Koniec dyktatury IQ

Koniec dyktatury IQ

Dodano:   /  Zmieniono: 
Iloraz inteligencji traci na znaczeniu.Wysoki iloraz inteligencji przestaje mieć znaczenie rynkowe - nie gwarantuje sukcesu zawodowego, a często nawet przeszkadza w jego osiągnięciu. - Nie radziłam sobie w życiu osobistym i zawodowym. Poszłam na test zorganizowany przez Mensę, bo chciałam znaleźć źródło moich niepowodzeń i dowiedzieć się, czy rzeczywiście jestem upośledzona umysłowo.

Wtedy wszystko stałoby się jasne - wspomina Magdalena Szmit z Warszawy. Gdy się okazało, że znalazła się w gronie dwóch procent najinteligentniejszych ludzi na świecie, była pewna, że ktoś się pomylił. Nigdy nie była najlepszą uczennicą. Na studiach często nie rozumiała omawianych problemów. - Dużo później pojęłam, dlaczego tak wielu ludzi uważało, że nie jestem zbyt bystra. Gdy różnica inteligencji między dwiema osobami jest zbyt duża, mniej inteligentna nie potrafi docenić intelektu drugiej.
Po wstąpieniu do Mensy jej życie nie stało się jednak łatwiejsze. Gdy przełożony dowiedział się, że ma ona tak wysoki iloraz inteligencji, straciła pracę. - Może powinnam dojść do wniosku, że jestem lepsza od innych jedynie w rozwiązywaniu testów na inteligencję - śmieje się Szmit. Dziś zajmuje się grafiką komputerową w niewielkiej firmie.

Ważniejsze od inteligencji
Koniec dyktatury IQ zapoczątkowała wydana w połowie lat 90. książka Daniela Golemana "Inteligencja emocjonalna". Autor dowiódł, że wyodrębnione przez Petera Salovaya i Johna Mayera cechy - takie jak zdolność do rozpoznawania własnych i cudzych uczuć, umiejętność kierowania emocjami, sztuka utrzymywania kontaktów z ludźmi - są co najmniej równie ważne jak rozumowe kalkulacje.
- Wszystko wskazuje na to, że inteligencja ogólna, mierzona współczynnikiem IQ, nie jest ściśle związana z emocjonalną. Podobnie jest z twórczością. Osoba inteligentna wcale nie musi być twórcza, a twórcza nie musi być inteligentna - mówi prof. Edward Nęcka, autor wydanej właśnie książki "Psychologia twórczości". Kreatywność na pozór łatwo ocenić, przyglądając się chociażby dokonaniom danej osoby. Jak jednak mierzyć ją w wypadku dzieci lub ludzi, których działania nie są dość efektowne? Służą do tego sprawdziany opracowane przez Joya P. Guilforda. "Test niezwykłych zastosowań" wymaga wymyślenia nietypowych sposobów wykorzystania zwyczajnego przedmiotu, na przykład gumki do ścierania lub młotka, a rozwiązując "Test odległych konsekwencji", trzeba znaleźć odpowiedź na pytanie, co będzie wynikiem jakiegoś niezwykłego stanu rzeczy (na przykład co by się stało, gdyby ludzie mieli nieparzystą liczbę kończyn). Kreatywność danej osoby można ocenić na podstawie liczby sensownych odpowiedzi, ich różnorodności, oryginalności i staranności opisu. Kreatywność staje się bowiem bardziej poszukiwaną cechą niż inteligencja.

Gwarancja na człowieka
Iloraz inteligencji pracowników coraz mniej interesuje przełożonych. Przed 1995 r. wysoki IQ był argumentem na tak. Potem stało się jasne, że z wiedzy o inteligencji zatrudnionego prawie nic nie wynika. - Nie sprawdzamy IQ, ponieważ taka informacja niewiele nam wyjaśnia. Stosujemy program wykorzystujący różne narzędzia, zwany ośrodkiem oceny, który zapewnia obiektywizm. Dzięki temu możemy wystawić na pracownika nawet roczną gwarancję - mówi Agnieszka Maciejewska z firmy doradztwa personalnego Ernst & Young.
Pracodawców najczęściej interesują umiejętności handlowe, zdolności kierownicze, gotowość do zmian, umiejętność pracy w stresie, nastroje i motywacje podwładnych. Najbardziej opłaca się badać osoby, o których warto wiedzieć najwięcej. Gdy słyszą o czekających ich zadaniach, często ze zdziwienia otwierają szeroko oczy. "Proszę w ciągu dziesięciu minut posortować stos listów. Wyrzucić niepotrzebne, na jedną kupkę odłożyć najpilniejsze, na drugą - wymagające zastanowienia". Z góry wiadomo, że ze wszystkimi pismami nikt nie zdoła się uporać. Stres w takiej sytuacji jest nieunikniony. Potem kandydat na menedżera zastanawia się wspólnie z psychologiem, czy nowa oferta rzeczywiście była ważniejsza niż odnowienie starego kontraktu.

20 procent sukcesu
Wśród członków Mensy są zarówno profesorowie szkół wyższych, jak i pracownicy fizyczni oraz bezrobotni. W sumie ponad 100 tys. ludzi, m.in. aktorka Sharon Stone, futbolista Buddy Chiles, modelka Judy Peterson (playmate "Playboya" w 1989 r.). Do Mensy Polskiej należy ponad tysiąc osób, ale do zdawania testów kwalifikacyjnych nie przyznaje się żaden z czołowych naszych polityków. Ludzi o wysokim IQ łączy przede wszystkim szybkość i łatwość kojarzenia faktów, a to nie wystarczy, by odnieść sukces. Szacuje się, że duża inteligencja pomaga w jego osiągnięciu jedynie w 20 proc. - Nadal jednak jest czynnikiem najważniejszym - zastrzega prof. Czesław Nosal, psycholog pracujący w Instytucie Organizacji i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej, opiekun Mensy Polskiej.
Amerykański Departament Zatrudnienia, który przez 90 lat śledził kariery 30 tys. osób wykonujących 500 zawodów, stwierdził, że IQ decydował o powodzeniu ponad jednej trzeciej menedżerów i jednej szóstej osób o wykształceniu technicznym. Natomiast w wypadku ludzi pracujących fizycznie przyczynił się do odniesienia sukcesu tylko przez niecałe 4 proc. z nich. - Iloraz inteligencji pokazuje jedynie zdolność umysłu do intensywnego wysiłku. Reszta zależy od osobowości, zainteresowań, warunków zewnętrznych - mówi prof. Nosal.

Zawodny termometr
Wprowadzony w 1912 r. przez Amerykanina Williama Sterna współczynnik ilorazu inteligencji traci uprzywilejowaną pozycję również z tego powodu, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat średni IQ całych populacji krajów wysoko rozwiniętych wzrósł o ponad 20 punktów. Przeciętny iloraz, który w 1932 r. wynosił - niejako z definicji - 100 punktów, dziś wynosi 112 punktów. Wynika stąd, że osoby o IQ 110 punktów, które dwa pokolenia temu uznane by zostały za ponadprzeciętnie inteligentne, dziś znalazłyby się poniżej średniej. Tymczasem maksymalny współczynnik IQ (172 punktów) pozostaje bez zmian, podobnie jak temperatura wrzenia wody. Jeżeli większość zaczyna się mieścić w kryteriach przewidzianych dla elity, elita przestaje istnieć.
Testy kreatywności zyskują znaczenie kosztem sprawdzianów IQ. - Po raz pierwszy spotkałem się z nimi na zagranicznych praktykach studenckich. W polskich szkołach, w przeciwieństwie do amerykańskich czy japońskich, badana jest przecież tylko wiedza. Im więcej testów przeszedłem, tym lepiej w nich wypadałem - mówi Marcin Kotlarek, od siedmiu miesięcy konsultant Boston Consulting Group. Aby się dostać do tej firmy, musiał przejść jeszcze inny sprawdzian. Postawiono przed nim konkretne zadania przypominające te, którymi się teraz zajmuje. - Tylko w ten sposób możemy być pewni, że dana osoba sprawdzi się w naszej firmie - wyjaśnia Jerzy Szymczak, dyrektor ds. rekrutacji BCG.
Złożone testy zadaniowe są najbardziej wiarygodnym sposobem oceny przyszłego pracownika. Niestety, pracodawcy wciąż pragną szybkich ocen i jednoznacznych etykiet: ten jest inteligentny, tamten mniej - uważa prof. Mirosław Kofta, psycholog zajmujący się osobowością: - Mamy naturalną skłonność do wyjaśniania zachowań ludzi za pomocą ich stałych cech, pomijając okoliczności, w jakich się znaleźli. Na podstawie niewielu faktów, kilku zadań czy krótkiej rozmowy wydajemy sądy, które przeważnie prowadzą na manowce.

Więcej możesz przeczytać w 18/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Autor:
Współpraca: