkodami dla odwiedzających Skandynawię. Choć autostrady są darmowe, płacić trzeba przy wjeździe do miast (ok. 12 koron). Tygodniowa wycieczka autobusowa, w której programie jest zwiedzanie fiordów, przejażdżka łodzią wzdłuż wybrzeża, wizyta w Oslo i Bergen, kosztuje ok. 800 marek. Ekspedycja obejmująca także Nordkapp jest niemal dwa razy droższa, ale turysta nie musi się martwić o obowiązkowe na tym przylądku opłaty, a nawet dostanie certyfikat potwierdzający wizytę na północnym skraju kontynentu.
Niemal wszystko, co charakterystyczne dla krajobrazów Skandynawii, można odnaleźć na duńskim Bornholmie, dokąd Polacy mają najbliżej. Są tam skały i kilometry piaszczystych plaż, tereny uprawne i wrzosowiska, lasy, kamienne piargi, mokradła, jeziora i malownicze wąwozy. Na wyspie rosną też bardzo rzadkie orchidee oraz białe i błękitne anemony. Na wiosnę można tu podziwiać dwa największe wodospady Danii. W Almindingen, trzecim co do wielkości duńskim lesie, znajduje się jedyny czterdziestotonowy głaz narzutowy, który wciąż "wędruje". Weekend w hotelu poza sezonem to wydatek 362-580 marek. W sezonie ceny bywają nawet dwa razy wyższe. Jednodniowa wycieczka promem na trasie Świnoujście-Bornholm-Świnoujście kosztuje 180 koron duńskich (bilet dla dzieci - 110 koron).


W 1998 r. SAS odnotowały 26-procentowy wzrost przewozu pasażerów z Polski do Skandynawii

Poprawa stanu środowiska naturalnego to główne zadanie władz Bornholmu, które w połowie lat 80. zaczęły realizację projektu "Zielona Wyspa". Oczyszczono już zarośnięte nadmorskie ścieżki i stawy. Dzięki częstym i regularnym kontrolom wód wokół Bornholmu tamtejsze kąpieliska należą do najczystszych w Europie.
Mimo że lato na wyspie nie należy do upalnych, kilometry szerokich białych plaż zachęcają do korzystania ze słońca. Plaża w Dueodde z wydmami i drobnoziarnistym piaskiem (kiedyś wykorzystywanym do napełniania klepsydr) jest wymieniana w gronie najpiękniejszych na świecie. Na północy wyspy, wzdłuż stromych skalistych brzegów, można uprawiać skoki do wody. Przejrzyste, czyste wody umożliwiają też nurkowanie na głębokość 10 m. Otaczający wyspę Bałtyk sprawia, że jesień jest tu dużo cieplejsza niż w pozostałych częściach kraju, a zima dosyć łagodna, choć niekiedy bardzo śnieżna. Dzięki Bałtykowi w bornholmskich ogrodach można hodować owoce południowe, na przykład figi.
Tę małą wyspę o powierzchni 587 km kw. zamieszkuje jedynie 45 tys. ludzi. Bornholmczycy są spokojni i stateczni, nigdy się nie śpieszą, a turyści odwiedzający wyspę mają wrażenie, że czas się tu zatrzymał. Nic więc dziwnego, że na Bornholm przyjeżdżają głównie ludzie szukający spokoju i ciszy. Jego zalety zaczynają doceniać także Polacy - od początku tego roku wyspę odwiedziło 12 tys. polskich turystów.
Nawet w sezonie wakacyjnym łatwo na wyspie znaleźć odludne zakątki. Turyści, których nie zadowala wylegiwanie się na plaży, wybierają długie piesze wędrówki po wąwozach, lasach i klifach, zwiedzanie rybackich miasteczek i malowniczych wiosek ze starymi kościołami. W wielu miejscowościach znajdują się dobrze utrzymane starówki z domkami z pruskiego muru. W stolicy wyspy, Rřnne, w dzielnicach porośniętych malwami i oświetlonych starymi latarniami, zachowała się największa w Danii liczba starych drewnianych domków z XVII i XIX wieku. Żywymi skansenami są miasteczka Gudhjem i Svaneke. To ostatnie zostało parę lat temu nagrodzone złotym medalem Unii Europejskiej za restaurację zabytków.
Bornholm to raj dla rowerzystów. Gęsta sieć 200 km ścieżek rowerowych prowadzi przede wszystkim przez leśne i polne drogi, z dala od ulicznego zgiełku. Turyści mają do wyboru kilka ofert jednotygodniowego urlopu na dwóch kółkach (z noclegami w hotelach - 629-1127 marek od osoby, a z noclegami na kempingu - 355 marek). Już po przybyciu na wyspę czekają na nich rowery wyposażone w dwie boczne torby. Dzienny suchy prowiant można zamówić już za 50 koron duńskich, fotelik dziecięcy kosztuje 50, a kosz do roweru - 15 koron. Wraz z propozycjami noclegów goście dostają też szczegółową mapę ścieżek, mogą więc sami ustalać trasę.
Wyspa proponuje również wakacje z surfingiem i golfem. Entuzjaści tego ostatniego sportu mogą skorzystać z trzech ciekawie położonych pól golfowych (46 marek od osoby), a także z pola treningowego, bunkrów do ćwiczeń i wypożyczalni sprzętu. W samym sercu wyspy położony jest również najmniejszy w Danii tor kłusacki, gdzie od kwietnia do połowy listopada kilka razy w tygodniu odbywają się wyścigi kłusaków (można robić zakłady), a w pierwszej połowie lipca - krajowe zawody w skokach przez przeszkody.
Na Bornholmie, podobnie jak w całej Skandynawii, nie zapomina się o dzieciach. Maluchy mogą odwiedzić wesołe miasteczko, jeździć konno lub wypróbować swoich sił w surfingu czy rappelingu (zjeździe ze skałek po linie). Inne propozycje dla najmłodszych to kąpiele (w basenie lub morzu) i nurkowanie koło przybrzeżnych skałek.
 0

Czytaj także