Z czym na maraton

Z czym na maraton

Dodano:   /  Zmieniono: 
 
To co by tu teraz… Jaki dzień mamy? Środa? Aha. Środa. A w sobotę półmaraton. W Skarżysku. To dzisiaj ostatni moment na jakieś szybsze bieganie. Akcencik. Sama przyjemność. 20 x 3minuty (szybko). W przerwach – dwie minuty spokojnego biegania. Nie ma jeszcze ósmej rano, a ja mam już w nogach 20 kilometrów. Niby nie lubię szybko biegać, ale po takim treningu czuję, że żyję.
A poza tym z czegoś ten maraton trzeba pobiec. Zwłaszcza, jeżeli się nawet nieśmiało myśli o jakiejś tam życiówce… Czasu coraz mniej, BPS wkracza w decydującą fazę.

Właśnie sobie przeglądam bloga (tak, tak, czasami mi się zdarza) i widzę, że dużo w nim jest relacji z biegów, zdarzają się czasami nawet relacje z wybiegań, gdzie dużo jest o przeżyciach i emocjach, a nawet o tym, co w radio – a mało o samym bieganiu. Od czasu do czasu z pływania czy innego cross fitu. Ale gdyby ktoś chciał się dowiedzieć jak naprawdę trenuję – to już miałby problem. Zresztą, może to i słusznie. Bo po pierwsze prawa autorskie do mojego treningu ma trener, a po drugie – ja jestem bardzo niesubordynowaną podopieczną i trzymam się planu jedynie z grubsza. I dopiero jak coś nie wychodzi, to proszę o radę.

Jednak przez tych kilka lat biegania wypracowałam sobie – także przy pomocy trenerów, książek, magazynów, serwisów internetowych oraz autorefleksji – zestaw elementów, które w treningu muszą być.

Po pierwsze – długie wybiegania. Długie, czyli 30 km. Nie każdy trener poleca, nie wszyscy biegacze potrzebują. Ja – tak. Zdecydowanie. Przed maratonem staram się zmieścić 6-7, jak się uda – to nawet więcej takich wybiegań. Przy czym staram się je biegać w tempie komfortowym, z lekko szybszą końcówką. Komfortowe – nie oznacza wolne. A z tą szybszą końcówką bywa różnie – czasami jest to  ostatnie 4-5 km z lekkim przyspieszeniem, a czasami klasyka – 20 km wolno + 10-12 km w (planowanym) tempie maratonu. 30-32 km biegania – to prawie 3 godziny. Te 180 minut daje mi komfort na maratonie – po 3 godzinach już niewiele zostaje do mety, a organizm dopiero zaczyna załapywać, że coś to za długo trwa.

Specyficzną wersją długiego wybiegania jest start w półmaratonie połączony z długą rozgrzewką. Nie jest łatwo zmusić się do 4-5 km rozgrzewki i potem kolejnych kilometrów rozbiegania po mocnym starcie. Ale efekt wart jest wysiłku.

Długie wybieganie – z powodów oczywistych – wypada najczęściej w niedzielę. W poniedziałek delikatne rozbieganie. 10-12 km, jakieś przebieżki na koniec. Jak jest czas. Wtorek – to podbiegi. Jakieś 40 minut spokojnego biegania, a potem 10 solidnych i szybkich podbiegów. Do 5. Podbiegu jest trudno, a potem jakoś z górki.

W środę – akcencik. Optymalny by był jakiś bieg ciągły w tempie okołomaratońskim, ale ja jakoś słabo toleruję biegi ciągłe. Na samą myśl, że mam pobiec w tempie jak na zawodach, mój mózg reaguje produkcją wszelkich możliwych przeszkód. Z bólem włącznie. Więc ciągły – tylko jak czasami przypadkiem wyjdzie. A skoro nie ciągły – to zmienny. Między innymi te 3 minuty na dwuminutowych przerwach. Szybko, ale nie megaszybko. Tak, żeby wyszło te 15-18 powtórzeń. Może 20…? Na zmienny najlepiej byłoby wyjść po południu, bo wtedy wydolność jest lepsza. Ale na osiedlowym kieracie tłum wtedy ogromny, trajektorie lotów się krzyżują, Więc na zmienny trzeba rano wstać. Wcześniej niż zwykle, bo niby szybko, ale jednak długo.

No, to w czwartek trzeba rozbiegać. Albo rozpływać. A w piątek? W piątek zazwyczaj nie mam siły wstać rano, a wieczorem już mnie nic nie zmusi. Zatem wolne.

Za to sobota – na zawodach. I to jest ten drugi akcent. Od 5 km wzywż.

No więc w sobotę – Skarżysko.

Pierwszy taki start po życiowej Warszawy. Lekkie napięcie jest. Bo samo wspomnienie tej góry (Góra Baranowska) budzi respekt. A tu góra będzie w dwie strony. I jeszcze razy dwa… A z drugiej strony – w zeszłym roku góra była łaskawa… Może i w tym? Ale najpierw – rozgrzewka. To będzie jeden z tych startów – sól przygotowań na maraton.

A propos maraton, to jest jeszcze szansa na nowe buciki na maraton. New Balance szuka testera i testerki butów. Aby nimi zostać, trzeba bardzo krótko napisać, jak zaczęła się Wasza przygoda z bieganiem. Limit - 200 słów. Najlepszy tekst uczestnika i uczestniczki zostanie nagrodzony jednym modelem butów New Balance z kolekcji biegowej. Konkurs trwa do 31 sierpnia, a teksty należy wysyłać na adres [email protected].

Polecam, bo taki nowy bucik – to dobry motywator, żeby wyjść na kolejny trening. Człowiek od razu inaczej biega… Ale o tym przy innej okazji. W odcinku „W czym na maraton” :)

Ostatnie wpisy

  • Chasing the Breath – W pogoni za oddechem18 sty 2017, 16:53Wbrew pozorom i tytułowi nie jest to film o norweskich biegaczkach ( i biegaczach) narciarskich, ale o Polaku, który postanowił ukraść Szerpom zwycięstwo w Everest Marathon. Jak dla mnie, ten film mógłby równie dobrze nosić tytuł „W pogoni za...
  • Nie jesteśmy tam chłopcem do bicia30 cze 2016, 10:15Za 12 godzin ten tekst może być już nieaktualny. Cóż, tak bywa, jak się zbiera do pisania przez cały tydzień. A chciałam coś napisać o EURO. Niby za piłką nie przepadam, ale stara kibicka wyłazi mi spod koszuli. Co prawda tegoroczną imprezę...
  • „Niezłomny”. Dlaczego warto.5 sty 2015- Ania, Louis nie żyje – zaczepiła mnie jakoś w lipcu koleżanka. – JAKI LOUIS? – zapytałam dużymi literami, wstrzymując oddech. – Louis Zamperini, niezłomny – gdyby nie to, że rozmawiałyśmy przez FB, pewnie...
  • Narodowy spis biegaczy, czyli gdzie ta siła18 gru 2014Ponad 60 000 osób wzięło udział w Narodowym Spisie Biegaczy. Bo tak fajny lans był wstawić sobie w serwisie społecznościowym obrazek z kolejnym numerkiem. Tak, też dałam się spisać. Gdzieś pod sam koniec akcji, kiedy właściwie nie biegałam i...
  • Maraton bez medalu, czyli #droganaNarodowy – epilog30 wrz 2014Nie mam medalu z 36. PZU Maratonu Warszawskiego. Żałuję, bo medal jest piękny, chyba najładniejszy, jaki mogłam mieć w kolekcji. Z tego maratonu, zamiast medalu, mam breloczek. Też ładny, z Mostem Poniatowskiego. I mam też nogi zmęczone, jakbym...